W dzień zaduszny

Lubię nawiedzać myślą to ustronie,

Gdzie ty, braciszku, wieczny masz spoczynek;

Pośród stokroci i niezapominek

Tam leżysz senny...

Nad tobą czuwa biały krzyż kamienny...

Las ci pobliski szmery śle i wonie;

Nad tobą brzoza wstrząsa swe warkocze,

Ptak — co odlata — piosenkę szczebiocze,

Rozwodzi żale...

Ty leżysz cicho i nie słuchasz wcale...

Pomnę, jakeśmy na święto Zaduszek

Grób twój wieńcami przychodzili kwiecić

I na nim światło umarłych zaniecić:

Blady kaganek,

Co pełgał mgławo wśród barwnych równianek.

Matka mówiła cicho: «Ten kwiatuszek

Umarł przedwcześnie, nie zaznawszy świata;

Dziś jest aniołkiem, koło Stwórcy wzlata

W słoneczne blaski;

Zmówmy za niego — Zdrowaś pełna łaski...»

Wtedyśmy rączki nabożnie składali

I koło małej mogiłki uklękłszy

Modliliśmy się w cichości największej

I ze łzą w oku

Za brata... co nam nie był znan z widoku...

Dzisiaj na grób ten spoglądam z oddali

I zbiegłe lata przypominam sobie...

Czy kto się modlić będzie na mym grobie

I kto zapłacze,

Gdy na obczyźnie dni skończę tułacze?

Syberja 1917