Do Zygmunta1
Żegnaj, o żegnaj, archaniele wiary!
Coś przyszedł robić z moim sercem czary,
Coś w łzy zamienił jego krew czerwoną,
Wyrwał je z piersi, wziął we własne łono,
Ogrzał, oświetlił, by nie poszło w trumnę,
Ani spokojne mniej, ani mniej dumne...
Więc gdzieś daleko, u boskiego celu,
Chwała dla ciebie, o serc wskrzesicielu,
A dla mnie pokój, dla ducha i kości,
Bo tym obojgu trzeba — spokojności...
Lecz jeśli ducha nadchodzą morderce2?
Lecz jeśli walka jest? — dałeś mi serce!
Florencja, 4 grudnia 1838 r.
Przypisy:
1. Do Zygmunta — w innej wersji tekstu tytuł wyraźniej jeszcze wskazuje adresata i brzmi: Do Z. Krasińskiego. [przypis edytorski]
2. Lecz jeśli ducha nadchodzą morderce — w innej wersji tekstu: „Lecz jeśli ducha nadchodzą szyderce”; morderce, szyderce to archaiczna forma B. lm; dziś: mordercy, szydercy. [przypis edytorski]