Psychoanaliza i mandarynki

Lacanistom ;-)

Poeta, który dzisiaj jest kobietą,

poszedł na spacer.

Poszła, znaczy,

poetka. Ta istota z płci i kości,

pochwycona w binarne szpony opozycji

między naturą i cywilizacją (sic!) kulturalnie

wciela się w rolę obserwatora, wróć,

obserwatorki, a wiersz interpeluje,

interpeluje, powołuje tę chwilową

podmiotowość, obsadza (za przeproszeniem)

w roli. Potrzebny nam jeszcze ekran

(czy są tu jakieś ekrany?), aby dialektyka

miasto-dzika przyroda mogła się uobecnić

w fantazmacie. W ostateczności sklepowa witryna

posłuży za lustro. Ach, już się zaczyna!

W polu spojrzenia

konstytuuje się

skrzynka

małych

pomarańczowych

obiektów.