Samowiedzy! Boleści!

Samowiedzy! Boleści! Nieczyste powaby!

O, strugo stara szlochu pod instynktem słabym

Skryta; opar znad morza: ty, krucha rozwago!

Wraz ze mną przestąpicie próg, tę sionkę nagą

O zmierzchu; zapalicie lampę zalęknioną;

I wszystko brzemię szczupłe, które moje łono

Dorzuca ziemi, ciało biedne sercu cięży

Z wieczora: skurcz miłości jak splot martwych węży.