elegia czwarta
spokój falowałby ścichał drżąc u studziennych cembrowin
mżąc na płomiennych topolach coś nucąc w oczach krowich
tylko że ty mi szalejesz
skrzydła teopais1 o skrzydła
furkocą furkocą płosząc
z mroku pastwiska
parę bułanych łosząt2
pod gajem z porcelany
przebłyska
zachodu złoty dar kałuża o teopais
i domy są znane jak zygzak na starej tapecie
biegną ze wzgórz dyszą
oknami otwartymi w białym zakurzonym lecie
tak się na nas nasuwa przedmieścia obszerny futerał
ciszą
tyś wrastał w wiślane lato
gdy tratwy pluskały tędy ciemną na toniach łatą
gdy w niski pułap upału tłukły ospałe ptaki
tyś dzień kołysał pomału
a jaki byłeś jaki
no miasto naroża w godłach rzemiosł
wetknął się skośny promień
w sklepu framugę i zgasł
dokoła rżał na górach gaj i żółty las
bizantyjskie niebo rżało
na dachy budynków bo dzień wiądł
czerwone płaszcze rzucało
sentencja elegijna miłosna
kiedyś wzejdzie hesperus3 nad mym sarkofagiem
i drobnych kropel srebra w ciemności nastruże
ty w dłoń zbierzesz blask nikły ciałem jak wiatr nagim
rozweselając smętarz choć tylko w marmurze
sentencja ostateczna
nie pod krzyżem mi spać
Przypisy:
1. teopais — boski młodzieniec (T. Kłak rozumie pojawiające się w wierszu określenie teopais jako zlepek dwóch greckich słów theos -bóg i pais-pacholę, młodzieńca, z: Wyobraźnia i słowo. Nuta człowiecza Józefa Czechowicza Magdaleny Bąk). [przypis edytorski]
2. łoszę — (reg.) źrebię. [przypis edytorski]
3. hesperus — w mitologi greckiej uosobienie planety Wenus. [przypis edytorski]