Pan Maluśkiewicz i wieloryb

Był sobie pan Maluśkiewicz

Najmniejszy na świecie chyba.

Wszystko już poznał i widział

Z wyjątkiem wieloryba.

Pan Maluśkiewicz był — tyci1,

Tyciuśki jak ziarnko kawy,

A oprócz tego podróżnik,

A oprócz tego ciekawy.

Więc nie można się dziwić,

Że ujrzeć chciał wieloryba,

Bo wieloryb jest przeogromny,

Największy w świecie chyba.

Pan Maluśkiewicz wesoły,

Że mu się podróż uśmiecha2,

Zrobił sobie z początku

Łódkę z łupinki orzecha.

A żeby miękko mu było,

Dno łódki watą posłał,

Potem z jednej zapałki

Wystrugał cztery wiosła.

Zabrał worek z jedzeniem,

Namiot i wina beczkę,

Rower i różne narzędzia —

Wszystko na tę łódeczkę.

Gramofon3, radio, armatę,

Strzelbę, nabojów skrzynkę,

Futro, ubrania, bieliznę —

Wszystko na tę łupinkę.

Bo wszystko było malusie,

Tyciuchne, tyciutynieczkie,

Bo przecież sam Maluśkiewicz

Był tyciuteńkim człowieczkiem.

Wziął łódeczkę pod pachę,

Wsiadł w samolot motyli

I powiedział: — Do Gdyni! —

Po godzinie — już byli.

Zameldował się w porcie

U pana kapitana:

— Czy jest miejsce na morzu?

— Wystarczy, proszę pana! —

Więc się pan Maluśkiewicz

Zaraz puścił na fale.

Płynie sobie i płynie

Coraz dalej i dalej.

Morze ciche, spokojne

I gładziutkie jak szyba,

Ale jakoś nie widać,

Nie widać wieloryba.

Wiosłuje jednym wiosłem,

Dwoma, trzema, czterema...

Już dwa tygodnie płynie,

A wieloryba nie ma.

Woła: — Cip-cip, wielorybku!

Gdzie ty jesteś, rybeńko?

Pokaż mi się choć tylko

Tyciutko, tyciuteńko... —

Już dwa miesiące płynie,

A wieloryba nie ma,

Aż się zmęczył biedaczek

I coraz częściej drzemał4.

O, z jaką by się rozkoszą

Na lądzie wreszcie wyspał!

Aż któregoś dnia patrzy,

A przed nim jakaś wyspa.

Wziął łódeczkę pod pachę,

Wszedł na wyspę bezludną —

«Odpocznę — myśli — i wrócę!

Jak go nie ma, to trudno».

Pojeździł sobie po wyspie

Rowerem na wszystkie strony,

Trzy dni był w tej podróży

I wrócił bardzo zmęczony.

Nastawił sobie gramofon,

Popił, potańczył, pośpiewał,

Zabił komara z armaty

I chce spać, bo już ziewał.

Trzeba namiot ustawić,

Zabiera się do dzieła,

Wbija gwoździe do ziemi —

Nagle... wyspa... kichnęła!!!

Kichnęła i tak ryknęła:

— A to znów sprawka czyja?

Jaki to śmiałek gwoździe

W nos wieloryba wbija?!

— Wieloryb?! — (Pan Maluśkiewicz

Tak się na cały głos drze.)

— Nie wieloryb, głuptasie,

Lecz jego lewe nozdrze5.

Pod wodą jestem, rozumiesz?

Ciesz się, żeś cało uszedł6!

— A wyspa? — Jaka znów wyspa?

To mego nosa koniuszek! —

Zatrząsł się pan Maluśkiewicz!

— Kto mnie tu znowu łechce7?

— Nie łechcę, tylko się trzęsę

I już cię widzieć nie chcę! —

Wziął łupinkę pod pachę,

Zaraz do morza się rzucił,

Szybko popłynął do Gdyni

I do Warszawy powrócił.

Teraz, gdy kto go zapyta,

Czy widział już wieloryba,

Nosa do góry zadziera

I odpowiada: — No chyba...

Przypisy:

1. tyci — malutki. [przypis edytorski]

2. uśmiechać się komuś — podobać się komuś; o czymś, czym ktoś się cieszy na samą myśl o tym. [przypis edytorski]

3. gramofon — urządzenie do słuchania muzyki z czarnych płyt winylowych (rodzaju tworzywa sztucznego). [przypis edytorski]

4. drzemać — spać niezbyt głęboko. [przypis edytorski]

5. nozdrze — część nosa; dziurka w nosie. [przypis edytorski]

6. ujść cało — ocaleć, przeżyć. [przypis edytorski]

7. łechtać — łaskotać. [przypis edytorski]