Dyzio marzyciel

Położył się Dyzio na łące,

Przygląda się niebu błękitnemu

I marzy:

„Jaka szkoda, że te obłoczki płynące

Nie są z waniliowego kremu...

A te różowe —

Że to nie lody malinowe...

A te złociste, pierzaste —

Że to nie stosy ciastek...

I szkoda, że całe niebo

Nie jest z tortu czekoladowego...

Jaki piękny byłby wtedy świat!

Leżałbym sobie, jak leżę,

Na tej murawie1 świeżej,

Wyciągnąłbym tylko rękę

I jadł... i jadł... i jadł... ”.

Przypisy:

1. murawa — gęsta trawa. [przypis edytorski]