Początek jesieni

Jabłka na drzewach tańczą.

Szum wznosi się i odchodzi.

Słońce nagle przygrzeje,

Wiatr się zerwie — ochłodzi.

Uśmiecham się. W uśmiechu

Jest cała prawda smutku.

Ale nikt, nikt nie widzi,

Jak płaczę po cichutku.

I tylko popętane,

Na wielkich łąkach konie,

Też troskę mają w oczach

I liżą moje dłonie.

Przestrzenie, o przestrzenie!

Jesieni niepojęta —

Owoce i obłoki,

Samotność i zwierzęta.