A to biografia
Niedopieszczona woli domyśleć,
domniemać, dopisać. Zbyt długo
zajmowała się określaniem granic
śmieszności, na swoją miarę i na nie
swój rozmiar oczekiwań. Dziś już
świata nie odczynia w tragedię,
pozostawia go tym, czym jest,
kabaretem. Nie owija się w bawełnę
wiersza. Liryki zresztą unika. Dykcji
bliższa rozumu nadwyżka, erudycji
jurysdykcja. Poezja niejasna
cholera, raczej koloru kawy
z mlekiem. Jak u Vermeera, co jej
nie zbawi: brzegiem ciemni
i światła, oknem otwartym,
listem. „Nieprzychylny i
niepomyślny, pomyśl i nieba
przychyl” — słowa, o które nie dba,
bo wyuczona zaniedbań, nie przejdą
przez zeschłe usta. Specjalistka w
przekładzie: biel niedoczczonego
ciała na czcionkę, której też nie uczci
nikt.
Ma jednak skłonność
do niedobrych wzruszeń (zła
łza, ocieranie się o kicz, jak o nogę
kot). Łasi się. Przechylona dziecięco
główka o ścianę stuka. To dla niej
jednej za mało. I stuka. Trwa
zaczernianie. I stuka.