plan akacji

gałąź akacji woń to lichtarzy miodu i uciech

ach poi jakbyś nad sobą sam się pochylał gnuśnie

westchniesz jak niebo uśniesz

i liśćmi zamulisz ciepłe wybrzeże

ta gałąź skrzydło nieziemskie nagość twoją ubierze

muzyczny cień karuzeli zdobywa wody i pień

z dymnych błękitów rumieniec

na drzewo na miasto zachodzi

napełnia także domu sień

tętentem godzin

oto podwórza cierpienie oto ogrodu śmiech

bo upadł mocno i głucho

niby spętany jeniec

akacji starej plan w łopuchy

w łopuchy w ciernie pokrzywy

a mnoży się tam a troi

musując wulkanicznie jutrzenkowo

białych płatków zastęp

ku wybrzeżu powietrzem steruje

tam bulgocące żarem hipogryfy

do wodopoju gna koryncki pasterz

czy nazareńczyk szanujący słowo

któż wreszcie wyzna co trzeba

różyce korabie1 nieba

lub smutno mówić ogrójec

Przypisy:

1. korab — okręt, łódź. [przypis edytorski]