Zosia Samosia i inne wiersze dla dzieci
Zosia Samosia i inne wiersze dla dzieci
Bambo
Murzynek1 Bambo w Afryce mieszka,
Czarną ma skórę ten nasz koleżka.
Uczy się pilnie przez całe ranki
Ze swej murzyńskiej «Pierwszej czytanki»2.
A gdy do domu ze szkoły wraca,
Psoci, figluje — to jego praca.
Aż mama krzyczy: «Bambo, łobuzie!»
A Bambo czarną nadyma buzię.
Mama powiada: «Chodź do kąpieli»,
A on się boi, że się wybieli.
Lecz mama kocha swojego synka,
Bo dobry chłopak z tego Murzynka.
Szkoda, że Bambo czarny, wesoły,
Nie chodzi razem z nami do szkoły.
Cuda i dziwy
Spadł kiedyś w lipcu
Śnieżek niebieski,
Szczekały ptaszki,
Ćwierkały pieski.
Fruwały krówki
Nad modrą3 łąką,
Śpiewało z nieba
Zielone słonko.
Gniazdka na kwiatach
Wiły motylki,
Trwało to wszystko
Może dwie chwilki.
A zobaczyłem
Ten świat uroczy,
Gdy miałem właśnie
Przymknięte oczy.
Gdym je otworzył,
Wszystko się skryło
I znów na świecie
Jak przedtem było.
Wszystko się pięknie
Dzieje i toczy...
Lecz odtąd — często
Przymykam oczy.
Dwa wiatry
Jeden wiatr — w polu wiał,
Drugi wiatr — w sadzie grał:
Cichuteńko, leciuteńko,
Liście pieścił i szeleścił4,
Mdlał...
Jeden wiatr — pędziwiatr!
Fiknął kozła5, plackiem spadł6,
Skoczył, zawiał, zaszybował,
Świdrem w górę zakołował7
I przewrócił się, i wpadł
Na szumiący senny sad,
Gdzie cichutko i leciutko
Liście pieścił i szeleścił
Drugi wiatr...
Sfrunął śniegiem z wiśni kwiat,
Parsknął śmiechem cały sad,
Wziął wiatr brata za kamrata8,
Teraz z nim po polu lata,
Gonią obaj chmury, ptaki,
Mkną, wplątują się w wiatraki,
Głupkowate mylą śmigi,
W prawo, w lewo, świst, podrygi,
Dmą płucami ile sił,
Łobuzują, pal je licho!...
A w sadzie cicho, cicho...
Figielek9
Raz się komar z komarem przekomarzać10 zaczął,
Mówiąc, że widział raki, co się winkiem raczą11.
Cietrzew się zacietrzewił12, słysząc takie słowa,
Sęp zasępił13 się strasznie, osowiała14 sowa,
Kura dała drapaka15, że aż się kurzyło,
Zając zajęczał smętnie, kurczę się skurczyło.
Kozioł fiknął koziołka16, słoń się cały słaniał17,
Baran się rozindyczył18, a indyk zbaraniał19.
Gabryś
Był raz głupi Gabryś. A wiecie, co robił?
Kiedy konie żarły, on im owies drobił.
Sitem wodę czerpał20, ptaki uczył fruwać,
Poszedł do kowala21, kozy chciał podkuwać22.
Czapką kwiat nakrywał, kiedy deszczyk rosił23,
Liczył dziury w płocie, drwa24 do lasu nosił.
Zimą domek z lodu zbudował przed chatą,
«Będę miał, powiada25, mieszkanie na lato.»
Gdy go słonko piekło, to na słońce dmuchał,
A za topór chwytał, gdy go gryzła mucha.
A tatusia pytał, czy mu księżyc kupi...
Taki był ten Gabryś. A jaki? No, głupi.
Idzie Grześ
Idzie Grześ
Przez wieś,
Worek piasku niesie,
A przez dziurkę
Piasek ciurkiem26
Sypie się za Grzesiem.
«Piasku mniej —
Nosić lżej!»
Cieszy się głuptasek.
Do dom wrócił27,
Worek zrzucił,
Ale gdzie ten piasek?
Wraca Grześ
Przez wieś,
Zbiera piasku ziarnka.
Pomaluśku,
Powoluśku
Zebrała się miarka28.
Idzie Grześ
Przez wieś,
Worek piasku niesie,
A przez dziurkę
Piasek ciurkiem
Sypie się za Grzesiem...
itd29.
Kapuśniaczek
Jak wesoły milion drobnych, wilgnych30 muszek,
Jakby z worków szarych mokry, mżący31 maczek,
Sypie się i skacze dżdżu32 wodnisty puszek,
Rośny33 pył jesienny, siwy kapuśniaczek34.
Słabe to, maleńkie, ledwo samo kropi,
Nawet w blachy bębnić nie potrafi jeszcze,
Ot, młodziutki deszczyk, fruwające kropki,
Co by strasznie chciały być dorosłym deszczem.
Chciałyby ulewą lunąć w gromkiej burzy,
Miasto siec na ukos chlustającą chłostą3536,
W rynnach się rozpluskać, rozlać się w kałuży,
Szyby dziobać łzawą i zawiłą ospą37...
Tak to sobie marzy kapanina38 biedna,
Sił ostatkiem pusząc się w ostatnim dreszczu...
Lecz cóż? Spójrz: na drucie jeździ kropla jedna.
Już ją wróbel strząsnął. Już po całym deszczu.
Kotek
Miauczy kotek: miau!
— Coś ty, kotku, miał?
— Miałem ja miseczkę mleczka,
Teraz pusta już miseczka,
A jeszcze bym chciał.
Wzdycha kotek: o!
— Co ci, kotku, co?
— Śniła mi się wielka rzeka,
Wielka rzeka, pełna mleka
Aż po samo dno.
Pisnął kotek: piii...
— Pij, koteczku, pij!
...Skulił ogon, zmrużył ślipie39,
Śpi — i we śnie mleczko chlipie,
Bo znów mu się śni.
List do wszystkich dzieci w pewnej bardzo ważnej sprawie
Drogie dzieci! W tym liściku
O jedno was proszę:
Żebyście się co dzień myły,
Bo brudnych nie znoszę.
Czy pod studnią40, czy na misce,
W rzece czy w sadzawce41,
Ale myć się! Bo przyjadę
I sam wszystko sprawdzę!
Myć się, dzieci, myć do czysta,
Chłopcy i dziewczynki,
Bo inaczej powiem, żeście
Nie dzieci, lecz świnki!
Trzeć się mydłem, gąbką, szczotką,
W misce, w nurtach42 rzeczki!
Bądźcie czyste!
Z poważaniem,
Autor tej książeczki.
Mróz
W ostry mróz chłopek wiózł
Z lasu chrust43 na wozie,
Skrzypi coś, oś nie oś44,
Trzaska chrust na mrozie.
Tężał45 mróz, wicher rósł,
Pędząc jak w sto koni46,
Trzeszczy wóz, trzeszczy mróz,
Chłop zębami dzwoni.
Szkapa: brr, chłop jej: prr —
A podwozie zgrzyta,
Gwiżdże wiatr, śwista bat,
Stukają kopyta.
Chrzęst i brzęk, zgrzyt i stęk,
Hałas jak w fabryce!
Mniejszy mróz, lżejszy wóz
Przy takiej muzyce.
O Grzesiu kłamczuchu i jego cioci
— Wrzuciłeś, Grzesiu, list do skrzynki, jak prosiłam?
— List, proszę cioci? List? Wrzuciłem, ciociu miła!
— Nie kłamiesz, Grzesiu? Lepiej przyznaj się, kochanie!
— Jak ciocię kocham, proszę cioci, że nie kłamię!
— Oj, Grzesiu, kłamiesz! Lepiej powiedz po dobroci47!
— Ja miałbym kłamać? Niemożliwe, proszę cioci!
— Wuj Leon czeka na ten list, więc daj mi słowo.
— No, słowo daję! I pamiętam szczegółowo:
List był do wuja Leona,
A skrzynka była czerwona,
A koperta... no, taka... tego...
Nic takiego nadzwyczajnego,
A na kopercie — nazwisko
I Łódź... i ta ulica z numerem,
I pamiętam wszystko:
Że znaczek był z Belwederem48,
A jak wrzucałem list do skrzynki,
To przechodził tatuś Halinki.
I jeden oficer też wrzucał,
Wysoki — wysoki,
Taki wysoki, że jak wrzucał, to kucał,
I jechała taksówka... i powóz49...
I krowę prowadzili... i trąbił autobus,
I szły jakieś trzy dziewczynki,
Jak wrzucałem ten list do skrzynki...
Ciocia głową pokiwała,
Otworzyła szeroko oczy ze zdumienia:
— Oj, Grzesiu, Grzesiu!
Przecież ja ci wcale nie dałam
Żadnego listu do wrzucenia!...
O panu Tralalińskim
W Śpiewowicach, pięknym mieście,
Na ulicy Wesolińskiej
Mieszka sobie słynny śpiewak,
Pan Tralisław Tralaliński.
Jego żona — Tralalona,
Jego córka — Tralalurka,
Jego synek — Tralalinek,
Jego piesek — Tralalesek.
No a kotek? Jest i kotek,
Kotek zwie się Tralalotek,
Oprócz tego jest papużka,
Bardzo śmieszna Tralalużka.
Co dzień rano, po śniadaniu,
Zbiera się to zacne grono50,
By powtórzyć na cześć mistrza
Jego piosnkę ulubioną.
Gdy podniesie pan Tralisław
Swą pałeczkę — tralaleczkę,
Wszyscy milkną, a po chwili
Śpiewa cały chór piosneczkę:
«Trala trala tralalala
Tralalala trala trala!»
Tak to pana Tralislawa
Jego świetny chór wychwala.
Wyśpiewują, tralalują,
A sam mistrz batutę51 ujął
I sam w śpiewie się rozpala:
«Trala trala tralalala!»
I już z kuchni i z garażu
Słychać pieśń o gospodarzu,
Już śpiewają domownicy
I przechodnie na ulicy:
Jego szofer52 — Tralalofer
I kucharka — Tralalarka,
Pokojówka53 — Tralalówka
I gazeciarz54 — Tralaleciarz,
I sklepikarz — Tralalikarz,
I policjant — Tralalicjant,
I adwokat — Tralalokat,
I pan doktor — Tralaloktor,
Nawet mała myszka,
Szara Tralaliszka,
Choć się boi kotka,
Kotka Tralalotka,
Siadła sobie w kątku,
W ciemnym tralalątku
I też piszczy cichuteńko:
«Trala — trala — tralaleńko...»
Pan Maluśkiewicz i wieloryb
Był sobie pan Maluśkiewicz
Najmniejszy na świecie chyba.
Wszystko już poznał i widział
Z wyjątkiem wieloryba.
Pan Maluśkiewicz był — tyci55,
Tyciuśki jak ziarnko kawy,
A oprócz tego podróżnik,
A oprócz tego ciekawy.
Więc nie można się dziwić,
Że ujrzeć chciał wieloryba,
Bo wieloryb jest przeogromny,
Największy w świecie chyba.
Pan Maluśkiewicz wesoły,
Że mu się podróż uśmiecha56,
Zrobił sobie z początku
Łódkę z łupinki orzecha.
A żeby miękko mu było,
Dno łódki watą posłał,
Potem z jednej zapałki
Wystrugał cztery wiosła.
Zabrał worek z jedzeniem,
Namiot i wina beczkę,
Rower i różne narzędzia —
Wszystko na tę łódeczkę.
Gramofon57, radio, armatę,
Strzelbę, nabojów skrzynkę,
Futro, ubrania, bieliznę —
Wszystko na tę łupinkę.
Bo wszystko było malusie,
Tyciuchne, tyciutynieczkie,
Bo przecież sam Maluśkiewicz
Był tyciuteńkim człowieczkiem.
Wziął łódeczkę pod pachę,
Wsiadł w samolot motyli
I powiedział: — Do Gdyni! —
Po godzinie — już byli.
Zameldował się w porcie
U pana kapitana:
— Czy jest miejsce na morzu?
— Wystarczy, proszę pana! —
Więc się pan Maluśkiewicz
Zaraz puścił na fale.
Płynie sobie i płynie
Coraz dalej i dalej.
Morze ciche, spokojne
I gładziutkie jak szyba,
Ale jakoś nie widać,
Nie widać wieloryba.
Wiosłuje jednym wiosłem,
Dwoma, trzema, czterema...
Już dwa tygodnie płynie,
A wieloryba nie ma.
Woła: — Cip-cip, wielorybku!
Gdzie ty jesteś, rybeńko?
Pokaż mi się choć tylko
Tyciutko, tyciuteńko... —
Już dwa miesiące płynie,
A wieloryba nie ma,
Aż się zmęczył biedaczek
I coraz częściej drzemał58.
O, z jaką by się rozkoszą
Na lądzie wreszcie wyspał!
Aż któregoś dnia patrzy,
A przed nim jakaś wyspa.
Wziął łódeczkę pod pachę,
Wszedł na wyspę bezludną —
«Odpocznę — myśli — i wrócę!
Jak go nie ma, to trudno».
Pojeździł sobie po wyspie
Rowerem na wszystkie strony,
Trzy dni był w tej podróży
I wrócił bardzo zmęczony.
Nastawił sobie gramofon,
Popił, potańczył, pośpiewał,
Zabił komara z armaty
I chce spać, bo już ziewał.
Trzeba namiot ustawić,
Zabiera się do dzieła,
Wbija gwoździe do ziemi —
Nagle... wyspa... kichnęła!!!
Kichnęła i tak ryknęła:
— A to znów sprawka czyja?
Jaki to śmiałek gwoździe
W nos wieloryba wbija?!
— Wieloryb?! — (Pan Maluśkiewicz
Tak się na cały głos drze.)
— Nie wieloryb, głuptasie,
Lecz jego lewe nozdrze59.
Pod wodą jestem, rozumiesz?
Ciesz się, żeś cało uszedł60!
— A wyspa? — Jaka znów wyspa?
To mego nosa koniuszek! —
Zatrząsł się pan Maluśkiewicz!
— Kto mnie tu znowu łechce61?
— Nie łechcę, tylko się trzęsę
I już cię widzieć nie chcę! —
Wziął łupinkę pod pachę,
Zaraz do morza się rzucił,
Szybko popłynął do Gdyni
I do Warszawy powrócił.
Teraz, gdy kto go zapyta,
Czy widział już wieloryba,
Nosa do góry zadziera
I odpowiada: — No chyba...
Tańcowały dwa Michały
Tańcowały dwa Michały,
Jeden duży, drugi mały.
Jak ten duży zaczął krążyć,
To ten mały nie mógł zdążyć.
Jak ten mały nie mógł zdążyć,
To ten duży przestał krążyć.
A jak duży przestał krążyć,
To ten mały mógł już zdążyć.
A jak mały mógł już zdążyć,
Duży znowu zaczął krążyć.
A jak duży zaczął krążyć,
Mały znowu nie mógł zdążyć.
Mały Michał ledwo dychał,
Duży Michał go popychał,
Aż na ziemię popadały
Tańcujące dwa Michały.
Raz — dwa — trzy!
Raz!
Pierwsza rzecz — to wstawać rano!
Dwa!
Kto o krzepkie zdrowie dba,
Ten się długo myje co dzień
Mydłem, szczotką, w zimnej wodzie,
Pluska, pryska, parska, rży!
Trzy!
Trzyj ręcznikiem suchym ciało,
Żeby aż poczerwieniało.
Spraw mu, bracie, mocne wciery,
Aż we krwi poczujesz skry62!
Raz-dwa-trzy!
Cztery!
Gdy chcesz czerstwej63 nabrać cery64,
Żywym, bystrym być jak rtęć65,
Wiedz, że sprawią to spacery!
A codziennie rano:
Pięć!
Musisz się gimnastykować!
Ciało w ruch rytmiczny wprowadź,
Ćwicz je prężnie i miarowo,
Bo to pięknie, bo to zdrowo,
A dopiero potem:
Sześć!
Jeść!
Rok i bieda
Cztery biedy66 na tym świecie:
Pierwsza bieda wiosną,
Ale słonko silniej świeci
I kwiateczki rosną.
Drugą biedę lato niesie,
A z nią troski, smutki,
Ale za to w ciemnym lesie
Smaczne są jagódki.
Trzecia bieda idzie za tą,
Trapi nas jesienią,
Ale za to w babie lato67
Jabłka się czerwienią.
Czwarta bieda: wiatr, zimnisko,
Mróz odetchnąć nie da,
Ale za to wiosna blisko
I — wiosenna bieda.
Rycerz Krzykalski
Oto rycerz Krzykalski.
Spójrzcie, co za mina!
Zdarzyło mu się kiedyś
Złapać Tatarzyna68.
Krzyczy: «Hurra!
To moja odwaga i męstwo!
Wróg w niewoli! Ja górą!
Odniosłem zwycięstwo!
Nieustraszony jestem,
Więc natarłem69 zbrojnie!
Hurra! hurra! Jam pierwszy
Śmiałek70 na tej wojnie.
Któż by się mógł porównać
Z takim bohaterem?
Niech tu sam król przyjedzie
Z największym orderem71!
Dla mnie wszystkie zaszczyty72!
Dla mnie cześć i chwała!
Złapałem Tatarzyna!
Zdobyłem trzy działa!»
Więc krzyczą mu:
«Przyprowadź tego Tatarzyna!»
A Krzykalski: «Nie mogę,
Bo mnie za łeb trzyma!»
Rzeczka
Płynie, wije się rzeczka
Jak błyszcząca wstążeczka,
Tu się srebrzy, tam ginie,
A tam znowu wypłynie.
Woda w rzeczce przejrzysta,
Zimna, bystra73 i czysta,
Biegnąc mruczy i szumi,
Ale kto ją rozumie?
Tylko kamień i ryba
Znają mowę tę chyba,
Ale one, jak wiecie,
Znane milczki na świecie.
Skakanka
«Żeby74 kózka nie skakała,
Toby nóżki nie złamała».
Prawda!
Ale gdyby nie skakała,
Toby smutne życie miała.
Prawda?
Bo figlować75 — bardzo miło,
A bez tego — toby było
Nudno...
Chociaż teraz musi płakać,
Potem będzie znowu skakać!
Trudno!
Więc gdy cię dorośli straszą,
Że tak będzie, jak z tą naszą
Kozą,
Najpierw grzecznie ich wysłuchaj,
Potem powiedz im do ucha
Prozą:
„A ja znam może dwadzieścia innych kózek, co od rana do wieczora skakały i zdrowe są, i wesołe, i nic im się nie stało, i dalej skaczą! Grunt, żeby się nie bać! Tak skakać, żeby się nic nie stało! Bo inaczej, co by za życie było? Prawda?” I skacz, ile ci się podoba. Niech dorośli zobaczą, jak się to robi!
Słówka i słufka
Dziś po dyktandzie76 w szkole
Wrócił Jerzyk do domu markotny77.
Ziewał, ziewał — i zdrzemnął się przy stole,
Bo i dzień był jakiś senny i słotny78.
I przyszły do Jerzyka trzy słówka:
«Brzózka» «Jabłko» i «Główka»,
I powiedziały:
— Jestem Brzózka, nie «bżuska».
— Jestem Jabłko, nie «japko».
— Jestem Główka, nie «głufka».
Jak można tak znieważać urodę naszą i ród79?
Trzeba się uczyć! Uważać! Na pewno opłaci się trud.
Nie pomogą tu żadne wykręty, wymówki. —
I rzuciły mu na stół swoje wizytówki80,
Żeby wiedział, z kim ma do czynienia,
I wyzbył się takich zwyczajów prostackich81:
Jabłko z Jabłońskich,
Brzózka z Brzozowskich,
Główka z Głowackich.
— A gdy i nadal będziesz sadził82 błąd po błędzie,
To zrobimy z Jerzego — Jeżego,
Złego jeża kolczastego,
I co? przyjemnie ci będzie?
Wystąpiły na Jerzyka siódme poty83!
Obudził się — i do roboty!
Stół
Wyrosło w lesie drzewo potężne,
Twarde, wysmukłe84 i niebosiężne85.
Raz przyszli drwale86, drzewo zrąbali,
Bardzo się przy tym naharowali87.
Potem je konie na tartak88 wlokły,
Tak się zziajały89, że całe zmokły.
Na tym tartaku warczące piły
Tak drzewo cięły, że się stępiły.
Kupił te szorstkie listwy90 i deski
Stolarz91 warszawski Adam Wiśniewski.
Adam Wiśniewski, nie lada92 majster93.
Wziął piłę, młotek, hebel94 i klajster95.
Mierzył, heblował, kleił, sposobił96,
Zbijał, malował, wreszcie stół zrobił.
Tyle to trzeba było mozołu97
Dla sporządzenia jednego stołu.
Tańcowały dwa Michały
Tańcowały dwa Michały,
Jeden duży, drugi mały.
Jak ten duży zaczął krążyć,
To ten mały nie mógł zdążyć.
Jak ten mały nie mógł zdążyć,
To ten duży przestał krążyć.
A jak duży przestał krążyć,
To ten mały mógł już zdążyć.
A jak mały mógł już zdążyć,
Duży znowu zaczął krążyć.
A jak duży zaczął krążyć,
Mały znowu nie mógł zdążyć.
Mały Michał ledwo dychał,
Duży Michał go popychał,
Aż na ziemię popadały
Tańcujące dwa Michały.
Taniec
Skoczył stołek do wiaderka,
Zaprosił je do oberka98,
Dzbanek z półki? — hyc na ziemię:
«Ja nie gorszy! Poprośże mię!»
A za dzbankiem talerz skoczył,
Dokoluśka99 się potoczył,
Piec, choć grubas, złapał kija
I ochoczo z nim wywija.
Biedna miotła w kącie stoi,
Też by chciała, lecz się boi,
Bo jak w tańcu się rozluźni100,
To ją będą zbierać później.
Tańczy skrzynia i siekiera,
Aż się miotle na płacz zbiera,
Już nie może ustać dłużej
I tak pląsa, że się kurzy.
Trudny rachunek
Szły raz drogą trzy kaczuszki,
Grzeczne, że aż miło:
Pierwsza biała, druga czarna,
A trzeciej nie było.
Na spotkanie tym kaczuszkom
Dwie znajome wyszły:
Pierwsza z krzaków, druga z sieni101,
Trzecia prosto z Wisły102.
Aż tu jeszcze jedna idzie
Bardzo wesolutka,
Idzie sobie, podskakuje,
A ta druga — smutna.
Siadły wszystkie na ławeczce,
Wtem103 dziewiąta krzyczy:
«Pięć nas było, a jest osiem!
Kto nas wreszcie zliczy?»
Na to mówi jej ta trzecia:
«Sprawa bardzo trudna!
Wyszłam pierwsza, przyszłam szósta,
Teraz jestem siódma!»
I nie mogły się doliczyć,
Nic nie wyszło z tego,
Więc do domu, choć to kaczki,
Wróciły gęsiego104.
W aeroplanie
Miała babcia kurkę,
Kurkę-złotopiórkę,
Wesołą kokoszkę105,
Zwariowaną troszkę.
Kiedyś jej ta kurka
Uciekła z podwórka.
Babcia za nią truchtem drepce,
«Wracaj» — krzyczy... — «A ja nie chcę!»
A tam zaraz blisko
To było lotnisko,
Kurka się tam zapędziła,
Aeroplan106 zobaczyła,
A że była dobra skoczka,
Wskoczyła tam nasza kwoczka107.
Wtedy babcia — hopla! —
Też na aeroplan.
Jak nie zaczną się szamotać,
Drapać, dziobać, rzucać, miotać,
Szarpać, łapać się za rygle108,
To przy skrzydle, to przy śmigle.
Aż przez takie szamotanie
Motor109 warknął niespodzianie,
Śmigło kręci się jak fryga110
I samolot w górę dźwiga.
Kurka w skrzek111 — babcia w płacz:
«Co się dzieje? Kurko, patrz!»
Kurka w bek112, babcia w krzyk,
A on sobie kozła — fik113!
Kurka gdacze, babcia płacze,
A on sobie buja, skacze,
Coraz wyżej się unosi,
Chociaż babcia błaga, prosi.
Chociaż kurka motor dziobie,
Kółka drapie, śrubki skrobie,
Aeroplan coraz chyżej114,
Coraz śmielej, coraz wyżej.
Na dół popatrzyły,
Dziwy zobaczyły:
Wielkie góry — jak kupki piasku,
Wielkie drzewa — jak krzaczki w lasku,
Rzeki — srebrne wstążeczki,
Łąki — zielone chusteczki,
Domy — klocki drewniane,
Pola — kratki malowane,
Jeziora — jak donice,
Pociągi — jak gąsienice115,
Ludzie — jak mrówki,
Krowy — jak boże krówki116,
A kurek — to nawet nie widać.
Popatrzyły do góry —
Co zobaczyły? Chmury?
Akurat!
Chmury już w dole były
I ziemię zasłoniły.
«Ach, babciu — krzyczy kurka —
Na głowie stanął świat!»
Aż tu naraz w środku nieba
Księżyc zjawia się przed niemi117,
Ze sto razy chyba większy
Niż ten, który widać z ziemi:
Przymrużył jedno ślipie118,
A drugim groźnie łypie119,
Otworzył usta jak okno
I byłby samolot połknął,
Ale babcia zeskoczyła
I nagle się obudziła.
Patrzy — porządek wszędzie,
Nic złego się nie dzieje,
Kurka siedzi na grzędzie120
I z babci się śmieje.
Warszawa
Jaka wielka jest Warszawa121!
Ile domów, ile ludzi!
Ile dumy i radości
W sercach nam stolica budzi!
Ile ulic, szkół, ogrodów,
Placów, sklepów, ruchu, gwaru122,
Kin, teatrów, samochodów
I spacerów, i obszaru!
Aż się stara Wisła cieszy,
Że stolica tak urosła,
Bo pamięta ją maleńką,
A dziś taka jest dorosła.
Warzywa
Położyła kucharka na stole:
kartofle123,
buraki,
marchewkę,
fasolę,
kapustę,
pietruszkę,
selery
i groch.
Och!
Zaczęły się kłótnie,
Kłócą się okrutnie:
Kto z nich większy,
A kto mniejszy,
Kto ładniejszy,
Kto zgrabniejszy:
kartofle?
buraki?
marchewka?
fasola?
kapusta?
pietruszka?
selery
czy groch?
Ach!
Nakrzyczały się, że strach!
Wzięła kucharka,
Nożem ciach!
Pokrajała, posiekała:
kartofle,
buraki,
marchewkę,
fasolę,
kapustę,
pietruszkę,
selery
i groch —
I do garnka!
Zosia Samosia
Jest taka jedna Zosia,
Nazwano ją Zosia-Samosia,
Bo wszystko
«Sama! sama! sama!»
Ważna mi dama!
Wszystko sama lepiej wie,
Wszystko sama robić chce,
Dla niej szkoła, książka, mama
Nic nie znaczą — wszystko sama!
Zjadła wszystkie rozumy124,
Więc co jej po rozumie?
Uczyć się nie chce — bo po co,
Gdy sama wszystko umie?
A jak zapytać Zosi:
— Ile jest dwa i dwa?
— Osiem!
— A kto był Kopernik125?
— Król!
— A co nam Śląsk126 daje?
— Sól127!
— A gdzie leży Kraków128?
— Nad Wartą129!
— A uczyć się warto?
— Nie warto!
Bo ja sama wszystko wiem
I śniadanie sama zjem,
I samochód sama zrobię,
I z wszystkim poradzę sobie!
Kto by się tam uczył, pytał,
Dowiadywał się i czytał,
Kto by sobie głowę łamał130,
Kiedy mogę sama, sama!
— Toś ty taka mądra dama?
A kto głupi jest?
— Ja sama!
Przypisy:
1. Murzynek — w czasach autora słowo „Murzynek” było neutralne. Z czasem słowa zmieniają niekiedy swoją wymowę i dzisiaj określenia „Murzyn” czy „Murzynek” odbierane są jako obraźliwe i krzywdzące. Używa się dziś niekiedy słów: czarnoskóry, ciemnoskóry. Można użyć nazwy Afrykanin lub Afroamerykanin, jeżeli wiemy, że osoba pochodzi z Afryki lub Ameryki. Przede wszystkim jednak pamiętamy dziś, że kolor skóry nie jest tą cechą, która decyduje o człowieku i charakteryzuje go w pierwszym rzędzie. [przypis edytorski]
2. Pierwsza czytanka — odniesienie do lektury dla szkół podstawowych okresu międzywojennego (np. Pierwsza czytanka dla dzieci, Marjan Falski, Kamil Mackiewicz, Książnica Polska Towarzystwa Nauczycieli Szkół Wyższych, Warszawa, Lwów 1921 r.) [przypis edytorski]
3. modry — intensywny kolor niebieski. [przypis edytorski]
4. Liście pieścił i szeleścił — jeżeli ten wers przeczytamy na głos, usłyszymy dźwięki przypominające szelest liści (użyte tu zostały wyrazy dźwiękonaśladowcze). [przypis edytorski]
5. fiknąć kozła — zrobić przewrót w przód. [przypis edytorski]
6. plackiem spaść — upaść i się rozpłaszczyć. [przypis edytorski]
7. Świdrem w górę zakołował — w tym wersie wiatr, lecąc, obraca się wokół własnej osi (podobnie do samolotu), jednocześnie unosi się spiralnie do góry. [przypis edytorski]
8. kamrat — towarzysz, przyjaciel. [przypis edytorski]
9. figielek — żarcik. [przypis edytorski]
10. przekomarzać się — dogadywać sobie; kłócić się. [przypis edytorski]
11. raczyć się czymś — pić coś, smakować coś. [przypis edytorski]
12. zacietrzewić się — rozgniewać się. [przypis edytorski]
13. zasępić się — zamyślić się smutno; stać się posępnym, ponurym. [przypis edytorski]
14. osowieć — stać się smutnym lub apatycznym (tj. nieczułym na bodźce zewnętrzne). [przypis edytorski]
15. dać drapaka — uciec. [przypis edytorski]
16. fiknąć koziołka — zrobić przewrót w przód. [przypis edytorski]
17. słaniać się — ledwo stać, ledwo trzymać się na nogach. [przypis edytorski]
18. rozindyczyć się — zezłościć się. [przypis edytorski]
19. zbaranieć — być zaskoczoną/zaskoczonym, nie wiedzieć, jak się zachować, co powiedzieć. [przypis edytorski]
20. czerpać — nabierać. [przypis edytorski]
21. kowal — osoba, która produkuje różne przedmioty z żelaza. [przypis edytorski]
22. podkuwać — zakładać podkowy, czyli metalowe części przybijane na spód kopyt konia; kóz się nie podkuwa. [przypis edytorski]
23. rosić — (o deszczu) padać delikatnie, małymi kropelkami. [przypis edytorski]
24. drwa — drewno przygotowane do palenia w piecu. Drwa nosi się z lasu do domu, gdzie używa się pieca do ogrzewania i gotowania. [przypis edytorski]
25. powiadać — mówić. [przypis edytorski]
26. ciurkiem — sypać się lub lać się cienkim strumieniem. [przypis edytorski]
27. Do dom wrócił — dzisiaj powiedzielibyśmy: „Do domu wrócił”. Skrócenie jest nie tylko dawną formą, ale też wyrównuje liczbę sylab w wersie: Do-dom wró-cił / Pia-sek zrzu-cił, oba wersy mają po 4 sylaby. [przypis edytorski]
28. miarka — tu: odpowiednia ilość. [przypis edytorski]
29. itd — skrót od: i tak dalej; określenie to znaczy, że cała czynność Grzesia się powtarza. Wygląda na to, że Grześ znowu przyniesie pusty worek do domu i znowu będzie zbierał piasek do dziurawego worka. [przypis edytorski]
30. wilgny — wilgotny. [przypis edytorski]
31. mżący — drobno padający; mżyć: padać bardzo drobnymi kropelkami. [przypis edytorski]
32. dżdżu — deszczu (daw. forma odmiany). [przypis edytorski]
33. rośny — przymiotnik od rzeczownika rosa; rosa to woda zbierająca się wcześnie rano na ziemi i roślinach. [przypis edytorski]
34. kapuśniaczek — drobny deszczyk. [przypis edytorski]
35. Miasto siec na ukos chlustającą chłostą — gdy przeczytamy ten wers na głos, usłyszymy dźwięk rozlewanej wody (zastosowano tu wyrazy dźwiękonaśladowcze). [przypis edytorski]
36. chłosta — bicie batem, rózgą, niegdyś często stosowana kara. [przypis edytorski]
37. ospa — choroba zakaźna, której objawem jest m.in. wysypka, czyli drobne, gęsto rozsiane po ciele krosty. [przypis edytorski]
38. kapanina — rzeczownik od czasownika kapać nacechowany emocjonalnie: to taka czynność, której waga jest błaha, mało ważna; por. pokrewne, o neutralnym znaczeniu kapanie. [przypis edytorski]
39. ślipie — oczy. [przypis edytorski]
40. studnia — pionowy otwór sięgający wgłąb ziemi do jej poziomu wodonośnego i stanowiący ujęcie wody; dawniej do wszelkich potrzeb domowych czerpano wodę z usytuowanej na zewnątrz studni. [przypis edytorski]
41. sadzawka — wypełnione wodą niewielkie zagłębienie w ziemi [przypis edytorski]
42. nurt — część wody w korycie rzeki płynąca z największą prędkością. [przypis edytorski]
43. chrust — suche gałęzie do palenia np. w piecu. [przypis edytorski]
44. oś — rura łącząca koła wozu. [przypis edytorski]
45. tężeć — twardnieć; tu: nasilać się, potężnieć. [przypis edytorski]
46. pędzić jak w sto koni — pędzić z ogromną prędkością, z pośpiechem. [przypis edytorski]
47. po dobroci — póki jestem dobra, póki się nie złoszczę. [przypis edytorski]
48. Belweder — tu: pałac Prezydenta Polski mieszczący się w Warszawie. [przypis edytorski]
49. powóz — pojazd na czterech kołach, ciągnięty przez konie. [przypis edytorski]
50. grono — grupa ludzi, tu: rodzina. [przypis edytorski]
51. batuta — cienka pałeczka, którą dyrygent trzyma w ręce, dzięki czemu cała orkiestra może widzieć wskazówki dotyczące wykonania utworu, czyli dyrygowanie. [przypis edytorski]
52. szofer — kierowca. [przypis edytorski]
53. pokojówka — kobieta wykonująca zawód sprzątaczki w pomieszczeniach mieszkalnych. [przypis edytorski]
54. gazeciarz — osoba sprzedająca lub roznosząca gazety. [przypis edytorski]
55. tyci — malutki. [przypis edytorski]
56. uśmiechać się komuś — podobać się komuś; o czymś, czym ktoś się cieszy na samą myśl o tym. [przypis edytorski]
57. gramofon — urządzenie do słuchania muzyki z czarnych płyt winylowych (rodzaju tworzywa sztucznego). [przypis edytorski]
58. drzemać — spać niezbyt głęboko. [przypis edytorski]
59. nozdrze — część nosa; dziurka w nosie. [przypis edytorski]
60. ujść cało — ocaleć, przeżyć. [przypis edytorski]
61. łechtać — łaskotać. [przypis edytorski]
62. skry — iskry. [przypis edytorski]
63. czerstwy — zdrowy, silny; tu: zarumieniony. [przypis edytorski]
64. cera — skóra na twarzy. [przypis edytorski]
65. rtęć — jeden ze stu osiemnastu podstawowych pierwiastków chemicznych, tj. bardzo małych elementów, z których składa się otaczający nas świat. Choć rtęć jest metalem, ma postać srebrzystej cieczy, podobnej do wody, ale dużo od niej cięższym, a przy tym silnie toksycznym. Krople rtęci to kuleczki, z łatwością toczące się po powierzchni, może od tego pochodzi wyrażenie: bystry jak rtęć. [przypis edytorski]
66. bieda — brak pieniędzy, niedostatek środków materialnych a. trudna, nieprzyjemna sytuacja, zmartwienie. [przypis edytorski]
67. babie lato — tu: późnoletni okres ładnej pogody; także: nici pajęcze unoszone wiatrem w pogodne dni jesienne. [przypis edytorski]
68. Tatarzyn — Tatar; osoba pochodząca z Mongolii (kraj leżący daleko na wschodzie) lub Turcji (kraj też leżący na wschodzie, ale bliżej Polski niż Mongolia). [przypis edytorski]
69. natrzeć — zaatakować. [przypis edytorski]
70. śmiałek — osoba odważna. [przypis edytorski]
71. order — odznaczenie za zasługi. [przypis edytorski]
72. zaszczyty — wysokie stanowiska, odznaczenia, godności oraz związane z nimi przywileje. [przypis edytorski]
73. bystry — szybki. [przypis edytorski]
74. Żeby — tutaj: gdyby. [przypis edytorski]
75. figlować — bawić się, psocić. [przypis edytorski]
76. dyktando — sprawdzian z ortografii, a dokładnie z umiejętności prawidłowego zapisywania dyktowanego na głos tekstu. [przypis edytorski]
77. markotny — smutny, przygnębiony. [przypis edytorski]
78. słotny — deszczowy. [przypis edytorski]
79. ród — tu: pochodzenie, związki rodzinne. [przypis edytorski]
80. wizytówka — karteczka z imieniem, nazwiskiem i adresem. [przypis edytorski]
81. prostacki — niegrzeczny, prymitywny. [przypis edytorski]
82. sadzić błędy — pisać z błędami. [przypis edytorski]
83. siódme poty — mówi się, że osoba, która się bardzo trudzi, ale też denerwuje lub boi, wylewa siódme poty albo występują na nią siódme poty. Siódemka jest uznawana za liczbę magiczną. Używa się też jej w bajkach, mówimy „za siedmioma górami, za siedmioma lasami”, siedmiu też było krasnoludków w bajce o Królewnie Śnieżce. [przypis edytorski]
84. wysmukły — wysoki i cienki. [przypis edytorski]
85. niebosiężny — wysoki aż do nieba. [przypis edytorski]
86. drwal — człowiek pracujący w lesie przy ścinaniu drzew. [przypis edytorski]
87. naharować się — napracować się, namęczyć się. [przypis edytorski]
88. tartak — miejsce, gdzie tnie się drzewo na deski. [przypis edytorski]
89. zziajać się — bardzo się zmęczyć; objawem takiego zmęczenia jest dyszenie (ziajanie) z wysiłku. [przypis edytorski]
90. listwa — cienka i wąska deska. [przypis edytorski]
91. stolarz — osoba wykonująca z drewna meble. [przypis edytorski]
92. nie lada — nie byle jaki, bardzo dobry. [przypis edytorski]
93. majster — fachowiec; osoba wykonująca swój zawód w sposób bardzo wprawny i umiejętny; mistrz w swoim zawodzie. [przypis edytorski]
94. hebel — narzędzie do strugania drewna, nadające mu płaski kształt i gładką powierzchnię. [przypis edytorski]
95. klajster — klej. [przypis edytorski]
96. sposobić — przygotowywać. [przypis edytorski]
97. mozół — trud, ciężka praca, wysiłek. [przypis edytorski]
98. oberek — polski taniec ludowy. [przypis edytorski]
99. Dokoluśka — dookoła. [przypis edytorski]
100. rozluźnić się — określenie to ma dwa znaczenia. Rozluźnić się w znaczeniu zrelaksować, odprężyć, ale też miotła o której mówi poeta, jest związana sznurkiem i, jeżeli ten sznurek się rozluźni to się rozsypią włosy miotły. [przypis edytorski]
101. sień — pomieszczenie między wejściem do domu a pokojami, też: przedpokój. [przypis edytorski]
102. Wisła — najdłuższa rzeka w Polsce. [przypis edytorski]
103. wtem — nagle. [przypis edytorski]
104. gęsiego iść — iść rzędem, jedna za drugą. [przypis edytorski]
105. kokoszka a. kokosza — kura. [przypis edytorski]
106. aeroplan (daw.) — samolot. [przypis edytorski]
107. kwoczka a. kwoka — kura. [przypis edytorski]
108. rygiel — poziome, wspierające elementy konstrukcji albo urządzenie zamykające, składające się z metalowej sztabki lub pręta wsuwanego do specjalnego otworu lub skobla. [przypis edytorski]
109. motor — tu: silnik. [przypis edytorski]
110. fryga ( daw.) — zabawka podobna do bączka, napędzana przez pociągnięcie nitki, którą jest owinięta i wirująca dzięki temu wkoło własnej osi. [przypis edytorski]
111. w skrzek — zacząć skrzeczeć. [przypis edytorski]
112. w bek — zacząć beczeć, zacząć płakać. [przypis edytorski]
113. fiknąć kozła — zrobić przewrót w przód. [przypis edytorski]
114. chyżo — szybko. [przypis edytorski]
115. gąsienica — larwa niektórych owadów. [przypis edytorski]
116. boża krówka — biedronka. [przypis edytorski]
117. przed niemi (daw. forma) — dziś: przed nimi. [przypis edytorski]
118. ślipie — oko. [przypis edytorski]
119. łypać — spoglądać groźnie. [przypis edytorski]
120. grzęda — długi poprzeczny kij, na którym siedzą kury. [przypis edytorski]
121. Warszawa — stolica Polski, największe miasto w kraju. [przypis edytorski]
122. gwar — odgłos wielu różnych zmieszanych głosów naraz. [przypis edytorski]
123. kartofle — też: ziemniaki. [przypis edytorski]
124. zjeść wszystkie rozumy — o osobie, która myśli, że wszystko wie i umie i że nie musi się już uczyć. [przypis edytorski]
125. Kopernik, Mikołaj (łac. Nicolaus Copernicus, 1473–1543) — polski uczony pochodzenia niemieckiego; prawnik, dyplomata, lekarz i astronom, autor dzieła De revolutionibus orbium coelestium (O obrotach sfer niebieskich) przedstawiającego budowę Wszechświata; Kopernik głosił, że Ziemia kręci się wokół Słońca, co w jego czasach stanowiło rewolucyjne odkrycie, zwane odtąd przewrotem kopernikańskim. [przypis edytorski]
126. Śląsk — kraina historyczna położona w Europie Środkowej, na terenie dzisiejszej Polski, Czech, Niemiec i Słowacji, nad dolną Odrą i w jej dorzeczu, słynąca z wydobycia węgla. [przypis edytorski]
127. sól — w Polsce z wydobycia soli słynie przede wszystkim Kłodawa w województwie wielkopolskim, a dawniej Wieliczka w województwie małopolskim (w pobliżu Krakowa), której pierwsza nazwa notowana w XII w. brzmiała Wielka Sól. [przypis edytorski]
128. Kraków — miasto na położone w południowej Polsce nad Wisłą, formalna stolica Polski do 1795 roku, miasto koronacyjne i miejsce pochówku królów Polski. [przypis edytorski]
129. Warta — trzecia pod względem długości rzeka Polski; główny prawy dopływ Odry. [przypis edytorski]
130. łamać głowę — zastanawiać się, myśleć o czymś. [przypis edytorski]