Kordian

Część pierwsza trylogii

Spisek koronacyjny

Więc będę śpiewał i dążył do kresu;

Ożywię ogień, jeśli jest w iskierce.

Tak Egipcjanin w liście z aloesu

Obwija zwiędłe umarłego serce;

Na liściu pisze zmartwychwstania słowa;

Chociaż w tym liściu serce nie ożyje,

Lecz od zepsucia wiecznie się zachowa,

W proch nie rozsypie... Godzina wybije,

Kiedy myśl słowa tajemną odgadnie,

Wtenczas odpowiedź będzie w sercu — na dnie.

Juliusza Słowackiego — Lambro

PRZYGOTOWANIE

Roku 1799 dnia 31 grudnia w nocy

Chata sławnego niegdyś czarnoksiężnika Twardowskiego w górach Karpackich — przy chacie obszerny dziedziniec — dalej skały — w dole bezlistne bukowe lasy. Ciemność przerwana błyskawicami.

Czarownica czesze włosy i śpiewa...

CZAROWNICA

Z gwiazd obłąkanych,

Z włosów czesanych

Iskry padają

Jak z polskiej szabli;

Widzą je diabli,

Odpowiadają

Błyskami chmur.

Lecą — świst piór

Buki ugina.

Szatan zlatuje w postaci pięknego anioła

SZATAN

Ha, czarownico! czy biła godzina?

CZAROWNICA

Która?

SZATAN

Godzina, której żaden człowiek

Dwa razy w życiu nie słyszy1.

CZAROWNICA

Uderzy

Za dziesiątym mgnieniem powiek

Z babilońskiej ludów wieży.

A gdy bić będzie, choć głucha, usłyszę.

Lecz gdzież są, panie, twoi towarzysze?

Leniwo śpieszą z błękitu podniebień;

Żółw, z którego to zgrzebło utoczył mi tokarz2

Prędzej chodził...

SZATAN

To zgrzebło, pokaż mi je — pokaż!...

Łzy mi płyną... poznaję Twardowskiego grzebień,

On mię zgrzebłem tym czesał, gdy w psa wlazłszy skórę

U nóg mu się łasiłem. Odejdź, moja pani;

Goście sproszeni zlecą się na Łysą Górę.

Czarownica odchodzi

Szatan woła:

Szatani!

Błyska dziesięć razy i dziesięć tysięcy szatanów spada

Spadł z nieba deszcz szatanów, niech ziemię polewa;

Jeśli jeszcze na ziemi są edeńskie drzewa,

Niech rosną, to jesienią człowiek owoc zbierze...

Siadajcie! cóż między wami

Nie widać Mefistofela?

ASTAROTH

Zaszedł na grób przyjaciela.

Na grobie Twardowskiego odmawia pacierze.

SZATAN

Taki się teraz zrobił czuły i pobożny

Jak poeta... Lecz księżyc zabłysnął dwurożny,

Czas przystąpić do dzieła...

DIABLI

Co nam król rozkaże?

SZATAN

Obejrzeć trzeba koła w wiekowym zegarze,

Krwią dziecięcia namaścić gwichty3 i sprężyny;

Niech nam bije wyraźnie lata, dnie, godziny.

Przynieście go, postawcie... Co? czy nie zepsuty?

ASTAROTH

Wszystkie koła, wszystkie druty

Całe, rdza wieków nie trawi;

Godzinnik z hostii, co dławi4,

Po nim żądło Lewiatana5

Przez wieki wieków się toczy,

Na dnie wskazuje ząb smoczy,

Na godziny żądło osy;

I dotąd trwa nieprzerwana

Włosień siwa z kós6 szatana,

Któremu zbielały włosy

Od strachu, gdy grom z obłoku...

Pamiętacie?.. A sprężyna

Z ojczyzny Tella, Kalwina,

Na ludzkim wsadzona oku,

Chodzi jak na dyjamencie

W kołek i sprężyn zamęcie

Zamknięta grzesznika dusza,

Kurant7 po kurancie jąka.

Noga kossacza pająka8

Wszystkie sprężyny porusza

Jak wahadło...

SZATAN

Dość opisów.

Gehenno, Astarocie, najstraszliwsi z bisów,

Jak asesory9 sądu, gdy zegar bić zacznie,

Liczcie wieki, dnie, lata...

Zegar bije, szatani liczą

Świecie! świecie! świecie!

Wąż wieczności łuskami w okrąg ciebie gniecie,

Zębem zatrutym boki ogryza nieznacznie;

I wieki mrą nad tobą, zasypując pyłem

Umarłych pamiątek.

Ja widziałem twój początek.

Ta garść gliny, powietrzem opasana zgniłem,

Ten trup chaosu, w trumnie zamknięty błękitów,

Strawiony zgnilizną czasów,

Okrył się rdzami kruszców i kością granitów,

Porósł mchem kwiatów i lasów;

Potem wydał robaki, co mu łono toczą

I myślą.

Biada im! jeśli marzeń ziemią nie okryślą,

Kołem widzenia — biada, jeśli je przekroczą...

GEHENNA

Królu, wiek dziewiętnasty uderzył.

SZATAN

Astaroth

Niech liczy lata; może ten, co za obłokiem

Gromy ciska, chcąc wesprzeć jaki ziemski naród,

Może wiek który ludziom skrócił jednym rokiem,

Może ukradł szatanom dzień jeden, godzinę;

Więc się o nią upomnę u Boga

Lub buntowną chorągiew rozwinę.

We mnie i w przyrodzeniu zgwałconym ma wroga.

ASTAROTH

Tysiąc ośmset lat wybiło.

SZATAN

Więc się koło tortury całe obróciło?

Każdy ząb jej rozdziera, każda szruba ciśnie.

Teraz, gdy niebo zabłyśnie,

Błyskawica trwa dłużej niż te wszystkie lata,

Zbiegłe10 męczarnią dla świata;

A każdy rok jak ślimak sunął się leniwo

Dla nędzarzy, dla głupich kochanków nadziei;

A gdy śliną osrebrzył ślad zbiegłej kolei,

Ślizgał się po niej człowiek pamiątką przerżchliwą11.

Obłąkani w przeszłości żeglarze

Brali imię dziejopisów;

Sztuką ich było pisać wielkie kalendarze,

Pełne królewskich imion i dat, i napisów.

Inni myślą ścigali treść myśli,

Filozofy — głęboko myśleli,

Aż nad ciemną przepaścią zawiśli,

Obudzili się, w przepaść spojrzeli

I zawołali: «Ciemno! ciemno! ciemno!»

To hosanna dla nas szatanów,

To śpiew naszych kościelnych organów;

Kto myślał przez godzinę, jest lub będzie ze mną.

Wiek, co przyjdzie, ucieszy szatany.

Mefistofel wchodzi

MEFISTOFEL

Nasz szatan prorokuje w cudotwornym stroju,

Ma płaszcz cały Woltera12 dziełami łatany

I pióro gęsie Russa13 sterczy na zawoju.

SZATAN

Mefistofelu, przyszła do działania pora,

Wybierz jaką igraszkę wśród ziemskiej czeredy.

Już nie znajdziesz cichego wśród Niemców doktora14,

Po szwajcarskich się górach nie snują Manfredy15

I mnichy długim postem po celach nie chudną.

Więc obłąkaj jakiego żołnierza.

MEFISTOFEL

Trudno!...

Żołnierz to ryba, która kruczkom nie dowierza

I ma rozsądek zdrowy, przy takiej latarni

Obaczy kurzą nogę diabła kusiciela.

SZATAN

Samiż tylko rycerze ujdą nam bezkarni16?

Słuchaj! wśród narodów wiela

Jednemu się ludowi dzień ogromny zbliża.

Idź tam, jego rycerze noszą krzywe szable

Jako księżyc dwurożny, jako rogi diable;

I rękojeść tych kordów nie ma kształtu krzyża.

Pomóż im — oni mają walkę rozpoczynać

Taką, jakąśmy niegdyś z panem niebios wiedli.

Oni się będą modlić, zabijać, przeklinać.

Oni na ojców mogiłach usiedli

I myślą o zemsty godzinie.

Ten naród się podniesie, zwycięży i zginie;

Miecze na wrogach połamie,

A potem wroga myślą zabije,

Bo myśl jego ogniste ma ramię,

Ona jak powróz wrogi uwiąże za szyje

I związanych postawi na takim pręgierzu,

Że wszystkie ludy wzrokiem dosięgną i plwaniem17.

MEFISTOFEL

Królu, niechaj poszukam w diabelskim psałterzu

Modlitwy na dzień, co się zowie zmartwychwstaniem;

Zmówię ją za ów naród... Dziś pierwszy dzień wieku,

Dziś mamy prawo stwarzać królów i nędzarzy

Na całą rzekę stuletniego cieku.

Więc temu narodowi stwórzmy dygnitarzy,

Aby nimi zapychał każdą rządu dziurę.

A gdy wzrośnie ich potęga,

Ten naród, jak piękna księga,

W starą oprawiona skórę,

Pargaminowym18 świecić będzie czołem.

SZATAN

Dobra rada, stańcie kołem,

Stwarzajmy ludzi do rządu.

Zawołajcie czarownicy...

Szatan daje rozkazy, diabli pracują

Żywioły ziemi i lądu,

W atmosferowej szklennicy19

Zamknięte i w jeden zlane,

Przez chemików połamane;

Kwasorody, gaz węglowy

Zlewam w kocioł platynowy;

Dmijcie, duchy!...

Gromy biją w kocioł

W żywioł ziemi

Dorzucić szpilek Kaprala20

Z główkami laku, któremi

Kreśli plany, królów zwala,

Szpilek czterdzieście tysięcy

Rzućcie w kocioł...

DIABLI

I nic więcéj21?

SZATAN

Nic...

DIABLI

Coś z rozumu Kaprala?...

SZATAN

Nic.

DIABLI

Skończony.

SZATAN

Niechaj leci!

Gromy biją, duch ulatuje

Stary — jakby ojciec dzieci,

Nie do boju, nie do trudu;

Dajmy mu na pośmiewisko

Sprzeczne z naturą nazwisko,

Nazwijmy od słowa ludu,

Kmieciów, czyli nędznych chłopów22.

Teraz, jak z niebieskich stropów,

Rzućcie wodza ludziom biednym.

DIABLI

Panie! czy skończysz na jednym?

SZATAN

Wrzucić do kotła dyjament,

Dyjament w ogniu topnieje;

Wylać sekretny atrament

Z Talleyranda23 kałamarza,

Co w niewidzialność blednieje

Od okularów rozsądku...

I dąć w kocioł... w kotła wrzątku

Obaczemy, co się stwarza.

DIABLI

Już gotowy! mimo czary

Wyszedł jakiś człowiek godny,

Złe w tym kotle były wary,

Płyn za rzadki lub za chłodny.

SZATAN

To nic — to nic! takich trzeba

Biednym ludziom rzucać z nieba;

Będą przed nim giąć kolana,

Jest to stara twarz Rzymiana,

Na pieniądzu wpół zatarta.

Dajmy mu na pośmiewisko

Sprzeczne z naturą nazwisko;

Ochrzcijmy imieniem Czarta24.

Teraz puśćcie! niechaj leci!

DIABLI

Lepszy będzie człowiek trzeci.

SZATAN

Teraz z konstelacji raka

Odłamać oczy i nogi,

Dodać kogucie ostrogi

I z trwożliwego ślimaka

Oderwane przednie rogi...

Cóż tam w kotle?

DIABLI

Ktoś z rycerzy.

SZATAN

Wódz! chodem raka przewini,

Jak ślimak rogiem uderzy,

Sprobuje — i do skorupy

Schowa rogi, i do skrzyni

Miejskiej zniesie planów trupy25,

Czekając, aż kur zapieje.

Rzucić w kocioł Lachów dzieje,

Słownik rymowych końcówek;

Milijon drukarskich czcionek,

Sennego maku trzy główek.

Coż tam?

DIABLI

Starzec, jak skowronek,

Zastygły pod wspomnień bryłą26,

Na pół zastygłą, przegniłą.

Poeta — rycerz — starzec — nic,

Dziewięciu Feba sułtanic27

Eunuch...

SZATAN

Przyśpieszajmy dzieła,

Bo z tamtej krakowskiej wieży

Słyszę dzwon rannych pacierzy;

W powietrzu się rozpłynęła

Woń kadzideł katedralnych.

CZAROWNICA

Przeklęte wasze dzieło! Wicher diablej mowy

Rozczesał z mojej chaty włos słomianej głowy;

Czy mi na nią dachówek dacie z hostii mszalnych?

Zawierucha wierzbowe gałązki obrywa,

Ludzie nie znajdą rószczek28 na kwietną niedzielę.

SZATAN

Milcz, padalcze! — Czas upływa,

Twórzmy razem wielkich wiele.

Co nakażę, rzucać w tygle.

Rdzę pozostałą

Na Omfalii igle,

Od krwią wilgotnych Herkulesa palców29;

Z rdzy się narodzi niemało

Wymuskanych rycerzy — ospalców —

DIABLI

Tłum, tłum, tłum poleciał na ziemię

Jak chmura...

SZATAN

Spieszmy nowe tworzyć brzemię,

Nim jutrznia błyśnie ponura;

Nim się żywioły ochłodzą,

Rzucić język Balaama oślicy;

A ci, co się z niego wyrodzą,

Narodowej się chwycą mównicy.

Mówców plemię...

DIABLI

Tłum! tłum! tłum poleciał na ziemię

Jak zwichrzone szpaków stado.

SZATAN

Widzicie tę postać bladą30,

Z mętów kotła już na pół urodną;

Twarz uwiędła i wzrok w czarnym kole;

Paszczę myśli otwiera wciąż głodną,

Wiecznie dławi księgarnie i mole;

I na krzywych dwóch nogach się chwieje

Jak niepewne rządowe systema.

Chce mówić; posłuchajmy, co na świat posieje?...

TWÓR

pokazując z kotła głowę

Czy lepiej, kiedy jest król? czy kiedy go nie ma?...

SZATAN

Precz z tym sfinksem, co prawi zagadki!

Sam jej diabeł rozwiązać nie umie;

Niech w szkolarzów zasiewa ją tłumie,

Oplątaną w dziejowe wypadki;

Niech z ministerialnej ławy,

Nad rozlewem żyźniącym krwi Nilu,

Ze złamanych kolumien podstawy

Gada hieroglifem stylu.

ASTAROTH

Panie! Patrz, tam z kotła pary

Znów się jakiś twór wylęga.

Twarz ma okropnej poczwary,

Przez pierś jeneralska wstęga.

SZATAN

Witajcie go! oto twór

Niszczyciel, jakby horda Nogajca31.

On w stolicy owłada dział mur,

On z krwi na wierżch32 wypłynie — to zdrajca!

A gdy zabrzmi nad miastem dział huk,

On rycerzy ginących porzuci;

Z arki kraju wyleci jak kruk33,

Strząśnie skrzydła, do arki nie wróci...

Kraj przedany on wyda pod miecz.

GŁOS W POWIETRZU

W imię Boga! precz stąd! precz!...

Wszystko znika

CHÓR ANIOŁÓW

Ziemia — to plama

Na nieskończoności błękicie;

Ciemna gwiazda w słonecznych gwiazd świcie,

Grób odwieczny potomków Adama.

ARCHANIOŁ

Onego czasu jedna z gwiazd wiecznego gmachu

Obłąkała się w drodze, jam ją zgonił lotem,

Czułem w dłoni jej serce bijące z przestrachu,

Jak serce ptaka ludzkim dotkniętego grotem;

I drzącą34 położyłem przed tronem Jehowy.

A Bóg rzekł do mnie świato-tworzącymi słowy:

«Krew ludzka skrzydła twoje rumieni».

Padłem twarzą na boskie podnóże,

Na proch gwiazd, na kobierce z promieni...

«Boże! Boże! Boże!

Skrzydeł pióry otarłem o ziemię,

Krwawa była — widziałem! widziałem!

Za grzechy ojców w groby kładące się plemię,

Lud konał... gwiazda gasła... za gwiazdą leciałem —

Lud skonał...

Czas, byś go podniósł, Boże, lub gromem dokonał35.

A jeśli Twoja dłoń ich nie ocali,

Spraw, by krwi więcej niżli łez wylali...

Zmiłuj się nad nimi, Panie!»

A Bóg rzekł: «Wola moja się stanie...»

CHÓR ANIOŁÓW

Ziemia — to plama

Na nieskończoności błękicie,

A Bóg ją zetrze palcem lub wleje w nią życie

Jak w posąg gliniany Adama.

PROLOG

PIERWSZA OSOBA PROLOGU

Boże! zeszlij36 na lud twój, wyniszczony bojem,

Sen cichy, sen przespany, z pociech jasnym zdrojem;

Niechaj widmo rozpaczy we śnie go nie dręczy.

Rozwieś nad nim kotarę z rąbka niebios tęczy,

Niech się we łzach nie budzi przed dniem zmartwychwstania;

A mnie daj łzy ogromne i męki niespania,

Po mękach wręcz mi trąbę sądnego anioła;

A kogo przed tron Boga ta trąba zawoła,

Niechaj stanie przed Tobą. Daj mi siłę, Boże,

A komu palec przekleństw na czoło położę,

Niech nosi znak na czole... Pozwól, Panie, tuszyć37,

Że słowem zdołam cielce złote giąć i kruszyć...

Z brązu wzniosę posągi, gdzie pokruszę gipsy.

A kto ja jestem? — Jestem duch Apokalipsy —

Obróćcie ku mnie oczu zamglonych i twarzy...

Oto stoję wśród siedmiu złocistych lichtarzy

Podobny do człowieka... szata w długość szczodra

Spływa do stóp; pas złoty przewiązał mi biodra,

Głowę kryje włos biały, jak śniegi, jak wełna;

Z oczu skra leci ogniów dyjamentu pełna,

Nogi mam jak miedź świeżym ogniskiem czerwona,

Głos huczy jako woda wezbraniem szalona,

W ręku siedem gwiazd niosę, a z ust mi wytryska

Miecz ostry obosieczny, a twarz moja błyska

Jak słońce w całej mocy wyświecone kołem.

A gdy przede mną na twarz upadniecie czołem,

Powiem wam: «Jestem pierwszy... i ostatnim będę...»

DRUGA OSOBA PROLOGU

Ja wam zapał poety na nici rozprzędę,

Wy śmiejcie się z zapału mego towarzysza...

Kto on? — do tureckiego podobny derwisza;

Owe siedem lichtarzy, jest to siedem grodów,

Stoi wśród siedmiu złotem nalanych narodów,

Wygnaniec. — A włos czarny w siwość mu zamienia

Nie wiek, ale zgryzota... W oczach blask natchnienia,

W ręku gwiazdy... to myśli, z których jasność dniowa;

Miecz w ustach obosieczny, jest to sztylet słowa,

Którym zabija ludzi głupich... albo wrogów.

TRZECIA OSOBA PROLOGU

Zwaśnionych obu spędzam ze scenicznych progów.

Dajcie mi proch zamknięty w narodowej urnie,

Z prochu lud wskrzeszę, stawiam na mogił koturnie

I mam aktorów wyższych o całe mogiły.

Z przebudzonych rycerzy zerwę całun zgniły,

Wszystkich obwieję nieba polskiego błękitem,

Wszystkich oświecę duszy promieniem i świtem

Urodzonych nadziei — aż przejdą przed wami

Pozdrowieni uśmiechem, pożegnani łzami.

CZĘŚĆ PIERWSZA

AKT PIERWSZY

SCENA I

Kordian, młody 15-letni chłopiec, leży pod wielką lipą na wiejskim dziedzińcu, Grzegorz, stary sługa, nieco opodal czyści broń myśliwską. Z jednej strony widać dóm wiejski, z drugiej ogród... za ogrodzeniem dziedzińca staw, pola — i lasy sosnowe

KORDIAN

zadumany

Zabił się — młody... Zrazu jakaś trwoga

Kładła mi w usta potępienie czynu,

Była to dla mnie posępna przestroga,

Abym wnet gasił myśli zapalone;

Dziś gardzę głupią ostrożnością gminu,

Gardzę przestrogą, zapalam się, płonę,

Jak kwiat liściami w niebo otwartemi

Chwytam powietrze, pożeram wrażenia.

Myśl Boga z tworów wyczytuję ziemi

I głazy pytam o iskrę płomienia.

Ten staw odbite niebo w sobie czuje

I myśli nieba błękitem.

Ta cicha jesień, co drzew trzęsie szczytem,

Co na drzewach liście truje

I różom rozwiewa czoła,

Podobna do śmierci anioła,

Ciche wyrzekła słowa do drzew: Gińcie drzewa!

Zwiędły — opadły.

Myśl śmierci z przyrodzenia w duszę się przelewa;

Posępny, tęskny, pobladły,

Patrzę na kwiatów skonanie

I zdaje mi się, że mię wiatr rozwiewa.

Cicho. Słyszę po łąkach trzód błędnych wołanie.

Idą trzody po trawie chrzęszczącej od szronu

I obracają głowy na niebo pobladłe,

Jakby pytały nieba: «Gdzie kwiaty opadłe?

Gdzie są kwitnące maki po wstęgach zagonu?»

Cicho, odludnie, zimno... Z wiejskiego kościoła

Dzwon wieczornych pacierzy dźwiękiem szklannym bije,

Ze skrzepłych traw modlitwy żadnej nie wywoła,

Ziemia się modlić będzie, gdy słońcem ożyje...

Otom ja sam, jak drzewo zwarzone od kiści,

Sto we mnie żądz, sto uczuć, sto uwiędłych liści;

Ilekroć wiatr silniejszy wionie, zrywa tłumy.

Celem uczuć — zwiędnienie38; głosem uczuć — szumy

Bez harmonii wyrazów... Niech grom we mnie wali!

Niech w tłumie myśli jaką myśl wielką zapali...

Boże! zdejm z mego serca jaskółczy niepokój,

Daj życiu duszę i cel duszy wyprorokuj...

Jedną myśl wielką roznieć, niechaj pali żarem,

A stanę się tej myśli narzędziem, zegarem,

Na twarzy ją pokażę, popchnę serca biciem,

Rozdzwonię wyrazami i dokończę życiem.

po chwili

Jam się w miłość nieszczęsną całym sercem wsączył...

myśli — potem nagle obraca się do Grzegorza:

Grzegorzu, porzuć strzelbę czyścić...

GRZEGORZ

Jużem skończył.

Co mi panicz rozkaże?

KORDIAN

Chodź tutaj, mój stary...

Nudzę się...

GRZEGORZ

Nie nowina; cóż ja pocznę na to?

Chcesz panicz, powiem bajkę, szlachetnie bogatą,

Mam ja w szkatule mózgu dykteryjki39, czary

Po babce mojej starej, co w Bogu spoczywa. —

Chcesz pan tej, co się gada? czy tej, co się śpiéwa40?...

Kordian milczy; Grzegorz mówi następującą bajkę:

Było sobie niegdyś w szkole

Piękne dziecię, zwał się Janek.

Czuł zawczasu bożą wolę,

Ze starymi suszył dzbanek.

Dobry z niego byłby wiarus,

Bo w literach nie czuł smaku;

Co dzień stary bakalarus41

Łamał wierzby na biedaku42,

I po setnej, setnej próbie

Rzekł do matki: «Oj, kobiéto43!

Twego Janka w ciemię bito,

Nic nie wbito — weź go sobie!...»

Biedna matka wzięła Jana,

Szła po radę do plebana,

Przed plebanem w płacz na nowo;

A księżulo słuchał skargi

I poważnie nadął wargi,

Po ojcowsku ruszał głową.

Wysłuchawszy pacierz złego:

«Patrz mi w oczy» — rzekł do żaka —

«Nic dobrego! nic dobrego!»

Potem hożą44 twarz pogładził,

Dał opłatek i piętaka45

I do szewca oddać radził...

Jak poradził, tak matczysko

I zrobiło... Szewc był blisko...

Lecz Jankowi nie do smaku

Przy szewieckiej ślipać igle.

Diabeł mięszał46 żółć w biedaku,

Śniły mu się dziwy, figle;

Zwyciężyła wilcza cnota,

Rzekł: «W świat pójdę o piętaku!»

A więc tak jak był — hołota47,

Przed terminem rzucił szewca

I na strudze do Królewca

Popłynął...

Jak do wody wpadł i zginął...

Matka w płacz, łamała dłonie;

A ksiądz pleban na odpuście

Przeciw dziatkom48 i rozpuście

Grzmiał jak piorun na ambonie;

W końcu dodał: «Bogobojna

Trzódko moja, bądź spokojna,

Co ma wisieć, nie utonie».

Mały Janek gdzie się chował

Przez rok cały, zgadnąć trudno.

Wsiadł na okręt i żeglował,

I na jakąś wyspę ludną

Przypłynąwszy — wylądował...

Owdzie król przechodził drogą.

Jaś pokłonił się królowi

I dworzanom, i ludowi;

A kłaniając szastał nogą

Tak układnie, że król stary

Włożył na nos okulary.

I wnet tymże samym torem,

Dwór za królem, lud za dworem

Powkładali szkła na oczy...

Owoż król ten posiadł sławę,

Jakoby miał wzrok proroczy;

I choć stracił oko prawe,

Tak kunsztownie lewym władał,

Że człowieka zaraz zbadał,

Na co mierzy, na co zdatny:

Czy zeń ma być rządca kraju,

Czy podstoli, czy też szatny49

Lecz tą razą, wbrew zwyczaju50...

Król pan oczom nie dowierza,

Czy żak Janek na tancerza?

Czy na rządcę dobry kraju?

Więc zapytał: «Mój kochanku,

Jak masz imię?»

«Janek».

«Janku,

Coż ty umiesz?»

«Psom szyć buty».

«A czy dobrze?»

«Oj tatulu!

Czyli raczej, panie królu!

Jak szacuję, ręczyć mogę,

Że but każdy ostro kuty

I na jedną zrobię nogę,

Czyli raczej na łap dwoje...

To na zimę. — Z letnich czasów

But o jednym szwie wystroję.

Na opłatku, bez obcasów;

A robota takiej wiary,

Że psy puszczaj na moczary,

Suchą nogą przejdą stawy».

«Masz więc służbę, złotem płacę» —

Rzekł do Janka pan łaskawy

I za sobą wiódł w pałace.

A gdy dzień zaświtał czwarty,

Szły na łowy w butach charty;

A szewc chartów w aksamicie

Przy królewskiej jechał świcie;

Złoty order miał na szyi,

W trzy dni został szambelanem,

W sześć dni rządcą prowincyji,

W dni dwanaście został panem.

Starą matkę wziął z chałupy,

Król frejliną51 ją mianował.

A plebana pożałował

W biskupy...

KORDIAN

Cha! cha! cha! przednia powieść.

GRZEGORZ

A widzi pan, widzi,

Jak zabawiłem gadką... Niech się pan nie wstydzi,

W tej powieści moralna kryje się nauka.

KORDIAN

Jaka? Powiedz mi, stary.

GRZEGORZ

A któż jej wyszuka?

Dość, że jest sens, powiadam.

KORDIAN

Wierzę.

GRZEGORZ

Trzeba wiary.

Bo widzi panicz, kiedy gada sługa stary,

To w słowach dziecku dawać nie będzie trucizny.

Błąkałem się ja długo z dala od ojczyzny

I tak mi było ciężko od tęsknego żalu,

Że żołnierze ciesali52 kołki na wąsalu;

Odcinając się szablą, nie brałem pociechy,

Bo żadnych kłosów ludziom nie wysieją śmiechy,

A smutek niby mądra książka w sercu żyje

I mówi wiele rzeczy, i człowiek nie gnije

Jak muchomor pod sosną, lecz zbiera po szczypcie

Przestrogę do przestrogi... Byłem ja w Egipcie!

Ponoś no o tej walce nie mówiłem panu?

Czy wolno?

KORDIAN

Mów! mów, stary.

GRZEGORZ

kręcąc wąsa

Daj go tam szatanu

Kaprala... tęgi człowiek!... Wywiódł wojsko w pole,

Nie w pole, w piaski raczej; równo jak po stole,

Otwarto na wsze strony, kędyś wzrok obrócił,

Oko biegnąc po piaskach Boga szuka w niebie.

Wódz szyki w pięć kwadratów sprawił ku potrzebie

I niby pięć gwiazd jasnych na pustynię rzucił.

Mnie, świecącemu w jednej, widać było cztery.

Przed walką, przypominam, śmiech nas ruszył szczery;

Bo, trzeba panu wiedzieć, na wojska ogonie

Snuły się z bagażami osły... przy bagażach

Przywlekli się z Francyji w bagnetów zachronie

Mędrkowie, co to baśnie piszą w kalendarzach.

Gardziliśmy jak Niemcem tą chmurą komorów53,

Tą psiarnią, co jak truflów wietrzyła kamieni;

Więc gdy do walki wiele stanęło pozorów,

Zawołaliśmy głośno: «Osły i uczeni,

Chowajcie się w kwadraty! dalej za pas nogi!»

Dalibóg, korzystali z łagodnej przestrogi;

Przyznam się jednak panu, że choć żołnierz bitny,

Przed walką byłem nieco nad zwyczaj ponury. —

Jak dziś pamiętam, z dala lał się Nil błękitny,

Dalej jakiegoś miasta widać było mury;

I nad głowami niebo czyste, bez obłoku,

A powietrze, choć bardzo jasne, grało w oku,

Nad katafalkiem niby od gromnic płomyki...

Lecz co najbardziej ludu zadziwiło szyki,

To były owe wielkie, murowane góry;

Stąd by je było widzieć, gdyby nie Karpaty

I gdyby z nieba można zetrzeć wszystkie chmury.

Wtem wódz przyjechał konno... zagrzmiały wiwaty,

Acz bez winnych kielichów. Wódz wskazał na wieże

I rzekł: «Soldats!», co znaczy, powiedział: «Żołnierze!»

Słyszałem wszystko; wódz rzekł: «Patrzcie, wojownicy!

Ze szczytu piramidy — co znaczy: z dzwonnicy —

Ze szczytu tych piramid sto wieków was widzi».

Więc spojrzałem, gdzie wskazał po nieba błękicie;

Aż tu patrz... niech kto ze mnie jak z prostaka szydzi,

Opowiem... Klnę się panu, na piramid szczycie,

Jak w kościołach sławnego malują Michała,

Taki stał rycerz w zbroi, promiennego ciała,

I płomienistą dzidą przebijał z wysoka

Wijącego się z dala na pustyni smoka54,

Co ku nam leciał w chmurze kurzawy i piasku.

Sto dział zagrzmiało, oczy zgubiłem od blasku.

A kiedym wzrok odpytał55, aż tu mameluki56

Krzywymi nas szablami dziobią gdyby kruki57,

To końmi do ucieczki obróceni wrzkomo58,

Siadają na bagnetach jak małpy.

KORDIAN

Coż daléj59?...

GRZEGORZ

A wstydźże się pan pytać, każdemu wiadomo,

Żeśmy zawsze łamane parole wygrali,

I gdyby nie ta dżuma... Ale pan nie słucha!...

KORDIAN

zamyślony, mówi sam do siebie

Wstyd mi! Starzec zapala we mnie iskrę ducha.

Nieraz z myślą zburzoną w ciemne idę lasy,

Szczęk broni rzucam w sosen rozchwianych hałasy,

Widzę siebie wśród świateł czarodziejskich sławy.

Wśród promienistych szyków; szyki wstają z ziemi.

Ziemia wstaje jak miasto odgrzebane z lawy...

Głupstwo... dzieciństwo marzeń... myślami takiemi

Nie śmiałbym się wynurzyć przed starców rozsądkiem,

Więc szukam — kogo? — sługi, co rozwlekłym wątkiem

Snuje głupie powieści.

myśli... potem nagle do Grzegorza

Idź sobie, Grzegorzu!

Jak się panna na konną przechadzkę wybierze,

Dasz mi znać.

GRZEGORZ

Panicz może dziś nie dospał w łożu?

Bo starego odpędza jak natrętne zwierzę.

Bywszy niegdyś w niewoli, znałem ja młodziana,

Co miał wiele nauki, nie gardził mną przecie

I dziękował za powieść, gdy dobrze dobrana

Było to piękne wcale60 i szlachetne dziecię!

Smutno skończył!

KORDIAN

Cóż, umarł?

GRZEGORZ

A gdzie tam, mój panie!

KORDIAN

Więc żyje!

GRZEGORZ

Oj nie żyje! Gdy nas Rosyjanie

Wzięli w dwunastym roku, spędzili jak trzodę

I na Sybir zawiedli... Dwóchset naszych było.

Wiarusy kęs nadpsute, oficerstwo młode;

A jak wzajem sprzyjali, wspomnieć starcu miło;

Jeden drugiemu nigdy nie powie jak «Bracie»,

Chleb łamią jak opłatki, w jednej chodzą szacie.

Ten, o którym rzecz wiodę, zwał się Kazimierzem.

Otóż kiedy się Moskal pastwił nad żołnierzem,

Pan Kazimierz za wszystkich cierpiał, potem z głowy

Dobył myśli — zawołał na tajemne zmowy

I odkrył zamiar wcale61 dostojny, bo śmiały.

Nie szydź, panie, kto kupi niewolą włos biały62,

Ten rozpaczy szalonej w ludziach nie potępi.

Więc on myślał, że straże kozackie wytępi,

Zmarłym wydrze żelazo i polskie wiarusy

Do Polski odprowadzi... Poznali się Rusy

Na malowanych lisach; wywiedli na pole;

Cały nas pułk Baszkirów63 ostąpił w półkole,

Wołga stała za nami... pułkownik tatarski

Przeczytał głośno niby jakiś dekret carski,

A w tym dekrecie stało, aby polskie jeńce

Rozdzielić na dziesiątki i w pułki powcielać.

Wtenczas nasze wiarusy wziąwszy się za ręce

Krzyknęli: «Nie pójdziemy!...» — Zamiast nas wystrzelać,

Czy wierzysz pan, że owe tatarskie szatany

Rzucali nam na szyje rzemienne arkany64,

Właśnie jakby na koni zdziczałych tabuny.

Oh! co czułem, to z sobą poniosę do truny65!

Związaliśmy się wszyscy rękoma co siły...

Pamiętam, z prawej strony — nie, z lewej, od serca —

Stał przy mnie żołnierz wiekiem, ranami pochyły,

Ku niemu zwinął koniem baszkirski morderca;

Więc biedak rękę moją na kształt szabli ścisnął.

Potem ociężał na niej, bezwładny obwisnął,

Patrzę mu w twarz, posiniał cały na kształt trupa,

Oczy wybiegły, szyja związana powrozem.

Tu Baszkir zaciął konia, koń spięty dał słupa,

Skoczył — a starzec jak koń uwiązany lozem

Pociągnął się po piasku, po krzemiennej warście.

Widziałem na krzemieniach włosów siwych garście,

Z krwi wyrwane kroplami... Koń leciał jak strzała,

Już trup zniknął — a jeszcze widać było konia

I myśl przy koniu starca krwawego widziała.

Staliśmy jak garść kłosów pożółkłych śród błonia;

Głuche było milczenie, zgroza, obłąkanie.

Piszcząc, kołem jak krucy krążyli poganie,

Wybierali oczyma, gdzie powrozem skiną,

Śmierć dając, chcieli zabić przedśmiertną godziną.

Wtem, panie! nasz Kazimierz! ów Kazimierz młody!

Skoczył w tłumy Baszkirów i z tłumu wyskoczył

Z pułkownikiem tatarskim, rzucił się do wody;

Tak ujętego wroga między dwie kry wtłoczył,

A kry się zbiegły, głowa z Baszkira odpadła

Jak mieczem odrąbana i na krze usiadła

Z otwartymi oczyma...

KORDIAN

A Kazimierz?

GRZEGORZ

Zginął...

KORDIAN

Grzegorzu, czy nie pomnisz zmarłego nazwiska?

GRZEGORZ

Nie wiem: On pod imieniem Kazimierza słynął,

Co mu tam dziś nazwisko po śmierci? Pan ściska

Rękę starego sługi...

KORDIAN

Boże! jak ten stary

Rósł zapałem w olbrzyma; lecz ja nie mam wiary,

Gdzie ludzie oddychają, ja oddech utracam.

Z wyniosłych myśli ludzkich niedowiarka okiem

Wsteczną drogą do źródła mętnego powracam.

Dróg zawartych przesądem nie przestąpię krokiem.

Teraz czas świat młodzieńca zapałem przemierzyć

I rozwiązać pytanie: żyć? alboli nie żyć?

Jam bezsilny! nie mogę, jak Edyp zabójca,

Rozwiązać wszystkich sfinksów zagadki na świecie;

Rozmnożyły się sfinksy, dziś tajemnic trójca

Liczna jak ziarna piasku, jak łąkowe kwiecie;

Wszędzie pełno tajemnic, świat się nie rozszerzył,

Ale zyskał na głębi... wierzchem człowiek płynie,

Lecz jeśli drogi węzłem żeglarskim nie mierzył,

Nie wie, czy bieg jest biegiem, gdy brzeg z oczu ginie...

Chyba, że w owej drodze jak milowe słupy

Mija stare przesądy — zbladłe wieków trupy.

Nie, to są raczej krzyże przy ubitej drodze,

Prostak przy nich koniowi zatrzymuje wodze

I żegna się, i pokłon oddaje — gdy mija...

Potem mędrkowie prostsze wytkną ludziom szlaki,

Z wolna na drogę nową zjeżdżają prostaki;

Na zapomnianym krzyżu bocian gniazdo zwija,

Mech rośnie, pod nim dzieci w piasku sadzą kwiaty;

Nieraz krzyż, u stóp samych podgryziony laty,

Pada, zabija dzieci z sielskiego pobliża,

A lud płacze, że zwalić nie pamiętał krzyża.

Więc idę na świat rąbać nadpróchniałe drewna.

Miłość? zapomnę o niej — wśród światowej burzy

Pozostanie głos wspomnień... jak pieśń dzika, rzewna,

Jak pieśń żurawia, co się opóźnił w podróży

I samotny szybuje po błękicie nieba.

Ostatni, z licznych szczęsnych tłumów odbłąkany.

Trzeba mi nowych skrzydeł, nowych dróg potrzeba.

Jak Kolumb na nieznane wpływam oceany

Z myślą smutną i z sercem rozbitym...

LAURA

wołając z ganka

Kordianie!...

KORDIAN

Ten głos rozwiewa złote zapału świtanie.

Zamknięty jestem w kole czarów tajemniczem,

Nie wyjdę z niego... Mogłem być czymś... będę niczem...

SCENA II

Ogród. — Lipowe aleje krzyżują się w różne strony — wśród drzew widać dom opuszczony z wybitymi oknami... Jesień — liście opadają — wietrzno... Kordian i Laura zsiadają z koni, przy których Grzegorz zostaje, i wchodzą do alei... Długo nic do siebie nie mówią

LAURA

z uśmiechem na pół szyderczym

Czemu Kordian tak smutny?

Kordian patrzy na nią oczyma zamglonymi — i milczy

Znalazłam dziś rano

W imionniku wierszami kartę zapisaną,

Poznałam rękę, pióro — o! nie, raczej duszę...

Kordian zarumieniony schyla się ku ziemi

Czemu się pan mój schyla?

KORDIAN

Odmiatam i kruszę

Gałązki, ciernie, chwasty spod stóp twoich, pani. —

Cierń, co mi zrani rękę, nikogo nie zrani!

LAURA

Kordian zapomniał, że ma matkę, matkę wdowę.

Cóż to? Kordian brwi zmarszczył, chmurzy się, rumieni?

KORDIAN

Zapytaj się drzew, pani, dlaczego w jesieni,

Szronem dotknięte, noszą liście purpurowe?

To tajemnica szronu...

LAURA

Usiądźmy w alei.

Któż z nas pierwszy obaczy gwiazdę dobrze znaną?...

KORDIAN

Nie ujrzę jej, jeżeli to gwiazda nadziei!....

LAURA

A jeśli gwiazda wspomnień?

KORDIAN

O! dla mnie za rano

Na bladą gwiazdę wspomnień!...

LAURA

Gdzież gwiazda Kordiana?

Kordian wznosi oczy na twarz Laury i odwraca się

Jak się nazywa?

KORDIAN

Przyszłość.

LAURA

z uśmiechem

W której stronie nieba?

KORDIAN

O! nie wiem! nie wiem — jest to gwiazda obłąkana,

Co dnia ją trzeba tracić, co dnia szukać trzeba...

LAURA

Kordian ma piękną przyszłość, talenta, zdolności...

KORDIAN

Tak, gdy mię spalą męczarnie,

To będę świecił ludziom próchnem moich kości.

Talenta są to w ręku szalonych latarnie,

Ze światłem idą prosto topić się do rzeki.

Lepiej światło zagasić i zamknąć powieki,

Albo kupić rozsądku, zimnych wyobrażeń,

Zapłacić za ten towar całym skarbem marzeń...

LAURA

Jaki dziś Kordian gorzki?

Usiada na ławce darniowej — Kordian u nóg jej się kładzie i mówi, patrząc na niebo

KORDIAN

Czarowna natura!

Jak koń Apokalipsy szara leci chmura,

Jesiennym gnana wiatrem; a w chmurze myśl gromu,

Omdlała zimnem, iskry wydobyć nie może;

Więc co ma w łonie gniewu, nie powie nikomu?

I przepłynie nad światem... Z gromem myśli złożę,

Niechaj płyną nad światem zimne i bez głosu...

zrywa kwiat — i obraca się z uśmiechem do Laury

Pani, weź tę gałązkę purpurową wrzosu,

Ale jej nie otrząsaj ze szronu brylanta...

zamyślony patrzy na niebo

Pani — patrz tam na niebo... oto duchy Danta66.

Tam się na starym drzewie wichrzy szpaków stado,

Zaleciały przelotem i do snu się kładą,

Wiatr przez noc będzie liście zbijał — one prześnią

Noc całą, drzew ginących kołysane pieśnią;

Anioł przeczucia śpiącym wskaże lotu szlaki,

A gdy się zbudzą, drzewo powie: «Lećcie, ptaki!

Nie mam już dla was liści, jam się zestarzało

Przez noc, kiedyście spały...»

LAURA

Cóż stąd za nauka?...

KORDIAN

Cha! cha! nauka smutku, że drzewo nie spało,

A ptaki spały...

LAURA

Kordian, co przyszłości szuka,

Powinien spać jak ptaki...

KORDIAN

Gdzież anioł przeczucia?

Czy przyjdzie? poprowadzi? Więc myśli i czucia

Trzeba skąpca przykładem na lata rozłożyć

I nigdy zmysłów w jednej nie utracić burzy.

Trzeba się dziś zwyciężyć, aby jutra dożyć.

Dziwna ciekawość życia prowadzi w podróży,

A za ciekawość trzeba nieszczęściami płacić

I nigdy zmysłów w jednej burzy nie utracić...

gwałtownie

Jam je utracił! Boże! zmiłuj się nade mną!

LAURA

Kordianie!...

Kordian milczy

Czas powracać, już wietrzno i ciemno...

KORDIAN

O pani! zostań jeszcze...

LAURA

Więc pan mi przyrzeka,

Że będzie spokojniejszy?

KORDIAN

z obłąkaniem

Tak...

LAURA

Przyszłość daleka,

Póki jesteśmy młodzi, wszystko jest przed nami...

KORDIAN

zamyślony, patrząc na niebo

Ciemny się błękit nieba wyświeca za mgłami,

Ach księżyc! patrz tam, pani! księżyc srebrny, pełny

Stanął i patrzy na nas, chmur srebrzyste wełny

Spadły nań — leci, jakby wyrywał się z chmury;

Teraz go na pół gałąź rozcina spróchniała,

Teraz śród czarnych liści krąg chowa ponury...

Pani! gdy kiedyś! kiedyś! twarz księżyca biała

Błyśnie wśród chmur lecących na jesiennym niebie;

Będziesz mój cień natrętny odpędzać od siebie.

po chwili

Bóg promień duszy wcielił w nieskończone twory,

Dusza się rozprysnęła na uczuć kolory,

Z których pięć wzięło zmysły cielesne za sługi,

Inne zagasły w nicość... ale jest świat drugi!

Tam z uczuć razem zlanych wstanie anioł biały,

Mniejszy może niż człowiek, atom, środek koła

Rozpryśnionych promieni; ale jasny cały

I plam ludzkich nie będzie na sercu anioła.

Nieskończoności zmysłem dusza się pomnoży,

Bóg aniołowi oczy na przyszłość otworzy,

Aż przestanie zaglądać w ciemną wspomnień trumnę.

Bóg mu pod nogi światła wywróci kolumnę,

Po niej gwiazd mirijady67 zapali i słońca;

Anioł je przejrzy wzrokiem nadziei do końca

I do gwiazdy podobny będzie w przyszłość płynął...

O! duch mój chce się wyrwać! już pióra rozwinął.

Dusza z ust zapalonych leci w błękit nieba...

opuszcza ręce i z rozpaczą

Na jednego anioła dwóch dusz ziemskich trzeba!...

LAURA

Źle, jeśli się pan będzie marzeniem zapalał,

Prawdziwie nie pojmuję, co mu jest?...

KORDIAN

ze wzgardą

Oszalał!...

Laura odchodzi ku drzwiom ogrodu, siada na koń... i odjeżdża z Grzegorzem. Kordian zostaje sam w ogrodzie nieruchomy

KORDIAN

sam

Światła nocy błyskają na nieba szafirze,

Myśl zbłąkana w błękity niebieskie upadła,

Oto ją gwiazdy w kręgi porywają chyże

I kręcą, aż zmęczona, posępna, pobladła,

Powróci z tańcu niebios w nudne serce moje...

Czekam — nad otchłaniami niebieskimi stoję,

Zalękniony o myśli w gwiazd tonące wirze.

Gwiazdy! wy gdzieś lecicie jak żurawi stada!

Gwiazdy! polecę z wami po niebios szafirze!

dobywa pistoletu

Nabity — niechaj krzemień na żelazo pada...

Ból, chwila jedna, ciemno — potem jasność błyśnie.

Lecz jeśli nie zaświeci nic?... i ból przeminie?

Jeśli się wszystko z chwilą boleści rozpryśnie?

A potem ciemność... potem nawet ciemność ginie,

Nic — nic — i sobie nawet nie powiem samemu,

Że nic nie ma — i Boga nie zapytam, czemu

Nic nie ma?... Ha! więc będę zwyciężony niczem?...

Śmierć patrzy w oczy moje dwustronnym obliczem,

Jak niebo nad głowami i odbite w wodzie...

Prawda lub omamienie — lecz wybierać trudno,

Gdzie nie można zrozumieć...

przykłada broń do czoła

Nie... nie w tym ogrodzie.

Znajdę śród lasów łąkę kwietną i odludną.

wychodzi z ogrodu

SCENA III

Noc. Laura sama w pokoju przy lampie

LAURA

Dotąd Kordian nie wrócił, jedynasta biła.

Natrętna niespokojność w serce się zakrada,

Gdybym też dziecię płochym szyderstwem zabiła?

Dmucham w różę, co słońcem palona opada?

A jeśli jego serce z takich kruszców lane,

Że co na nim napiszę, przetrwa napisane

Na wieki wieków? Boże! jeśli jego oczy

Przywykną do ciemności i do łez? Co gorsza!

Jeśli miasto68 łez, w dzieciach zapalonych skorsza69

Duma gorzkie uśmiechy na twarz mu wytłoczy?...

zamyśla się, potem bierze sztambuch i przewraca

Nudnymi grzecznościami zapisane karty,

Ten mię równa do kwiatu, ci do gwiazd — a czwarty

Do Dyjanny bogini — on sam jak bóg Apis

Zwierzęcą nosi głowę. — Ten kwiat chce rozkwitać...

Rysunek siostry mojej. — Ach! Kordiana napis;

Spojrzałam mimowolnie, muszę raz odczytać...

czyta wiersz Kordiana

«O! przypłynę ja kiedyś we wspomnień łańcuchu,

Zatrzymam się... wspomnienia krokiem się nie ruszą...

Aż powiesz: »Natrętny duchu!

Ciężysz na duszy mojej twoją cichą duszą

Jak księżyc, mórz oczyma podnoszący ciemnie.

Jesteś wszędzie, koło mnie, nade mną i we mnie...«

Luba, jam koło ciebie i z tobą i w tobie...

Nie przychodzę wyrzucać ani przypominać,

Ani śmiem błogosławić, ani chcę przeklinać;

Przyśniło mi się tylko kilka pytań w grobie...

Słuchaj, niegdyś ze szczęściem brałaś zaręczyny,

Pokaż mi ów pierścień złoty;

Ha! szczerniał70? szczerniał pierścień? — to nie z mojej winy!

Dlaczego na twarz włosów rozpuszczasz uploty?...

Spostrzegłem we włosów chmurze...

Bladość twarzy i coś błyska!...

Może to blask w pereł sznurze?

Może światło brylanta? albo kornaliny71?

Może rozgrane słońcem topazu ogniska?

Może to łzy? — ty płaczesz? — to nie z mojej winy!...

Mój aniele! mój aniele!

Kwiat ci niegdyś wieńczył głowę,

A było kwiatów tak wiele,

Że nim zwiędły, brałaś nowe.

Dlaczegóż dzisiaj w stroju zmianę widzę jawną?

Wszak kwiaty przeżyć burze musiały i spieki72;

Prócz jednej bladej róży, która dawno! dawno!

Nie pomnę, z jakiej przyczyny,

Zwiędła na wieki...

Jeśli tak wszystkie zwiędły? — to nie z mojej winy!...»

przestaje czytać

Słyszę tętent... to Kordian! — więc okno otworzę —

Nie, może bym za zbytnią troskliwość wydała73...

Co nikt drzwi nie odmyka?

otwiera okno

Boże! wielki Boże!

Koń przeleciał bez jezdca... Co to jest? Drżę cała!

dzwoni, Panna pokojowa wchodzi

Gdzie Grzegorz?

PANNA

Nie wiem, pani, nie siadł do wieczerzy,

Widać było, bo dzbankiem z nami się nie dzielił

Jak Żyd płaszczem Chrystusa.

LAURA

Szukaj go! niech bieży!

GRZEGORZ

wchodząc

Nieszczęście! Oh nieszczęście! panicz się zastrzelił!...

AKT DRUGI. ROK 1828. WĘDROWIEC

James Park w Londynie — wieczór... Kordian siedzi pod drzewem — wokoło łąki zielone — dalej sadzawka ocieniona drzewami, trzody — dokoła parku pałace i dwie wieże Westminsteru

KORDIAN

Wyspę łąk porzucono na pałaców stepy,

Uciekam tu opodal od wrącego gminu;

Lud woli pić dym węgli i zaglądać w sklepy;

A ten ogród, czarowna sielanka Londynu,

Jak ustęp złoty w nudnym ginie poemacie.

Ludzie! wy się tym drzewom przypatrywać macie

Jak cudom Boga obok cudów waszej ręki.

Drzewa nietknięte, rajskie zachowały wdzięki;

Nieraz mgły nadpłynione w kłęby czarne zwiną

I liściowym wachlarzem na miasto odwieją.

Po sadzawkach łabędzie rozżaglone płyną.

Ludzie piaskiem Paktolu74 węże ścieżek sieją,

A łąki flamandzkiego aksamitu puchem.

Tam! miasto... Zegar ludzkim kręcący się ruchem,

A tu cisza — tu ludźmi nie kwitną ogrody,

Ale się po murawach wyperliły trzody...

Był wiek, żem ja w dziecinnych marzeniach budował

Wszystkie stolice ziemskie, dziś je widzę różne;

Alem pierwszych obrazów w myśli nie zepsował75,

Są dziś porównań celem jak księgi podróżne.

Rzeczywistości naga, wynagrodź marzenie!

Obym się sam ocenił, skoro świat ocenię...

Kto wie? może w szczęśliwych grono mię powoła...

Chciałbym bliznę Kaima76 zmazać z mego czoła,

Pierwszy wzrok ludzi czoło samobójcy bada...

Zbliża się Dozorca ogrodu, biorący opłatę za krzesła

DOZORCA

A Panie mój! pens za krzesło!...

Kordian daje szyling i nie przyjmuje reszty

Pan mój jak lord płaci,

A jak lord siąść nie umie!

KORDIAN

Jakże więc lord siada?

DOZORCA

Na trzech krzesłach zarazem siadają magnaci:

Na jednym lord się kładzie, a na drugim nogi,

A na trzecim kapelusz, to trzech pensów suma.

KORDIAN

Dziękuję, bracie! będę korzystał z przestrogi.

DOZORCA

Szlachetny to jest zwyczaj, żyzna ludziom duma,

Lękam się, by go nowa reforma nie zniosła.

Ściemnia się

KORDIAN

Tam, gdzie gęstymi drzewy sadzawka zarosła,

Jakiś człowiek samotny jak cień się przesuwa,

Patrzy na księżyc, wzdycha — to miłośnik czuły,

Zapewne wielkie serce smutkami zatruwa;

Może mu się marzenia złotym wątkiem snuły

I przerwały się nagle — od świata ucieka.

Chciałbym go poznać... Bracie, znasz tego człowieka?

DOZORCA

To pewien dłużnik, bankrut potępion wyrokiem.

KORDIAN

Dlaczegóż nie w więzieniu duma, lecz w ogrodzie?

DOZORCA

Prawo w domy nie wchodzi; po słońca zachodzie

Nie biega po ulicach za dłużnika krokiem;

Więc dłużnik we dnie sypia, a chodzi po nocy.

Myślałem, że pan także przy Boga pomocy

Mijasz się z prawem.

KORDIAN

Nędzny!...

DOZORCA

Pan jakby lord płaci.

Mam honor mu polecić siebie, moich braci...

Jeden, jak ja, przedaje krzesła w parlamencie,

Drugi, jak ja, przedaje groby w Westminsterze;

Trzeci robi na przedaż herbowe pieczęcie,

Na każdej ryje łokieć, szalki i dwie wieże,

Podobne kształtem do wież dłużników więzienia.

Czwartego lud nazywa Garrikiem tragicznym;

Prawdziwie małpi talent wziął od urodzenia

I Punsza bohatera77 przed tłumem ulicznym

Pokazuje, przez Punsza usta opowiada,

Jak zabił żonę, dziecię wyrzucił przez okno,

Obwiesił kata, wreszcie w szpony diabła wpada;

A gdy go diabeł porwie, widzę we łzach mokną...

Kordian odchodzi

Dover. Kordian siedzi na białej kredowej skale nad morzem, czyta Szekspira — wyjątek z tragedii pod tytułem: „Król Lear”

KORDIAN

czyta

«Chodź! oto szczyt, stój cicho... Zakręci się w głowie,

Gdy rzucisz wzrok w przepaści ubiegłe spod nogi...

Wrony przelatujące w otchłani półowie78

Mało większe od żuków... a tam — na pół drogi

Czepia się ktoś... chwast zbiera... z ciężkiej żyje pracy!...

Stąd go nie większym widać od człowieka głowy.

A owi, co się snują po brzegu, rybacy

Wydają się jak mrówki... Okręt trójmasztowy,

Spoczywający w porcie, widać stąd, bez żagli,

Łupinę tylko, mniejszą od węzła kotwicy...

A szum zhukanej fali, którą wicher nagli

I pokłada na brzegów skalistej granicy,

War piany i kamieni, równy głośnej burzy,

Ucha tu nie dochodzi... O! nie patrzę dłużej,

Bo myśl skręcona głową w otchłań mię zanurzy...»

przestaje czytać

Szekspirze! duchu! zbudowałeś górę

Większą od góry, którą Bóg postawił.

Boś ty ślepemu o przepaści prawił,

Z nieskończonością zbliżyłeś twór ziemi.

Wolałbym ciemną mieć na oczach chmurę

I patrzeć na świat oczyma twojemi.

wstaje

Próżno myśl genijuszu świat cały pozłaca,

Na każdym szczeblu życia rzeczywistość czeka.

Prawdziwie jam podobny do tego człowieka,

Co zbiera chwast po skałach życia. — Ciężka praca!...

odchodzi

Willa włoska — pokój cały zwierciadłami wybity — kobierce — wazony rznięte z lawy, pełne kwiatów — przez okna widać piękną okolicę. — Kordian i Wioletta, młoda i piękna Włoszka

KORDIAN

Duszo! niechaj ci włosy na czole rozgarnę!

Weź mię w twoje ramiona, rozkoszą odkwitnę.

Patrz na mnie! Twoje oczy jasne, skrzące, czarne,

Białka oczu jak perły śnieżystobłękitne.

Gdy rzucasz wzrok omdlony, padam, słabnę, mdleję;

Tak na przesłodkiej róży mrą złote motyle;

A gdy spojrzysz iskrami twych oczu — szaleję!

I ożywam na całą pocałunku chwilę.

WIOLETTA

Puść mię! omdlewam.

KORDIAN

Luba! gdy padasz omdlona,

Odpychając mię falą kołysaną łona,

Wtenczas gdy z rozkwitłego na pół ust koralu

Płomień z niewysłowionym wybłyska wyrazem,

W którym miłość złączyła wszystkie głosy razem,

Dźwięk strun urwanych, wstydu głos i skargę żalu,

Jęk, śmiech dziecka, westchnienie... wtenczas, moja droga,

Ty mię kochasz...

WIOLETTA

Nad życie! Wszak lorda i Boga

Porzuciłam dla ciebie, czyż wątpisz, szalony?

KORDIAN

Wierzę! na koralowych ustach zawieszony

Jako motyl na róży. Twoja szyja płonie,

A perły takie zimne na płomiennym łonie!

Rozerwij perły — czekaj, rozgryzę nić!...

WIOLETTA

Szkoda!...

KORDIAN

Perły po twoich piersiach leją się jak woda;

Boisz się łaskotania pereł, moja miła?

Drżysz jak liść... Czy mię kochasz?...

WIOLETTA

Jam stokroć mówiła,

Żeś mi droższy nad życie; wiszę u twej szaty

Jak kropla rosy, strząśniesz? rozprysnę się cała.

KORDIAN

coraz zimniej i z większym zamyśleniem

Patrzę na wazon z lawy, w którym rosną kwiaty;

Niegdyś ta lawa ogniem zapalona wrzała,

Skoro ostygła, snycerz kształt jej nadał drogi...

Świat jest nieraz snycerzem, a serce kobiety

Lawą ostygłą.

WIOLETTA

Wyrzut dla płci naszej srogi!

Nie zasłużony wiernym sercem Wioletty...

KORDIAN

Luba! gdzieś na północy stał zamek wiekowy,

Herby pradziadów moich świeciły na bramie,

W salach portrety dziadów w ozłoconej ramie

Patrzały na mnie; dzisiaj wzrok ojców surowy

Aż tu, do włoskiej willi, ściga za mną — goni.

Bo zamek ojców moich stopiłem na złoto,

A z tego złota nosisz przepaskę na skroni.

WIOLETTA

Luby! zatruwasz serce niewczesną79 zgryzotą.

KORDIAN

Droga! gdybym pałace mógł nazad odzyskać

Jedną łzą twoją, nie chcę, abyś łzę wylała.

Luba! tobie przystoi brylantami błyskać.

Tak droga mleczna światów milijonem biała.

Chciałbym w tej pięknej willi przeżyć z tobą wieki

Wśród laurów, wodospadów, róż, brązów, zwierciadeł;

A kto wie? jutro może otworzysz powieki

I spojrzysz w lice nędzy, najsroższej z widziadeł...

Przekleństwo! jam utracił wszystko!

WIOLETTA

Mio caro80,

Co się to znaczy?

KORDIAN

U drzwi stoją wierzyciele81!

Lecz bogactwo w miłości znikomą jest marą,

Dawałem ci brylanty, dziś sercem się dzielę.

WIOLETTA

Ach brylanty... Gdzie klucze?...

KORDIAN

Stój! stój, moje życie!

Wczoraj — aby opóźnić majątku rozbicie,

Z twoimi brylantami siadłem do gry stoła82;

Gra mi wszystko pożarła... Lecz serce anioła!...

WIOLETTA

ze łzami i gniewem

Ach! ach! ja nieszczęśliwa, zabrał mi klejnoty!

KORDIAN

Zabijasz mię, kochanko, niewczesnymi łzami —

Serce twoje przekładam nad wszelki dar złoty.

WIOLETTA

Przegrałeś moje serce razem z klejnotami!!

Nędza! nędza mię czeka!...

KORDIAN

Mnie zaś koń mój czeka.

WIOLETTA

Jedź z diabłem!...

KORDIAN

Droga moja nie nazbyt daleka,

Koń ma złote podkowy, tysiąc czątych83 warte;

Wygrałem je był wczoraj na ostatnią kartę,

Przed wierzycieli okiem w podkowach uniosę.

Przez noc całą galopem popędzę przez błonia,

Złotymi kopytami srebrną bijąc rosę.

Potem w najbliższym mieście każę rozkuć konia

I za cztery podkowy uczt wyprawię cztery;

A potem, jako czynią modne bohatery,

W łeb sobie strzelę... Panią na uczty śmiem prosić.

A jeśli po kochanku chcesz żałobę nosić,

Upewniam, że ci będzie do twarzy z żałobą...

Pani! czy jedziesz ze mną?...

WIOLETTA

po chwili

Luby! jadę z tobą...

Wychodzą

Droga publiczna. Kordian na koniu, za nim Wioletta, przelatują czwałem — koń ślizga się i pada, Kordian zsadza z konia Wiolettę

WIOLETTA

Cóż to?

KORDIAN

Nic... koń rozkuty upadł.

WIOLETTA

Koń rozkuty?

KORDIAN

To nic... Kazałem słabo przybić mu podkowy.

Nie przybić, raczej związać spróchniałymi druty,

Zgubił je przy wyjeździe...

WIOLETTA

z gniewem

Wężu Adamowy!

KORDIAN

Ewo moja! Adama zastąpią ci drudzy,

A ja cieszę się z serca, że gdzieś moi słudzy,

Wygnani z willi, z czołem spuszczonym ku ziemi

Pójdą tą samą drogą, za ślady mojemi,

I będą zbierać złoto, tam gdzie łzy upadną.

WIOLETTA

Niech ludzie z pistoletów kule ci wykradną!

Niechaj cię głód zabije, zapali pragnienie!...

Odbiega drogą, Kordian siada na konia i patrzy za nią z uśmiechem wzgardy

KORDIAN

Prawdziwie, ta kobieta kocha mię szalenie,

Poszła szukając śladów kochanka po drodze...

Dalej, mój koniu! leć, gdzie zechcesz! puszczam wodze...

odjeżdża

Sala adamaszkami wybita w Watykanie. Papież siedzi na krześle w złocistych pantoflach, koło niego na złotym trójnogu tiara, a na tiarze papuga z czerwoną szyją. Szwajcar, odmykając drzwi dla Kordiana, krzyczy głośno

SZWAJCAR

Graf Kordian, Polak!

PAPIEŻ

Witam potomka Sobieskich.

wyciąga nogę — Kordian przyklęka i całuje

Polska musi doznawać zawsze łask niebieskich?

Dziękczynień modły niosę za ów kraj szczęśliwy,

Bo cesarz84 jako anioł z gałązką oliwy

Dla katolickiej wiary chęci chowa szczere;

Powinniśmy hosanna85 śpiewać...

PAPUGA

cienko i chrapliwie

Miserere86!!!

KORDIAN

W darze niosę ci, Ojcze, relikwiją świętą,

Garść ziemi, kędy87 dziesięć tysięcy wyrżnięto

Dziatek, starców i niewiast... Ani te ofiary

Opatrzono przed śmiercią chlebem eucharisti;

Złóż ją tam, kędy chowasz drogie carów dary,

W zamian daj mi łzę, jedną łzę...

PAPUGA

Lacryma Christi88...

PAPIEŻ

z uśmiechem do papugi, machając chustką

Precz, Luterku, precz mówię... Cóż, synu Polonie,

Byłeśże89 w Piotra gmachu90? w Cyrku91, w Panteonie92?

Ostrzegam, bądź w niedzielę w chórze Bazyliki,

Bo właśnie nowy śpiewak przyjechał z Afryki,

Dej93 mi go przysłał fezki... Jutro z majestatu

Dam wielkie przeżegnanie Rzymowi i światu,

Ujrzysz, jak całe ludy korne krzyżem leżą;

Niech się Polaki modlą, czczą cara i wierzą...

KORDIAN

Lecz garści krwawej ziemi nikt nie błogosławi.

Cóż powiem?...

PAPUGA

De profundis clamavi! clamavi!94

PAPIEŻ

zmieszanie śmiechem pokryć usiłuje i spędza papugę

Precz, szatanku! Z tiary na pastorał rusza,

Przeklęte zwierzę ptasie... o mało nie powiem,

Że w niej zaklęta Lutra95 pokutuje dusza,

Pełna przysłówków ergo96, ponieważ, albowiem.

Raz, za firanką skryta, wdała się w dysputy

Z kardynałem, prezesem dataryji97 biura.

Rozumiał, że mu doktor jakiś tęgo kuty

Odpowiadał na kwestie — ona trzęsła pióra,

A kardynał rwał włosy i nadrabiał krzykiem;

Papuga odrzucała odpowiedzi ślepe;

Na koniec go zabiła hebrajskim językiem

Krzycząc: «Pappe satan! pappe satan! aleppe98...»

Głupie stworzeńko! Tak to czasem Bóg pozwala,

Że słaby Golijatów rozumu obbala99...

No, mój synu, idź z Bogiem, a niechaj wasz naród

Wygubi w sobie ogniów jakobińskich zaród,

Niech się weźmie psałterza i radeł, i sochy...

KORDIAN

rzucając na powietrze garść ziemi

Rzucam na cztery wiatry męczennika prochy!

Ze skalanymi usty do kraju powrócę...

PAPIEŻ

Na pobitych Polaków pierwszy klątwę rzucę100.

Niechaj wiara jak drzewo oliwkowe buja,

A lud pod jego cieniem żyje.

PAPUGA

Alleluja101!...

Kordian odchodzi

Kordian sam, z założonymi na piersiach rękoma, stoi na najwyższej igle góry Mont Blanc

KORDIAN

Tu szczyt... lękam się spojrzeć w przepaść świata ciemną.

Spojrzę... Ach! pod stopami niebo i nad głową

Niebo... Zamknięty jestem w kulę kryształową;

Gdyby ta igła lodu popłynęła ze mną

Wyżej — aż w niebo... nie czułbym, że płynę.

Stąd czarne skrzydła myśli nad światem rozwinę.

Ciszej! słuchajmy... o te lody się ociera

Modlitwa ludzka, po tych lodach droga

Myślom płynącym do Boga.

Tu dźwięk nieczysty głosu ludzi obumiera,

A dźwięk myśli płynie dalej.

Tu pierwszy zginę, jeśli niebo się zawali,

A ten kryształ powietrza, by102 tchnieniem rozbity,

Kręgami się rozpłynie na nieba błękity

I gwiazdy w nieznajomą uciekną krainę,

I znikną, jakby ich nigdy nie było...

Spróbuję — westchnę i zginę...

patrzy w dół

Ha! przypominasz mi się, narodów mogiło!

Oto się przedarły chmury,

Igły lodu wytrysły z chmur kłębów;

Tam las ogromny sosen i dębów

Jak garść mchu w szczelinie góry,

A ta plamka biała — blada —

To morze.

Silniej wzrok napnę — oczy rozedrę, otworzę,

Chciałbym stąd widzieć człowieka.

Tam koło jednej igły krążą orłów stada,

Jak pierścionki żałobne na perłowych lodach;

A ode mnie błękitna płynie szczelin rzeka,

Każda w jedną otchłań zlata

I nikną jak w morza wodach...

Jam jest posąg człowieka na posągu świata.

O, gdyby tak się wedrzeć na umysłów górę,

Gdyby stanąć na ludzkich myśli piramidzie

I przebić czołem przesądów chmurę,

I być najwyższą myślą wcieloną...

Pomyśleć tak — i nie chcieć? o hańbo! o wstydzie!

Pomyśleć tak — i nie móc? w szmaty podrę łono!

Nie móc? to piekło!

Mogęż siłą uczucia serce moje nalać,

Aby się czuciem na tłumy rozciekło

I przepełniło serca nad brzegi,

I popłynęło rzeką pod trony — obalać?

Mogęż zruszyć lawiny? potem lawin śniegi,

Zawieszone nad siołem103,

Zatrzymać ręką lub czołem?

Mogęż, jak Bóg w dzień stworzenia,

Ogromnej dłoni zamachem

Rzucać gwiazdy nad świata zbudowanym gmachem,

Tak by w drodze przeznaczenia

Nie napotkały nigdy kruchej świata gliny

I nie strzaskały w żegludze?

Mogę — więc pójdę! ludy zawołam! obudzę!

po chwili — z wyrazem zniechęcenia

Może lepiej się rzucić w lodowe szczeliny?...

po chwili — zrazu spokojnie, potem z zapałem

Uczucia po światowych opadały drogach...

Gorzkie pocałowania kobiety — kupiłem...

Wiara dziecinna padła na papieskich progach...

Nic — nic — nic — aż w powietrza błękicie

Skąpałem się... i ożyłem,

I czuję życie!

Lecz nim myślą olbrzymią rozpłonę,

Posągu piękność mam — lecz lampy brak.

Więc z ognia wszystkich gwiazd uwiję na czoło koronę,

W błękicie nieba sfer, ciało roztopię tak,

Że jak marmur, jak lód słonecznym się ogniem rozjaśni...

Potem piękny jak duch baśni,

Pójdę na zimny świat i mogę przysiąc,

Że te na czole tysiąc gwiazd i w oczach tysiąc,

Że posągowy wdzięk — narodów uczucia rozszerzy

I natchnie lud;

I w serca jak myśl uderzy,

Jak Boga cud...

Nie — myśli wielkiej trzeba z ziemi lub z błękitu.

Spojrzałem ze skały szczytu,

Duch rycerza powstał z lodów...

Winkelried104 dzidy wrogów zebrał i w pierś włożył,

Ludy! Winkelried ożył!

Polska Winkelriedem narodów!

Poświęci się, choć padnie jak dawniej! jak nieraz!

Nieście mię, chmury! nieście, wiatry! nieście, ptacy!

chmura znosi go z igły lodu

CHMURA

Siadaj w mgłę — niosęć105... Oto Polska — działaj teraz!...

KORDIAN

rzucając się na rodzinną ziemię z wyciągniętymi rękoma woła:

Polacy!!!

AKT TRZECI. SPISEK KORONACYJNY

SCENA I

Plac przed zamkiem królewskim w Warszawie, okna dokolnych domów przystrojone kobiercami, pełne widzów. — Wielkie rusztowanie, czerwonym suknem nakryte, zalega większą część placu — na nim siedzą rzędami przystrojone kobiety... Najbliżej widza kolumna Zygmunta, na podstawie lud zasiadł... Ludzie różnego stanu stoją dokoła i patrząc na zamek rozmawiają

PIERWSZY Z LUDU

No! patrzaj, panie kumie, co przed zamkiem stoi...

To car nasz miłościwy kazał stawić w nocy

Te106 wielkie rusztowanie... jeśli naród zbroi,

To będą ścinać głowy...

DRUGI Z LUDU

Waść rzucasz jak z procy

Niepomyślane baje... na te rusztowanie

Wchodzą wielmożni nasi i wielmożne panie,

Co na koronacyją chcą patrzeć z wysoka...

PIERWSZY MŁODZIENIEC

Kwiatem dam się pokrywa estrada szeroka.

DRUGI MŁODZIENIEC

Estrada! jakie słowo! — Ja przyswoić wolę

Wyraz wschodowidownia.

PIERWSZY MŁODZIENIEC

Zgoda, mój purysto107.

Lecz patrzaj, pióra, kwiaty, tiule, parasole,

To istna łąka. — Chciałbym zostać ziemną glistą

I pełzać po tych kwiatach.

DRUGI MŁODZIENIEC

Wolisz zostać carem

I chodzić po tych głowach.

SZEWC

Uf! jak duszno! tłumnie!

Siła108 miejsca ubyło z grubym piwowarem,

Odkąd się przy Zygmunta zatoczył kolumnie.

SZLACHCIC

Toć ten sam, który niegdyś jak koń w taczkach chodził

Za jakieś przewinienie, z woli księcia pana,

Tak wychudł biedak wówczas i tak się wygłodził,

Że, jak mówią, aż własne obaczył kolana

I łzami się rozpłakał.

SZEWC

Któż mu tu przyjść radził?

Wstyd mu biją te kotły i wstydem gra trąba,

Chyba żywot109 kulami i siarką nasadził

I chce się u nóg cara rozprysnąć jak bomba.

SZLACHCIC

Ten szewc pojął honoru i zemsty prawidła.

Prawidła110... Mój kalambur111 upadł — o! lud głupi!

Nie podjął kalamburu! o! zgrajo przebrzydła,

Kto twoje berło kupi, kij pastucha kupi...

SZEWC

Cha! cha! cha! jak się szlachcic czerwony jendyczy112!...

PIERWSZY Z LUDU

Cicho! słuchajcie — oto pierwszy szereg krzyczy,

Cesarz przechodzi — krzyczmy.

KILKU Z LUDU

Niech żyje! niech żyje!

PIERWSZY Z LUDU

Nic nie widać... Chorągiew z wiatrami się bije

I posuwa się z wolna...

DRUGI Z LUDU

Idzie jakiś starzec,

Siwy cały — oh, siwy jak srebrzysty marzec,

Niesie złotą poduszkę, na niej szabla leży...

ŻOŁNIERZ

Oj, dobrze cesarzowi, że polskie szablice

Śpią sobie na poduszkach...

PIERWSZY Z LUDU

Wielki Książę bieży

I nakazał gardłowej przegrywać muzyce.

Słychać śpiew na nutę: God save the king.

ŻOŁNIERZ

Ha! ha! dmą sobie ludzie w gardła jak w oboje.

PIERWSZY Z LUDU

Sypnęły się zielone szambelanów roje,

Pożółciałe haftami, niby pszczoły z ula...

Ha, idzie...

KILKU

Kto?

PIERWSZY Z LUDU

Król.

ŻOŁNIERZ

śpiewa

Boże, pochowaj nam króla!

SZEWC

Nie w takt śpiewasz i nie w sens...

ŻOŁNIERZ

Ha! nie moja wina,

Pod Maciejowicami113 ogłuchłem od kuli

I przyznam się, że nie znam, jak w mariasza114 króli;

Gdy się z nimi kozyrna115 połączy dziewczyna116,

To sobie ze czterdziestu choć na dyszlu walę...

SZEWC

Ciszej no! waść o królach gadasz tak zuchwale,

Jak gdyby szpiegi butów nie umieli skroić?

Wierz mi, waść — co masz gadać, to wolałbyś broić,

A kiedy nie masz dratwy117, to dziur nie kol szydłem...

KILKU

Cha! cha! cha!

PIERWSZY Z LUDU

To go wstrzymał skórzanym wędzidłem.

GARBATY ELEGANT

Pozwólcie też, panowie, spojrzeć człowiekowi...

KILKU

Garbuś! garbuś! Ustąpcie miejsca garbusiowi...

Wsadzić go na ramiona...

SZEWC

Zgodziłby się mały!

Wszak o nim historyja świat obiegła cały.

Wracając nocą nie mógł rynsztoka przeskoczyć;

Sajetowego118 sukna nie chciało się zmoczyć;

Czeka... Aż tu przechodzi drogą pozytywek119,

Więc w prośby, by go ludzie zanieśli do domu,

Zgodzili się, na skrzyni konno usiadł krzywek;

Gdy go tam przywiązali jak garść suchą łomu120,

Nuż korbą kręcić, różne muzyki wygrywać

I do szynków zachodzić... musiał biedak śpiéwać,

A nie śpiewać, to ludziom grać jak z dobrej woli...

KILKU

Cha! cha! cha!

ŻOŁNIERZ

Ze starego śmiejcie się żołnierza,

Lecz wara z ułomnego przedrwiwać niedoli.

Gdzie on?...

PIERWSZY Z LUDU

At w inną stronę poszła sobie wieża...

DRUGI Z LUDU

Car przeszedł, a my wszyscy patrzali jak głupce

Na garb i nie widzieli cara...

PIERWSZY Z LUDU

Wielka szkoda!

Idźmy lepiej po bruku wybijać hołupce121,

Mówią, że z beczek wino leje się jak woda.

Lud się rozchodzi

SCENA II

Wnętrze kościoła katedralnego — ołtarz wielki rzęsiście oświecony. — Prymas z bogato przybraną asystencją odprawia mszę. — Muzyka... Cesarz stoi pod szkarłatnym baldakimem122, na szczeblach tronu polscy dygnitarze państwa i jenerałowie moskiewscy... Prymas lud żegna i przystępując do cesarza podaje mu koronę, cesarz kładzie ją na głowę. — Kanclerz podaje na wezgłowiu miecz państwa, cesarz mieczem robi znak krzyża na cztery strony świata. Prymas podaje księgę konstytucyjną

CESARZ

kładąc rękę na księdze

Przysięgam!...

Znów cisza głęboka... Prymas odchodzi do ołtarza i intonuje psalm Te Deum

SCENA III

Plac przed zamkiem i lud jak w scenie pierwszej. Muzyka gra pieśń God save: Boże, zachowaj króla nam.

PIERWSZY Z LUDU

Car się ukoronował123, wychodzi z kościoła,

Przysiągł konstytucyją święcić jak pacierze.

DRUGI Z LUDU

Wróciwszy, pewnie w zamku zasiądzie do stoła?

Choć królem, to jeść musi jak i każde zwierzę.

SZLACHCIC

A wiecież124, co jeść będzie?

DRUGI Z LUDU

A proszę waszmości?

Toć zapewne nie będzie ogryzał tam kości,

Toż królowi na pokarm dostateczny stawa125.

SZLACHCIC

Będzie zjadał bażanty, a na wety126 — prawa.

SZEWC

Waćpan musisz zagadki słać do Kuryjera127.

Co to za krzyk?

PIERWSZY Z LUDU

Zapewne żandarm tłum przeciera.

STOJĄCY NA KOLUMNIE

O! nie, to się sam książę wdał z babami w boje.

GŁOS DALEKI KOBIECY

Dziecię moje! o! dziecię! dziecię! dziecię moje!

PIERWSZY Z LUDU

do stojącego na kolumnie

Coż to za krzyk? Waszmości czoło aż pobladło.

STOJĄCY NA KOLUMNIE

Książę uderzył starą kobietę z dziecięciem,

Potknęła się i dziecko do rynsztoka padło.

Zbiegł się tłum... teraz cały ucieka przed księciem

I tylko widać starą nad dzieckiem kobiétę,

Ciałem dziecię zakrywa... To odwaga rzadka!

GŁOS DALEKI

Dziecko zabite...

GŁOS BLIŻSZY

Dziecko zabite...

STOJĄCY NA KOLUMNIE

do dalszych

Zabite...

LUD

A matka?...

STOJĄCY NA KOLUMNIE

Kto wie, czy to matka.

LUD

O! to matka,

Inna by już uciekła; co się tam z nią stało!?...

STOJĄCY NA KOLUMNIE

Czekajcie! Dwóch żandarmów niebogę porwało,

Zamietli przed cesarzem krwią polane bruki...

Lud częścią się rozchodzi ponury... Orszak koronacyjny powraca do zamku... Lud przerzedzony milczy — muzyka gra — ściemnia się. Lud rzuca się na sukno pokrywające estradę

LUD

To dla nas sukno! dla nas! rozerwać je w sztuki!...

Ściemnia się coraz bardziej. — Ludzie rozerwali sukno i w czerwone płachty okryci rozchodzą się po ulicach... Przy beczkach z winem, widać jeszcze garstkę pijących... Człowiek, czarnym płaszczem okryty, miesza się między nich i śpiewa

ŚPIEW NIEZNAJOMEGO

Pijcie wino! pijcie wino!

Nie wierzycie, że to cud,

Gdy strumienie wina płyną,

Choć nie sadzi winnic lud.

Pij, drużyno! pij, drużyno!

Chrystus wodę mienił w wino,

Gdy weselny słyszał śpiew,

Gdy wesele było w Kanie...

głośniej

A gdy przyszło zmartwychwstanie,

Chrystus wino mienił w krew...

Jutro błyśnie jutrznia wiary,

Pijcie wino! idźcie spać!

My weźmiemy win puchary,

By je w śklanny sztylet zlać.

Niech ten sztylet silne ramię

W piersi wbije i załamie...

Pijcie wino! idźcie śnić!

Lecz się będzie świt promienić,

Trzeba wino w krew przemienić,

Przemienione wino pić!...

Pieśń ustaje — nieznajomy odchodzi

PIERWSZY Z LUDU

Kto to śpiewał?

DRUGI Z LUDU

Śpiew huczał we mnie i pode mną...

TRZECI Z LUDU

Idźmy do domu... Jest coś strasznego... tak ciemno...

SCENA IV

Loch podziemny w kościele Św. Jana, wkoło trumny królów polskich, w głębi mały ołtarz. Przed ołtarzem stół okrągły — jedna lampa i krzesło. Prezes spisku sam jeden siedzi za stołem — w czarnej masce i z siwymi jak śnieg włosami... Widać schody prowadzące na górę do korytarzów128 kościelnych, na schodach Szyldwach widny129 do połowy

PREZES

sam

Ciemna jaskinio trumien, znam ja ciebie!

Nieraz w te prochy iskrę myśli kładłem,

Budziłem królów, serca ich odgadłem,

Działali... w dziejach jak na jasnym niebie

Nigdzie czerwone nie padały plamy. —

Gdybyście, króle, z trumien dziś powstali,

Ludzie by rzekli: «O, znamy was! znamy!

Starzec nam o was mówił, żeście biali

Jako anieli... Tak nam starzec prawił».

Jaż130 bym tron nieskalany Polaków zakrwawił?

Rzuciłem się w otchłani spisków czarne cienie,

Zapalonej młodzieży sztyletami władam,

Mam sto rąk, sto sztyletów... gdy chcę, sto ran zadam;

Wzrok mój przytępiał długim wiekiem, lecz sumnienie131

Ma bystre oczy, widzę, że światło zagasło.

Lepiej przy Waszyngtonie było umrzeć132...

SZYLDWACH

Hasło!...

GŁOS

Winkelried!

SZYLDWACH

Tędy!

schodzi do lochu zamaskowany w ubiorze księdza

KSIĄDZ

Prezes wszystkich nas ubiegłeś.

PREZES

Nie dziw się, że mię w grobach pierwszego spostrzegłeś,

Starość mię prowadziła.

KSIĄDZ

Powiedz mi, prezesie,

Jak się to skończy?

PREZES

Nie wiem.

KSIĄDZ

Burza nie rozniesie

Sztyletów tak jak liści... Byle się udało!

PREZES

Pomnij, że nosisz szatę Zbawiciela białą!

Splamisz ją.

KSIĄDZ

Głos twój drżący...

PREZES

Zimno mi i ciemno...

KSIĄDZ

A mnie krew pali...

PREZES

Boże! zmiłuj się nade mną...

Księże! powiedz mi, wiele lat masz?...

KSIĄDZ

Pięćdziesiąty...

PREZES

Gdyś się rodził, rok miałem dwudziesty dziewiąty

I biłem się za wolność...

KSIĄDZ

Cóż stąd?

PREZES

Nic... wspomnienie.

KSIĄDZ

Zachwiałeś duszą moją — zbudziłeś sumnienie,

Cóż rozkażesz? co robić?

PREZES

z zapałem

Wstrzymać ich, na Boga!

Niech myśl młodych ciemnicy nie przestąpi proga,

Niech spisek z czarną twarzą na świat nie wychodzi,

Bo tam na świecie białym błyszczy Boga słońce!

Zwołałem tu szalonych, bo wiatr grobów chłodzi,

Bo mogę wezwać prochy królów za obrońce133.

Jam niegdyś z piersi moich lał poety pienia,

Dziś bym je chętnie wydarł z kart wiekowej sławy

I spaliłbym je w ogniu, gdyby z ich płomienia

Myśl wydobyć głośniejszą nad młodzieńcze wrzawy,

Myśl łamiącą sztylety.

KSIĄDZ

Źle począłeś sobie,

Oni tu miecze jasne wyostrzą na grobie.

PREZES

Na grobie królów naszych? O hańbo! o wstydzie!

Ostrzyć miecz królobójczy? sztylety?

SZYLDWACH

Kto idzie?

GŁOS

Winkelried.

SZYLDWACH

Tędy droga.

Schodzi zamaskowany Podchorąży

PREZES

do Księdza cicho

Wesprzyj mię, biskupie.

KSIĄDZ

Poznany jestem... Maski zdradzają nas trupie.

PODCHORĄŻY

Ile się w trumnach królów robactwa wypasło?

Chciałbym podnieść te wieka, zajrzeć w prochy...

SZYLDWACH

Hasło!

GŁOS

Winkelried!

Schodzi zamaskowany Pierwszy z ludu

PIERWSZY Z LUDU

Ha, prezesa głowa, chociaż stara,

Dobre obrała miejsce... Bo kościół otwarty

Na czterdziestogodzinne pacierze za cara,

A przy bramie kościelnej stoją szpiegów warty

I spisują pochwały dla człeka, co wchodzi

Pomodlić się za cara. — Więc to nic nie szkodzi,

Można jednym krzesiwem dwie hubki zapalić,

Będzie nas i kraj kochać, i szpieg cara chwalić.

SZYLDWACH

Kto idzie? ludzie, kto wy? hasło...

GŁOS

Winkelriedy!

Schodzi wielu maskowych różnego stanu

PIERWSZY Z LUDU

Co to znaczy Winkelried?

DRUGI Z LUDU

Jakieś słowo czarów.

PODCHORĄŻY

Był to niegdyś dowodzca134 u wolnych Szwajcarów.

Śród walki w obie dłonie zgarnął wrogów dzidy

I wbił we własne serce, i drogę rozgrodził.

PIERWSZY Z LUDU

To by się dziś ów rycerz dobrze z nami zgodził!

PREZES

Cicho! módlcie się raczej! miejsce nie do gwarów,

Zeszliśmy się w grobowce składać sąd na carów,

Patrzcie więc w serca wasze! patrzcie w serca wasze!

Aby je wiecznej ludów nie przedać135 ohydzie.

Niech nas Bóg wieńcem prawdy gwiaździstej opasze,

Niech anioł cichy zejdzie pośród nas...

SZYLDWACH

Kto idzie?

GŁOS

Winkelried!

Tu słychać ciągle głos szyldwacha i odpowiadanie spiskowych. Ludzie różnego ubioru zamaskowani schodzą po szczeblach i siadają w milczeniu na ławach — głosy szyldwacha, coraz rzadsze, ustają zupełnie... cisza głęboka. — Zegar na wieży kościelnej bije z wolna... godziną dziesiątą

PREZES

Bracia, w imię Boga sąd otwarty.

Chwila milczenia

PIERWSZY Z LUDU

W imię Boga sztyletem piszę zemsty słowo...

DRUGI Z SPISKOWYCH

W imię Boga ja drugi.

INNY

Ja trzeci.

INNY

Ja czwarty...

PREZES

Ludzie, stoję przed wami z osiwiałą głową

I powiadam: czekajcie! Moje oczy stare

Widziały wielkich mężów i mówię wam święcie,

Żeście wy niepodobni do nich! Jeśli wiarę

Boga chowacie w sercu? na Boga zaklęcie

Wzywam was, ludzie: stójcie! i sztylety wasze

Zamieńcie na święcone w kościołach pałasze,

A kiedyś uderzemy136 w zmartwychwstania dzwony,

Tak że odgłosem królów zachwieją się trony

Jak drzewa podrąbane.

PODCHORĄŻY

W przeszłość patrzę ciemną

I widzę cień kobiety w żałobie — kto ona?

Patrzę w przyszłość — i widzę tysiąc gwiazd przede mną,

A cień przeszłości ku nim wyciąga ramiona;

Te gwiazdy to sztylety... Kraj nasz dawny widzę.

Mądrość rządców na starym zaszczepiła drzewie

Kraj młody, oba kwitły na jednej łodydze

Jako dwie róże barwą różne w jednym krzewie.

Jak dwaj równi rycerze w jednakowej zbroi

Chodzili pierś przy piersi z wrogiem staczać bitwy...

Jako dwie w łonie Boga tonące modlitwy,

Jedną natchnięte137 myślą — jak dwa pszczelnych roi138,

Które pasiecznik zlewa w jednych ulów139 ściany...

Onego czasu wielkie południa Tytany

Powstali przeciw Bogu — królom — i niewoli.

Bóg uśmiechnął się tylko na tronie szafirów,

Lecz króle padły na kształt zrąbanej topoli;

Gilotyna, okryta łachmanami kirów,

Niezmordowana, ręką wahała stalową,

A ilekroć skinęła, tłum umniejszał głową140.

I widzieli ją króle, bo ta gilotyna

Była tragedią ludu, a króle widzami.

Więc zemsta! Nierządnica i car Katarzyna

Zabijające oko trzymała nad nami;

Osądziła nas wartych141 męczeńskiego wieńca,

Wymyśliła męczeństwo... Wziąwszy czaszkę spadłą

Z Burbońskiego142 tułowu143 — krwawą i pobladłą,

Wsadziła ją na tułów swego oblubieńca

I dała nam za króla, króla z trupią głową.

Potem spod niego kradła dziedzinę grobową,

A on ręką nie ruszył... I nie stało kiru

Na szatę matki naszej, więc w troje pocięto.

A dziś — zapytaj mewy lecącej z Sybiru,

Ilu w kopalniach jęczy? a ilu wyrżnięto?

A ilu przedzierżgniono144 w zdrajców i skalano?

A wszystkich nas łańcuchem z trupem powiązano,

Bo ta ziemia jest trupem. Brat się wściekł carowi,

Więc go rzucił na Polskę, niech pianą zaraża!

Zębem wściekłym rozrywa. Mściciele! spiskowi!

Gdy car wkładał koronę u stopni ołtarza,

Trzeba go było jasnym państwa mieczem zgładzić

I pogrzebać w kościele, i kościół wykadzić

Jak od dżumy tureckiej, i drzwi zamurować,

I rzec: O Boże! racz się nad grzesznym zmiłować!...

To wszystko — i nic więcej... Teraz car za stołem,

Satrapy145 nasze korni pokładli się czołem,

Win tryskają brylanty z kielichów tysiąca

I palą się pochodnie, a muzyka grzmiąca

Gipsy ze ścian oprósza. Kobiety dokoła

Rozkwitłe, świeże, wonne jak Saronu146 róże,

Na rosyjskich ramionach opierają czoła.

silnie

Idźmy tam... i wypalmy ogniami na murze

Wyrok zemsty, zniszczenia, wyrok Baltazara147.

Carowi niedopita z rąk wypadnie czara,

Błękitnym blaskiem mieczów napisane słowa

Wytłumaczy śmierć mędrsza niż głos Danijela.

A potem kraj nasz wolny! potem jasność dniowa!

Polska się granicami ku morzom rozstrzela

I po burzliwej nocy oddycha i żyje.

Żyje! czy temu słowu zajrzeliście w duszę?

Nie wiem... w tym jednym słowie jakieś serce bije,

Rozbieram je na dźwięki, na litery kruszę,

I w każdym dźwięku słyszę głos cały ogromny!

Dzień naszej zemsty będzie wielki — wiekopomny!

A dzień pierwszy wolności gdy radość roznieci,

Ludzie wesela krzykiem o niebo uderzą,

A potem długą ciemność niewoli przemierzą,

Siądą... i z wielkim łkaniem zapłaczą jak dzieci,

I słychać będzie płacz ogromny zmartwychwstania.

Słychać szmer zapału

PREZES

Piekielna myśl złoconym obrazom przygania,

Nie śmiałbyś zgłębić myśli — sumnienia oczyma,

Ciebie młodzieńczy zapał nad przepaścią trzyma.

Patrz, car zabity — we krwi — zabita rodzina —

Bo to następstwo zbrodni... lecz nas Bóg ukarze!

PODCHORĄŻY

Z Cezara karła weźmy zemstę Rzymianina.

PREZES

A gdy jaki Antoniusz148 Europie pokaże

Płaszcz skrwawiony Cezara?... i do zemsty zbudzi?

A kiedy się na Polskę wszystkie ludy zwalą,

Wielu przeciw postawisz wojska? wielu ludzi?

Czym zbrojnych? Czy sztyletu zakrwawioną stalą?

KSIĄDZ

Coż powie głos z mównicy? gdy ciało mocarza,

Który swym berłem trony Europy podważa,

Wśród kadzidł, świec jarzących na katafalk wniosą,

O ludy! ludy! płaczcie łez rzęsistą rosą

I za ziemię Lechitów w prochy bijcie czołem,

I posypujcie czoła prochem i popiołem,

Bo ta ziemia Jaheli149 uzbrojona ćwiekiem,

Niegodnie...

PODCHORĄŻY

Strój cię świętym wydaje człowiekiem.

Miałeś na cara pogrzeb mowę napisaną.

Wiatr jakiś chorągiewkę okręcił blaszaną,

Obosieczne kazanie przeciw nam obrócił.

Miało być tak w kazaniu: «Naród więzy zrzucił,

Więc przed ziemią Lechitów, ludy, bijcie czołem,

A króle niechaj głowy posypią popiołem

I wyją na ulicach».

SPISKOWCY

Cha! cha! cha!

PREZES

Przeklęty,

Kto śmiechem groby królów znieważa...

KSIĄDZ

Wyklęty!

PIERWSZY Z LUDU

Zwołali nas, ażeby naśmiać się do woli,

Obłąkać i przeklinać...

KSIĄDZ

Sam Bóg nie pozwoli,

Aby zbrodnia, w kościelnym rozwinięta domu,

Miała ogień błyskawic ze skrzydłami gromu.

Bóg! co zabójców rzuca w piekielne ogniska!

STARZEC Z LUDU

Wiele potrzeba zabójstw, nim się kraj odzyska?

GŁOS Z TŁUMU

Car...

STARZEC

To jedne150...

GŁOS

Carowa żona...

STARZEC

Drugie...

GŁOS

I dwóch braci...

STARZEC

Cztery... Licz dalej, bracie, bo się liczba straci...

GŁOS

Syn cara...

STARZEC

Piąte...

GŁOS

I już wszyscy.

STARZEC

Zabijajcie!!!

A krew niech na mnie spada...

PREZES

Masz włos biały, starcze!

STARZEC

Do ciebie nic nie mówię... Spiskowi, słuchajcie!

Jeśli krwi ciężarowi jeden nie wystarczę,

Syny moje i córki za was się poświęcą.

Krew dziecka i kobiety sam wezmę — książęcą

Syny wezmą. — Dwóm córkom nieszczęsnym na głowy,

Na dwie — bo słabe — rzucę lekką krew cesarza.

A kiedy Bóg zawoła w straszny dzień sądowy,

Stanę przed Bogiem obok jakiego mocarza,

Co się codzienną zbrodnią we łzach ludu pławi;

I powiem: «Boże! Boże, patrz, otośmy krwawi!

Zdjęliśmy tę krew z ludzi, aby drzewo krzyża

Lżejsze było płaczącym na ziemskim padole;

A teraz się na Twoję opuszczamy wolę...»

PODCHORĄŻY

O! Błogosław mi, starcze!

KSIĄDZ

On Bogu ubliża,

Sprawiedliwości boskiej...

PODCHORĄŻY

Milcz, księże! milcz, księże!

Myśli w niebo lecącej twój wzrok nie dosięże...

Więc oto jest ogromna poświęceń nauka!

Mnie samego ten starzec nową natchnął wiarą.

Chyba was po tych słowach sam szatan oszuka,

Chybam151 ja Boga jakąś obciążony karą,

Jeśli wyrazy sieję jak kwiat bezowocny.

Wierzcie mi! wierzcie, ludzie! jam jest wielki, mocny.

Jedyną słabość zamknę w sercu tajemniczym,

Robak smutku mię gryzie... tak że mówiąc z wami,

Chciałbym przestać... i usiąść, i zalać się łzami;

Lecz ten smutek — to żałość dziecinna po niczym,

Może po kraju... Ludzie, wierzyć powinniście

Człowiekowi, co cierpi... nie siadać pod drzewem,

Któremu wiek spróchniałe poobrywał liście...

z rozpaczą

O gdyby lutni! ja bym was poruszył śpiewem;

Gdyby historii księga!... przeczytałbym kartę

O Polszcze152, kiedy była kwitnąca, szczęśliwa,

A wstalibyście wszyscy jak groby otwarte,

Rzucające mścicieli... Mnie zapał rozrywa,

Zdaje mi się, że piersi otworzył na poły,

Że powinniście widzieć czyste serce moje...

Nie przyszedłem was błąkać jak ciemne anioły

Ani się waham myślą przecięty na dwoje,

Jestem cały i jeden... A gdy kraj ocalę,

Nie zasiądę na tronie, przy tronie, pod tronem,

Ja się w chwili ofiarnej jak kadzidło spalę!

Imienia nie zostawię po ciele spalonem,

Tylko echo... i miejsce jakieś wielkie! próżne!

A dzieje będą memu imieniowi dłużne

Pochwałą, a zapłacą tylko zapomnieniem.

Nic! nic po mnie!... lecz imię ON i tym imieniem

Piastunki na królewskie dzieci będą swarzyć153,

Królątka zaczną płakać i nocami marzyć

O bezimiennym duchu, co zrywa korony...

Dla was życie, kraina wolna, dla was trony;

Ja wszystko skończę z chwilą ogromną odrodu154.

Lecz dajcie mi się w ręce, zamiast trzymać berło

Niechaj piastuję siłę olbrzymią narodu!

A koronę Jehowy przyozdobię perłą

Ludu zmartwychwstałego... Dajcie mi się w ręce!

Ani mię duma wstrzyma, ani sny zwierzęce,

Póki długiej wolności nie zaszczepię wieki,

Niechaj się sen do moich powiek nie przybliża.

Lękacie się? — więc weźcie, przybijcie do krzyża,

Niech mam jako Regulus155 obcięte powieki,

Niechaj wiecznie bezsenny na kraj patrzę mrący,

Potem nieście przed sobą godło — krzyż cierpiący

Nie zgubi was... Przysięgam na ojcowskie cienie!

I na mękę Chrystusa!... Przysięgam, że wiara

Mówi wam: «Wy jesteście krainy sumnienie,

Zburzcie się — i z dusz waszych odrzućcie grzech cara».

I przysięgam wam jeszcze! że przysięgłem156 szczerze!

Jak chcę zbawienia duszy mojej! jak w nią wierzę!

Tak dajcie mi się w ręce...

PREZES

O! głos mi zastyga,

Nie mogę mówić...

siada i płaszczem twarz zakrywa

PODCHORĄŻY

Starcze! zapał cię prześciga?

Oto pierwsze zwycięstwo... pokonam! lub zginę!...

Ha! carze, ty nam polską ukradłeś krainę?

Za to śmierć! bo wiedziałeś kradnąc, żeś wart śmierci!

Ha! carze, tyś ją zabił i rozdarł na ćwierci,

Potem kawały, spadłe z gilotyny ścienic,

Przybiłeś do trzech tronów jak do trzech szubienic,

Gdzie na nie patrzą wzgardą królewscy zbrodniarze;

Carze! gdybyś dwa razy mógł umrzeć? O! carze,

Dwa razy ciebie przed sąd Boga zapozywam!...

Słychać szmer w tłumie... podnoszą sztylety... wstają z ław

PREZES

zrzuca płaszcz z głowy... Wstaje i robi znak umywania rąk, potem mówi z wolna i poważnie

Róbcie, jak chcecie... Lecz ja ręce z krwi umywam.

PODCHORĄŻY

do spiskowych

A wy?...

Milczenie długie

SZYLDWACH

przy wejściu

Kto idzie? hasło?

Milczenie

SPISKOWI

Zginęliśmy! zdrada!

PODCHORĄŻY

Ciszej...

Słychać odgłos padającego człowieka

SZYLDWACH

Nie wiedział hasła...

PIERWSZY SPISKOWY

Trup po schodach spada.

PODCHORĄŻY

Nie drżyj, prezesie! wszakże z krwi umyłeś dłonie?

zbliża się z lampą do trupa

Dajcie mi lampę... sztylet w zabitego łonie...

Na piersiach jakiś papier pomięty, rozdarty...

Tak... jest to zdanie sprawy ze szpiegowskiej warty.

To szpieg... Więc go zakopać tam — w kącie ciemnicy.

Dwóch ze spiskowych unoszą w kąt trupa, zapalają dwie latarnie — i grób kopią

PREZES

Rozchodźmy się ze schadzki... drugiej nie naznaczam.

PODCHORĄŻY

Starcze, umiesz korzystać z losu błyskawicy?

Z marnego przerażenia? Lecz ja nie rozpaczam,

Każdy z osobna cara osądzi zbrodniarza,

Rozłam myśli na głosów pojedyńcze157 wota,

A obaczemy, zapał, trwogali przeważa158?

PREZES

Niech tak będzie... przeważy staropolska cnota.

Czymże będziem głosować?...

KSIĄDZ

Radzi sługa boży,

Kto jest za śmiercią cara, rzuci na stół kulę,

Kto za uniewinnieniem, niechaj grosz położy...

Ten grosz znajdzie się zawsze w ubogich szkatule...

Rzuca pieniądz — za nim prezes pieniądz kładzie, potem spiskowi kolejno rzucają z brzękiem kule lub pieniądze...

PIERWSZY ZE SPISKOWYCH

Za prezesa przykładem niechaj grosz utracę.

INNY

Nie mam grosza przy duszy, a więc kulę kładę,

Niech żyje wolność!

INNY

A ja grosza nie zapłacę

Za cara życie...

INNY

Może kupujemy zdradę,

Niech z grosiwa nasz prezes zda sprawę, czas przyjdzie.

PIERWSZY ZE SPISKOWYCH

do ludzi kopiących grób

Wy, co tam grób kopiecie, chodźcie... rzecz tu idzie

O to, czy grosz, czy kulę rzucić.

KOPIĄCY GRÓB

Wiemy! Wiemy!

My dla głuchego człeka mogiłę kopiemy,

Lecz sami z łaski Boga nie głuszce.

PIERWSZY ZE SPISKOWYCH

Grosz dali;

Widać, że się w grabarzy nie chcą pisać cechu,

Lękają się, by carom grobu nie kopali.

Obaczemyż, z którego wiatr powieje miechu

I pogra na organach?

Wszyscy koleją przeszli... Prezes liczy...

PREZES

Świećcie mi pochodnią —

Dzięki ci, Boże, tylko pięć głosów za zbrodnią.

PODCHORĄŻY

Więc car zginie...

PREZES

Młodzieńcze, pięć kul tylko padło...

Stu pięćdziesięciu przeciw zbrodni głosowało...

PODCHORĄŻY

Jakże mi nagle w oczach życie moje zbladło!

Na jedną kartę przyszłość postawiłem całą,

I nic... Olbrzymy spadli ze szczudeł — to karły!

Ludzie, warto by przejrzeć wszystkich trumien wieka,

Czy w każdej leży człowiek przed wiekiem umarły?

Czy z której trumny nie wstał ten szkielet człowieka?

do Prezesa

Starcze, gdy w twoje myśli zaglądam zgrzybiałe,

Widzę, żeś się ty w inne urodził stolecie,

Po co ta maska? ciebie nikt nie zna na świecie.

PREZES

Wszak maski nie włożyłem na me włosy białe.

PODCHORĄŻY

Wiecznie śpiewasz to samo! hymn starości piejesz;

Jako bakałarz szkolny w duszę dzieci siejesz

Naukę, aby wstali przed zbielałym włosem. —

Pamiętaj, że są ludzie tknięci nieszczęść ciosem,

Ludzie z bijącym sercem i z duszą płomienną,

Których włosy zbielały w jedną noc bezsenną;

Więc ich uszanuj — wstań przed nimi, stare dziécię...

do Spiskowych

A wam wszystkim śmiem długie przepowiedzieć życie,

Boście umieli wybrać gwiazdę przewodnika;

Idźcie za srebrną głową w noc niewoli czarną —

We mnie wszystka nadzieja upada i znika;

Boście z tłumu wysiani jak największe ziarno,

A tak mali jesteście... Idźcie! gardzę wami!

Kto nie śmiał się poświęcić, może zdradę knuje?

Więc na znak wzgardy, ludziom okrytym maskami

Rzucam pod nogi życie moje... i daruję...

zrywa maskę z twarzy

SPISKOWI

To Kordian! Kordian! Kordian! nie znasz nas, Kordianie!...

Nie ma tu zdrajcy! nie ma! Patrzaj w nasze twarze.

Wszyscy demaskują się... Kordian rzuca wzrok dokoła, zamyśla się i potem wznosząc głowę mówi z wolna

KORDIAN

Pośród szlachetnych Kordian zwycięzcą zostanie.

Wy oblicza, on myśli i serce pokaże.

Kordian ma wartę w zamku tej nocy... słyszycie?

Kordian ma wartę w zamku w nocy...

zbliża się do stoła; na kawałku papieru pisze słów kilka i rzuca je Spiskowym

PIERWSZY ZE SPISKOWYCH

czyta

«Narodowi

Zapisuję, co mogę... Krew moją i życie,

I tron do rozrządzenia próżny».

KORDIAN

opiera się o ołtarz i patrzy z obłąkaniem na milczących Spiskowych... potem macha ręką i mówi:

Precz, spiskowi!

Rozchodzą się wszyscy w milczeniu... Kordian stoi oparty o ołtarz pogrążony w myślach... Dwaj grabarze zakopali ciało i zostawiwszy na mogile palące się latarnie odchodzą... Prezes sądu sam zostaje — i klęka u stopni ołtarza za stojącym Kordianem

PREZES

Kordianie!

KORDIAN

obraca się i mówi z obłąkaniem coraz wzrastającym:

Któż mię budzi? czy godzina biła?

Przychodzę do pamięci... latarnie — mogiła...

Jesteś jednym z grabarzy i żądasz zapłaty?

Ha — oto masz z Najświętszą Panną dwa dukaty,

Które mi dała matka, błogosławiąc syna.

Musisz mieć dzieci? Słuchaj! niech twoja rodzina

Westchnie za mną do Boga.

PREZES

Och! ja nie mam dzieci!

KORDIAN

Nie masz? a włos twój biały jako srebro świeci;

Tyś nic za twoje życie nie odpłacił Bogu.

PREZES

Kordianie! oto klęczę na ołtarza progu,

Lecz nie przed Bogiem, klęczę, Kordianie, przed tobą.

Jam cię na śmierć poświęcił, teraz walczę z sobą,

Z sumnieniem, jam sąd zmroził sumnieniem...

KORDIAN

Ha! stary!

Kładziesz zbrodnią159 na zbrodnią, klękłeś przed zbrodniarzem.

Chodź ze mną — zajrzym w księgi i światu wykażem,

Że Polska cała żadnej nie godna ofiary,

Że ja będę zbrodniarzem...

PREZES

Na Boga, Kordianie!

Ty masz gorączkę, w oczach dziwne obłąkanie...

KORDIAN

To nic, starcze... To włos mi siwieje i boli,

Włos każdy cierpi, czuję zgon każdego włosa;

To nic... Na grobie wsadzisz dwie rószczki160 topoli

I różę... Potem spadnie łez rzęsistych rosa,

To mi włosy ożyją... Masz pióro przy sobie?

Chciałbym spisać imiona płaczących nade mną. —

Ojciec w grobie — i matka w grobie — krewni w grobie,

Ona — jak w grobie... Więc nikt po mnie! wszyscy ze mną!

A szubienica będzie pomnikiem grobowym...

PREZES

Kordianie! oto pismo, któreś dał spiskowym,

Schowaj je, spal, bądź wolnym od przyrzeczeń słowa.

KORDIAN

Raz, dwa, trzy, broń na ramię, warta pałacowa...

Czujność... Głupie wyrazy, stąpać, jak nakażą?

Starcze, nudzisz mię! nudzisz nieruchomą twarzą,

Nie będę mógł zapomnieć, że starym nie będę.

Jeśli cię kiedy z kołem mych dzieci obsiędę,

Pluń mi na siwe włosy.

Zegar na wieży bije jedynastą

To z nieba wołanie.

Wybiega. Prezes za nim wyciąga ręce

PREZES

Kordianie — stój, na Boga zaklinam... Kordianie!

wychodzi za nim

SCENA V

Sala tak nazwana koncertowa w zamku królewskim, oświecona lampą — wkoło kolumny z marmuru, ściany zamalowane arabeskami — widać przez drzwi otwarte na przestrzał ciąg długich ciemnych pokojów, w końcu błyska słabe światło sypialnej komnaty cara. Kordian oparty na bagnecie karabinu. Różne widma

KORDIAN

idąc naprzód z karabinem

Puszczajcie mię! puszczajcie! jam carów morderca;

Idę zabijać... ktoś mię za włos trzyma.

IMAGINACJA

Słuchaj! ja mówię oczyma.

STRACH

Słuchaj! mówię biciem serca.

KORDIAN

Nikogo nié ma161,

Ktoś gada...

IMAGINACJA

Nie patrz na mnie, lecz patrzaj, gdzie ja palcem wskażę.

KORDIAN

Palca twego nie widzę, lecz mój wzrok upada

Tam, gdzie wskazujesz palcem. Widzę jakieś twarze.

To arabeski, ścienne malowidła.

STRACH

Przekonaj się! wpatrzaj się w ściany.

Ściana gadem się rusza... przebrzydła...

Każdy wąż złota ogniem nalany,

Pierścieniami rozwija się z muru.

Kolumny potrząsają wężów zwitych grzywę;

Sfinksy straszliwe

Spełzły z marmuru;

Sfinksy płaczą jak dzieci — węże jak wiatr świszczą.

Nie nastąp na nie... patrzaj... wiją się i błyszczą.

IMAGINACJA

Jako motyl płocha, powiewna,

Odleciała od ściany dziewica;

Może jakaś zaklęta królewna?

Królewna — lub czarnoksiężnica?

Przypomnij! widziałeś jej lica,

Przypomnij! do kogoś podobna,

Przypomnij!

Tamta była posępna i patrzała skromniej,

U tej szata gwiazdami ozdobna,

To gwiazdy prawdziwe — to światy,

Błyszczą na szafirze szaty...

Jest to pasterka z gwiazd sioła,

Kosz na głowie, w koszu kwiaty,

I twarz anioła.

STRACH

Lecz patrz na oczy! nieruchome oczy!

Gdzie się obrócisz, patrzą za tobą.

IMAGINACJA

Czy czujesz woń jej warkoczy?

STRACH

Rozgniotłeś węża pod sobą.

Pękła żmija.

KORDIAN

Jezus Maryja!!!

przeciera oczy

Sen zniknął... Naprzód! naprzód z bagnetem w pierś cara!

Wchodzi do następującej sali — zupełnie ciemnej. Na lewo drzwi otwarte do gabinetu konferencyjnego. Pokój ten, w kształcie wyzłoconego jaja, zupełnie księżycem oświecony. W środku stoi trójnóg sztucznie ze złota urobiony — a na nim leży carska korona

OBIE WŁADZE

Stój!...

KORDIAN

Puśćcie! Boska cięży na mnie kara!...

OBIE WŁADZE

Słuchaj! szum głuchy z milczeniem się bije,

Jak gdyby wicher wleciał w komnat szyje.

Niby szum suchego drzewa,

Niby ulewa

Grzmi o dachy pałacu... grzmi... a księżyc świeci!

KORDIAN

patrząc do gabinetu konferencyjnego

Ta komnata srebrnego nalała się blasku,

Trójnóg złoty — korona leży na trójnogu,

Jest to korona carów dzisiaj — lecz o brzasku

Ta korona należeć będzie tylko — Bogu...

Idźmy! Nie mogę oczu odpiąć od korony.

IMAGINACJA

Patrz dłużej — krew z niej kapie, a pod nią schylony

Człowiek czarny jak smoła,

Zajęty pracą...

STRACH

Dwa rogi wytrysły mu z czoła,

Oczy jak żar — bez powiek...

Skąd on? i na co?

KORDIAN

Skąd? i na co ten człowiek?

WIDMO

Koronę nosił car,

Krew Piotrów, krew Iwana

Leje się z niej jak z czar;

Podłogę polską czyszczę,

Bo krwią carów zwalana162;

Ale śladu nie zniszczę,

Chyba za drugi wiek!...

KORDIAN

Jeśli nie zmyjesz wodą z polskich rzek,

Przyniosę krwi — podłogę całą

Wymyjemy, będzie białą

Jak twarz trupa.

po chwili

Jeszcze jedną komnatę przejść trzeba.

wchodzi do sali tronowej

Ciemno — i czarne okna; żadnej gwiazdy z nieba —

Tam wiedzie — droga na kształt ognistego słupa.

Lampa strzeże cesarza, oświeca mu łoże

I leje światło na posadzki szkliste,

Jak księżyc po wód jeziorze.

Chwyta łódź moją w kręgi ogniste...

Płynę zawrotem głowy... któż doda podniety?

IMAGINACJA

Twój bagnet łysnął... płomienne bagnety

Zleciały się w powietrzu i z ostrzem się zbiegły...

Jak rybki, gdy w krysztale kruszynę spostrzegły...

Zleciały się i stal szczypią,

I palą.

W powietrze uderzasz stalą,

Z powietrza jak iskry się sypią.

Czekaj, aż się ul cały płomyków wyroi...

STRACH

Nie patrz tylko za siebie — bo tam u podwoi...

Kordian obraca się

IMAGINACJA

Dwie z malakitu163 wazy, w nich dwa drzewa rosną

Zimą i wiosną.

Patrz! liście z ludzkich uszu, z oczu ludzkich kwiaty,

I zwykły nasionami języków się plemić,

Lecz cesarz rwie nasiona, by drzewa oniemić...

Więc jak nieme hajduki przy wejściu komnaty

Patrzą kwiatem — liściem słyszą;

A wszystko z grobową ciszą

W grubiejący pień się wlewa...

KORDIAN

Widzą! i słyszą! drzewa...

STRACH

Nie zaglądaj przez okna na ciemną ulicę!

Kordian patrzy przez okno

IMAGINACJA

Z kościoła aż do zamku orszak zmarłych długi,

Niosą żółte gromnice,

Wiele trupów... jeden, drugi,

Setny, nie przeliczysz więcej...

Tysiąc tysięcy...

Berła — korony — szaty króleskie.

Z gromnic dymy niebieskie

Mglą trupom twarze kościane.

A trumien, ile trupów — każdy niesie trumnę;

Rzucają pod zamku ścianę,

Budują wschodów kolumnę,

Wysoko jak stogi gumien...

Trumny się kruszą,

Lecz tyle trumien!

Wejść muszą.

KORDIAN

Gdzie idą?

IMAGINACJA

Tu.

KORDIAN

Czy cara trumnami uduszą?

IMAGINACJA

Ciszej! patrz... jakieś straszydło

Z ognistą twarzą wyszło z sypialnej komnaty.

Nie słychać kroku jego, choć posadzek kraty

Rozstępują się — łamią pod nogą obrzydłą.

STRACH

Czuć krew! Wyszedł z tamtej komnaty...

Tam śpi cesarz w łożu białem,

Ten człowiek stamtąd wyszedł...

IMAGINACJA

Widziałeś?

KORDIAN

Widziałem?

STRACH

Co on tam robił?

KORDIAN

Co on tam robił?

DIABEŁ

Zdławiłem cara — i byłbym go dobił,

Lecz tak we śnie do ojca mojego podobny.

IMAGINACJA

Słyszysz dzwonów jęk żałobny...

Po całym mieście i na wszystkie strony?...

KORDIAN

z przerażeniem

Słyszę — dzwony —

IMAGINACJA

Błysk w szybach sali...

Po trumnach wszedł trup i stoi cichy w oknie,

Gromnicą szyby pali.

Wiatr zrywa mu płaszcz — a robak w każdym włóknie

Jak nić biała...

Gdzie oczu blask, tam świeci kość spróchniała.

To trupów kat... wykona, co uchwalą...

Patrz, w okno bije... rozbija...

KORDIAN

Jezus! Maryja!

IMAGINACJA

Zniknął... trumny się walą

Jak grom.

STRACH

Wracaj, tu czarta dom...

KORDIAN

Pójdę mimo diabłów głosy,

Abym się we krwi ochłodził.

Tłum jakiś drogę zagrodził,

Przejść nie można... jak przez kłosy

Trzeba deptać... nie roztrącę.

Widma blade i milczące

Jak stooki strażnik pawi164

Zaglądają w tamte drzwi,

Gdzie śpi cesarz... Czy ciekawi,

Jaka barwa carskiej krwi?...

Ha... mówcie... czy się nie budzi...

Pożarłbym teraz mowę stu tysiąca ludzi...

Jak w grobie głucho...

Słychać dzwon na jutrznią

Ktoś mi przez ucho

Do mózgu sztylet wbija...

Jezus! Maryja!

wymawiając ostatnie słowo, pada bez czucia krzyżem na bagnecie u drzwi sypialnego cara pokoju

Car wychodzi z sypialnego pokoju z lampą nocną w ręku

CAR

Słyszałem jakiś stuk i czułem we snów burzy,

Jakby mię ktoś za gardło cisnął szarfą.

Czułem, co niegdyś ojciec mój, lecz czułem dłużej.

Czyż zawsze sen ma być sumnienia harfą,

Po której grają wichry strachu?... Idźmy. —

Lecz nie znam dróg, zabłądzę w gmachu.

chce iść i potyka się o leżącego Kordiana

Coż to? co to się znaczy?... tu trup jakiś leży...

Z bagnetem w ręku, mundur polskich ma żołnierzy

Ze szkoły podchorążych. Pewnie stał na warcie

I szedł do mnie zabijać?... Padł na samym progu...

Wszak brat mi za nich ręczył? Kusicielu! czarcie!

Nie natrącaj mi na myśl brata — w każdym wrogu

Pokazujesz mi brata, nie, to być nie może...

O gdyby wstał ten człowiek i przemówił słowo!...

Ciepły... Wstań! mów! bo szpadą gardło ci otworzę.

Mów, czy to brat ci kazał?

szpadą rani w rękę Kordiana, który oczy otwiera

KORDIAN

z obłąkaniem

Z pochodnią grobową

Trupy w oknie.

CAR

Przemówił... Otwórz jeszcze usta,

Wymów: brat? — słowo krótkie... brat?

KORDIAN

Blady jak chusta

Car śpi... Jezus Maryja!... świt zaczął pobielać...

CAR

Nic z niego się nie dowiem ni z ust, ani z twarzy...

O! to brat... brat mój pewnie...

woła

Straży! moja straży!

Wbiegają żołnierze. Car pokazuje na Kordiana

Jeśli nie zwaryjował ten żołnierz... rozstrzelać...

SCENA VI. SZPITAL WARIATÓW

Widać klatki, w których siedzą łańcuchami powiązani waryjaci, niektórzy chodzą wolno. — Kordian leży na łóżku w gorączce. Dozorca szpitalu. — Doktor obcy

DOZORCA

do Doktora

Waćpan przyszedłeś zwiedzić szpital waryjatów?

DOKTOR

Oto jest pozwolenie.

daje dukata

DOZORCA

Z podpisem dukatów...

Wolno panu, gdzie zechcesz, zazierać do klatek,

Tu waryjaci, dalej sala waryjatek...

Cały szpital rozłożę jak zegar po sztuce...

Pan zapewne w medycznej ćwiczysz się nauce?

DOKTOR

Tak.

DOZORCA

Jakież systemata pan doktor zachwala?

DOKTOR

Macanie głów...

DOZORCA

Rozumiem, to systemat Galla165.

DOKTOR

Tak.

DOZORCA

Ciekawość mię bierze, czy się pan przekona

Z głów, która tutaj głowa najostrzej szalona?

DOKTOR

O! ja odgadnę z twarzy sądem Lawatera166.

wskazując na Kordiana

Ot — ta...

DOZORCA

Wzrok eskulapa167 niedobrze przeziera,

Ten młodzieniec wszedł tutaj, bo cesarz osądził,

Że musi być szalony — lecz cesarz pobłądził.

Ten młody ma gorączkę, lecz rozsądek zdrowy,

Zdrowszy niż twój, doktorze, niż mój nawet.

DOKTOR

Nawet?

DOZORCA

Ha! obraziłem ciebie, paluszku Gallowy!

Chciałbyś mi ostrym słówkiem odpalić wet za wet

I abyś dowiódł, że ten młody pstro ma w głowie,

Może dowiedziesz, żem ja szalony?

DOKTOR

Któż to wie?...

Pozwól mi pan zapalić cygaro hawańskie...

DOZORCA

Nie mam ognia.

rzucając dukat

Do kroćset! dukat dłoń mi piecze.

DOKTOR

podejmuje dukat i zapala przy nim cygaro — potem go oddaje Dozorcy...

Dziękuję.

DOZORCA

O! na Boga, to sztuki szatańskie!

DOKTOR

Tak ci się to wydało, rozumny człowiecze,

Patrz, dukat zimny jak lód, pali, bo czerwony.

DOZORCA

Czy mi się zdało? czym ja doprawdy szalony?

Niech mię Najświętsza Panna w swej opiece trzyma!

DOKTOR

Nie patrz nigdy na dukat rozsądku oczyma,

Dukat jest elementem, żywiołem...

DOZORCA

Prawdziwie!

Odejść muszę, gdy słucham, rozum sobie krzywię.

Dozorca odchodzi

DOKTOR

Wypędziłem go przecie, jutro oszaleje

Myśląc o tym dukacie; teraz mam nadzieję,

Że sam na sam z szalonym pogadam młodzieńcem.

siada na łóżku Kordiana

KORDIAN

Ktoś ty jest? brat mój? krewny?

DOKTOR

Jestem zapaleńcem.

KORDIAN

Musiałeś się więc chyba urodzić dziś rano?

Wszyscy dotąd mówili, żem jeden na świecie.

DOKTOR

Ciebie znali, mnie jeszcze dotąd nie poznano,

Siedziałem sobie cicho zamknięty w sztylecie.

KORDIAN

Daj mi pić... mam gorączkę... słów twych nie rozumiem.

DOKTOR

Natęż uwagę... jasno tłumaczyć się umiem,

Ale natęż uwagę mocno! mocno! mocno!

KORDIAN

Natężyłem... Znam ciebie...

DOKTOR

W godzinę północną

Wychodziłem z sypialnej cesarza komnaty.

KORDIAN

Cóż tam robiłeś?

DOKTOR

Ha! nic, polewałem kwiaty...

KORDIAN

Co? Owe drzewa pełne uszu, bez języków...

DOKTOR

Tak, to klony... a inne rosną w liść krzyżyków

Jak gwoździki maltańskie; inne jako trzciny

Pełne kolan i puste, a cesarza syny

Na pustych kolankowych trzcinach grać się uczą.

KORDIAN

Czemu twoje wyrazy tak brzęczą i huczą?

Gadaj ciszej... Czy jakiej nie umiesz modlitwy?

DOKTOR

Umiem jedną, co ludzi popycha do bitwy.

KORDIAN

Nie chcę... za głośna będzie, a może bezbożna?

DOKTOR

To modlitwa turecka, jak księżyc dwurożna,

Jednym rogiem zabija wroga, drugim siebie...

KORDIAN

Wszak potrzeba bić wrogów?

DOKTOR

Wiem o tej potrzebie...

Naród ginie, dlaczego? — aby wieszcz narodu

Miał treść do poematu, a wieszcz rym odlewał,

Aby nieliczną iskrę ognia pośród lodu

Z pieśni wygrzebał anioł i w niebie zaśpiewał.

Widzisz, jak cenię wieszczów gromowładne plemię.

KORDIAN

Nie — to nie tak... inaczej... idź z nieba na ziemię.

DOKTOR

Rozumiem. Hymn anioła w wieszcza się przelewa,

Zaśpiewał — naród ginie, bo poeta śpiewa.

KORDIAN

Głupiś! Mów co ze starych testamentów księgi.

DOKTOR

Faraon kiedy stanął na szczycie potęgi,

Śniło mu się, że siedem wypasionych wołów

Siedem chudych pożarło.

KORDIAN

Nie! to nie tak było...

DOKTOR

Ale tak jest, zapytaj potomka Mogołów...

KORDIAN

Mów o czym innym, Pismo święte mię zabiło.

Czy nie jesteś botanik?...

DOKTOR

Żądam tajemnicy,

A zwierzę się, żem wcale168 nowe odkrył ziele;

Rośnie na moim oknie, w rycerskiej przyłbicy,

Posiane w stu miast dawnych ostygłym popiele.

Wkrótce, jak się spodziewam, wyda pączek liczny

Jak myśli milijonów... a potem kwiat śliczny,

Czerwony jak krew ludzi, a potem nasienie

W strąkach wielkich zawarte, które pękną z trzaskiem

Jak milijony harmat... Wpadasz w zachwycenie?

Oczy twe poetycznym zapłonęły blaskiem.

KORDIAN

Czy ta roślina kwitnie? plemi się?...

DOKTOR

Już wschodzi.

KORDIAN

Wschodzi dopiero?

DOKTOR

Tak jest, a że mróz jej szkodzi,

Więc ją do czasu garnkiem przykryłem kuchennym.

KORDIAN

Dręczysz mię — nudzisz — łamiesz — gryziesz — jestem sennym...

Gadaj mi nie o kwiatach.

DOKTOR

Trzy są elementa,

Które składają rozum, trzy wielkie myślniki.

Przez nie wytłumaczona jasno Trójca święta.

Myślnik jedność — urodził wielości liczniki,

Z nieskończoności starszej określność wypływa;

A związek między nimi, myśl, co porównywa,

Jest trzecim elementem, z trzech trójca się składa;

Bez wyobrażeń liczby wnet jedność upada;

Bez określności bytu — nieskończoność niknie;

Więc jedna równa drugiej jak Ojciec Synowi,

Względność ich dała życie świętemu Duchowi,

A wszystkie trzy idee są trójcą — rozumem.

KORDIAN

Napełniłeś mi uszy oceanu szumem,

Mam gorączkę... Człowieku, co prawisz, u kata?

DOKTOR

Wyleczę ciebie... Teraz o stworzeniu świata,

Czy o stworzeniu ludów... Świat przed ludźmi ginie;

Ziemia to orzech, w chmurnej zawarty łupinie.

Bóg przez sześć dni wiekowych stwarzał ziemskie ludy.

W pierwszym dniu stworzył państwo modlące się Judy,

To była ziemia, na niej wyrosły narody.

W drugim dniu porozlewał wschodnich ludów wody,

W trzecim — jak drzewa greckie wyrosły plemiona;

W czwartym dniu zaświeciło z gór Sokrata słońce;

W piątym wzleciały orłów rzymiańskich znamiona,

To były ptaki — a na dnia piątego końce

Padła noc wieków średnich, długa, zachmurzona,

W szóstym człowieka zlepił Bóg... Napoleona.

Dziś dzień siódmy, Bóg rękę na rękę założył,

Odpoczywa po pracy, nikogo nie stworzył.

KORDIAN

Łżesz, podły! Każdy człowiek, który się poświęca

Za wolność — jest człowiekiem, nowym Boga tworem.

DOKTOR

Cha! cha! wolność gancarskie koło dziś pokręca,

Dobrze mówisz, te koło169 nowym idzie torem,

Wyda gliniany garnek.

KORDIAN

Wyda wielkich ludzi!...

DOKTOR

Widzisz, jak ci się płomień gorączkowy studzi,

Gadasz wcale170 do rzeczy...

KORDIAN

Słuchaj! powiedz szczerze,

Czy nie widziałeś nigdy człowieka? anioła?

Co swe cierpienia ludom przynosi w ofierze

I gromom spadającym wystawia cel czoła,

I śmierć za Zbawiciela ponosi przykładem

Za lud cierpiąc...

DOKTOR

Ten człowiek szedł tu moim śladem.

Zawołam go.

woła dwóch waryjatów, jeden z nich trzyma rozkrzyżowane ręce, drugi jedną rękę podniesioną ma do góry

Dwóch widzisz, za lud cierpią oba;

A jak cierpią, powiedzą, abyś sam ocenił...

do waryjata z rozkrzyżowanymi rękoma

Bracie! powiedz mi, coś ty za wielka osoba?

PIERWSZY WARYJAT

Jam nie osoba, jam się dawno w krzyż zamienił.

Ja byłem krzyżem w Chrystusa męce,

Do mnie zmarłego przybili;

A jam Go zamiast ćwieków unosił za ręce

Jak małe dziecię, gdy kwili.

Jestem krzyżem; gdy papież daje krzyża drzewo,

Nie wierzcie! ja mam nogi, rękę prawą, lewą,

Nic ze mnie nie ubyło, niech kto części liczy...

smutnie mówi odchodząc

Boże! odwróć ode mnie ten kielich goryczy.

DOKTOR

do Kordiana

Widzisz, on się poświęcił za lud.

KORDIAN

Zwaryjował!...

DOKTOR

do waryjata z podniesioną ręką

A ty czemuś tak ręką w niebo wygórował?...

DRUGI WARYJAT

Ciszej mów! Nieba sufit lazurowy

Trzymając na tej dłoni, zasłaniam świat cały.

Niebo, słońce, księżyc biały

Chcą upaść ludziom na głowy;

Lecz ja stoję pod nieba nachylonym stropem,

Znużony, tęskny, bezsenny.

Módlcie się do mnie, jam zbawca codzienny,

Zasłaniam ludy przed nieba potopem...

Śpijcie, ludzie! dobrej nocy!

odchodzi

DOKTOR

A cóż? to wielki człowiek! za lud się poświęcił!

KORDIAN

To waryjat!...

DOKTOR

Bluźnierstwa rzucasz z ustnej procy!

KORDIAN

To waryjaty oba! i tyś sam mózg skręcił.

DOKTOR

A cóż wiesz, że nie jesteś jak ci obłąkani?

Ty chciałeś zabić widmo, poświęcić się za nic.

O! złota rybko w kryształowej bani,

Tłucz się o twarde brzegi niewidzianych granic;

Mały kryształ powietrza, w którym pluszczesz skrzelą,

Jest wszystkim, a świat cały nicości topielą.

KORDIAN

Myślę.

DOKTOR

Więc świat jest myślą twoją.

KORDIAN

Cierpię.

DOKTOR

Nie myśl.

KORDIAN

Nie mogę...

DOKTOR

Możesz, sposób niemyślenia przemyśl,

Oszalej, będziesz świętym w Stambule.

KORDIAN

Szatanie!

Przyszedłeś tu zabijać duszy mojej duszę;

Ostatni skarb wydzierasz, własne przekonanie;

Ostatni promień gasisz.

DOKTOR

Glinę boską kruszę...

KORDIAN

Niechaj Bóg litościwy wyrwie z twej paszczęki.

Wielki Książę Konstanty wpada z żołnierzami i wskazuje na Kordiana

WIELKI KSIĄŻĘ

Wziąść171 go, prowadzić zaraz na śmierć i na męki!

KORDIAN

To głos ludzi, o! Boże, raczyłeś mię przecie

Choć śmiercią wyswobodzić od tego człowieka...

pokazuje na miejsce, z którego Doktor zniknął

Gdzież on? gdzież on?

WIELKI KSIĄŻĘ

Skoro go w mundur ubierzecie...

Prowadzić na Plac Saski172...

wychodzi

KORDIAN

Gdzież on?

ŻOŁNIERZ

Książę czeka.

SCENA VII. PLAC SASKI

Wojsko polskie, jeszcze nieustawione... W jednej stronie placu widać grono jenerałów, pośród nich Car, Wielki Książę Konstanty niecierpliwy przechadza się... Z dala naokoło placu lud warszawski

CHÓR

Tysiące żołnierzy, bagnetów tysiące,

Obwisłe sztandary, bagnety niedrżące,

Cicho jak w ostatni sąd.

WIELKI KSIĄŻĘ

komenderując

Do frontu! równać front!...

CHÓR

W jeden rząd długi, prosty piechota się zwarła.

Gdybyś o cal z szeregu wykazał pierś cara,

A z drugiej strony szyku miał Tella Szwajcara173;

Strzała by się o każdą pierś polską otarła

I nie raziwszy żadnej, zbiła jabłko carskie.

WIELKI KSIĄŻĘ

Grać!

CHÓR

I zagrzmiały muzyki janczarskie,

Ucichły znowu... dają głos carowi.

CAR

do Żołnierzy

Zdrowiście, dzieci?

GŁOS ŻOŁNIERZY

Z łaski Boga zdrowi.

CHÓR

Co powiedzieli gwarem, Bóg tylko zrozumie,

Jak modlitwę rozbita174 w morza głuchym szumie.

Sześciu Żołnierzy przyprowadzają175 bladego Kordiana. Stawią przed Carem... Wielki Książę przybiega z wściekłością

WIELKI KSIĄŻĘ

do Kordiana, pieniąc się

Ha! psie polski! przyszedłeś — czemuś taki blady?

Przewidziałeś, co czeka? Kacie! roskolniku176!...

Ty nosisz szlify? precz! precz! precz! Rozciskam177 gady.

Rzucę cię pod kopyta trójrzędnego szyku

Albo tu zwalę w piasek... i moją ostrogą

Napiszę «wor»178 na czole. Car ciebie darował

Zemście mojej... Car ciebie sam w grobie pochował!

Z książęcej dłoni diabły wydobyć nie mogą!

CAR

na stronie

Myśli, że mię oszuka?

WIELKI KSIĄŻĘ

Dać tu cztery konie!

Ha, ty psie, masz gorączkę, ale ciało zdrowe?

Każdy z członków zostawisz na końskim ogonie,

A koń mój najsilniejszy zerwie z karku głowę.

Milczysz!... Ha, ja się wścieknę... ten pies ciągle milczy.

uderza kułakiem w pierś Kordiana

Słuchaj, do twego ciała głód uczułem wilczy,

Kąsałbym.

zgrzyta zębami

Cha! cha! Carze, lubisz konne sztuki?

Pokażę ci ogromny skok... Znieść karabiny,

Ustawić w piramidę, posczepiać za kruki

Ostrzem do góry — związać jak snopy, jak trzciny.

Żołnierze ustawili piramidę z karabinów

Teraz, psie! siadaj na koń... i leć z nim do diabła!

Ty milczysz... co? Na widok dusza ci osłabła?

Myślisz, że się zlituję. — Wszak poświęcam konia,

Konia poświęcam, słyszysz? A ciebie? No! w drogę!

No! ruszaj! ruszaj! ruszaj! Czemuż trąbą słonia

Wziąść ciebie i na kolce zarzucić nie mogę?

Wrzuciłbym...

ostygając

No, posłuchaj, Lachu, wstydem płonę...

Mówiłem o Polakach, że chłopy szalone,

Gotowi z królewskiego zamku w Wisłę skoczyć...

z wściekłością

Skacz! bo każę cię w lochy karmelitów179 wtłoczyć!

Głodem zamorzę! wsadzę pomiędzy szkielety!

proszącym tonem

No, Lachu! jeśli żywy przeskoczysz bagnety,

To daruję ci życie...

KORDIAN

Dzięki, książę! dzięki,

Żeś mi powiedział wszystko... Gdyby dar żywota

Można zyskać ruszeniem palca u tej ręki,

To nie ruszyłbym palcem.

WIELKI KSIĄŻĘ

Boi się hołota!

CAR

Jeśli o to ci chodzi, ręczę, że choć zdrowy

Jako ptaszek przelecisz nad las bagnetowy,

To kule cię nie miną... Książę, on się boi!...

WIELKI KSIĄŻĘ

Widzisz! więc car zaręczył... zginiesz... martwy stoi!...

Żołnierze! kto z was skoczy, dam krzyż świętej Anny180,

Świętego Stanisława181... jeśli wyjdzie ranny,

Tysiąc złotych pensyji... tysiąc — dwa tysiące,

Cztery tysiące... O, wy psy! nie psy — zające!

Polaki!...

KORDIAN

Niech mi konia podadzą...

siada na konia i odjeżdża w koniec placu

WIELKI KSIĄŻĘ

woła Kurutę

Kuruta182!

O gdyby on przeskoczył!...

KURUTA

Ten człowiek wart knuta.

WIELKI KSIĄŻĘ

Niechaj przeskoczy! słuchaj! ja chcę, niech przeskoczy!

Car ujrzy, jak mój żołnierz nad Moskale lotny...

Patrz! jedzie... zatrzymał się... tam obraca oczy,

Do ludu... tam lud stoi cichy, czarny, błotny.

marszczy się jak tygrys

Nie lubię tego ludu... Patrz, chustkami wieje,

Kapelusze podrzuca... Kruta! masz nadzieję?

KURUTA

Jak wasza książęca mość...

WIELKI KSIĄŻĘ

gwałtownie

Patrz! patrz! piasku chmura!

Nie widzę... Spinaj konia! Ha! przeskoczył...

WOJSKO

krzyczy

Urra!

LUD

krzyczy z dala

Żyje!

Żołnierze przyprowadzają chwiejącego się Kordiana, książę bierze go w swoje objęcia

WIELKI KSIĄŻĘ

Cóż ci, mój druhu? No! no! chwat młodzieniec!

Nieprawda, koń mój żartki183? skacze jak szaleniec?

Musiałeś nie czuć skoku? — Wasza mość cesarska

Widziałeś. — Odprowadzić konia, niech wyparska.

do Kordiana

Ręczę za twoje życie... idź! tyś chory? senny?

Wziąść go... odnieść do łóżka...

Odprowadzają Kordiana

CAR

do jenerałów tak, że książę nie słyszy

Złożyć sąd wojenny,

Godził na moje życie... Rozstrzelać...

WIELKI KSIĄŻĘ

wesoło

Trębacze!

Niech grają Dąbrowskiego184, książę sam poskacze...

Parada na Placu Saskim

SCENA VIII

Izba klasztorna obrócona na więzienie, okno kratowe, stół i łóżko drewniane. Kordian skazany na śmierć gada z Księdzem zakonnym. Grzegorz, stary sługa, chodzi po pokoju ze łzami w oczach

GRZEGORZ

do siebie

Ten ksiądz już od godziny dręczy mego pana,

Ot! dajcie mu przed śmiercią pokój! dajcie pokój!

Jaki tam Bóg powiedział: «Dziecko w więzy okuj»?

Nie ma Boga, przystaję do cechu szatana...

KORDIAN

Grzegorzu, módl się za mnie.

Grzegorz jak skarcone dziecko pada na kolana i modli się... Kordian klęka u stóp Księdza, ten błogosławi... i mówi podnosząc Kordiana

KSIĄDZ

Synu! powstań z prochu

I leć do Boga, ale przebacz światu.

Bóg cię wyrywa z lwiej paszczy i z lochu,

W którym byś uwiądł na kształt mdłego kwiatu...

Teraz, mój synu, przed wieczności drogą

Nie masz co komu przekazać na ziemi?

KORDIAN

Nic.

KSIĄDZ

I nikogo na ziemi?

KORDIAN

Nikogo.

KSIĄDZ

Nie byliż ludzie przyjaciółmi twemi?...

KORDIAN

Nikt.

KSIĄDZ

Tyś mi tego nie powiedział grzechu!

Zlituj się nad nim, Boże! Wielki Boże!

KORDIAN

Nim zimne ciało do grobowca złożę,

Jakiś głos tęskny słyszę w duszy echu;

Pamiątek woła... i śladu na świecie...

KSIĄDZ

I to grzech, synu... Wy, młodzieńcy, chcecie

Schodząc ze świata ślad wieczny zostawić,

Myślą wypalić lub mieczem wykrwawić;

Po cóż ta żądza? Ani te opady

Liści uwiędłych chciwa rola zbierze,

Ani pomogą duszy jak pacierze

W ustach przechodnia... I po coż te ślady?...

Jam cię zasępił... przebacz! bo ja może

Jestem za stary, a ty dziecię wiosen...

Więc nie rozumiem... Słuchaj... przy klasztorze

Jest ciemny ogród, szpalerami sosen

Różnie pocięty... dzisiaj w tym ogrodzie

Zasadzę różę miesięczną i twojem

Nazwę imieniem... by zakwitła w chłodzie

Posępna, blada...

KORDIAN

Niech ci pociech zdrojem

Bóg wynagrodzi... I nazwiesz tę różę

Moim imieniem? I może nie zwiędnie!...

Ksiądz odchodzi

Spłyńcie się teraz w jednej myślnej chmurze

Wszystkie sny marzeń latające błędnie!

I bądźcie ze mną! Niebo! ty mi zapal

Słońce i księżyc, i gwiazdy, bo konam!

Bo tam przed ludźmi, choćby wbity na pal,

Zamknę cierpienia i bóle pokonam;

Lecz tu łez moich duma nie zatrzyma...

O! gdybym wiedział, że tak bez powrotu

Ziemię żegnałem; przed chwilą odlotu

Patrzałbym na świat innymi oczyma,

Dłużej! ciekawiej, a może ze łzami...

Bo tam pomiędzy ogrodu kwiatami

Jest pewnie piękny kwiat... a ja go nie znam!...

Może dźwięk jaki nowy struna daje...

A jam nie słyszał... Czegoś mi nie staje185!

Ludzi znać nie chcę, lecz niech się obeznam

Z ziemią, piastunką ludzi!... O! ty ziemio!

Byłażeś186 dla mnie piastunką troskliwą?

po chwili ze wzgardą

Niech się rojami podli ludzie plemią

I niechaj plwają na matkę nieżywą,

Nie będę z nimi! — Niechaj z ludzkich stadeł187

Rodzą się ludziom przeciwne istoty

I świat nicują188 na złą stronę cnoty,

Aż świat, jak obraz z przewrotnych zwierciadeł,

Wróci się w łono Boga, niepodobny

Do tworu Boga... Niechaj tłum ów drobny!

Jak mrówki drobny! ludem siebie wyzna!

Nie będę z nimi! — Niech słowo ojczyzna

Zmaleje dźwiękiem do trzech liter cara;

Niechaj w te słowo189 wsięknie190 miłość, wiara,

I cały język ludu w te litery,

Nie będę z nimi! — Niech szubienic drzewa

W ogrodach miejskich rosną jak szpalery,

Niech się w ogrody takie tłum wylewa

Śmiechom przyjazny, a łzom nienawistny;

Niech niańki w ogród szubienic bezlistny

Prowadzą dziatki, by tam dla zabawy

Grzebały piasek krwią męczeńską rdzawy...

Nie będę z nimi! — O zmarli Polacy,

Ja idę do was!... Jam jest ów najemny,

Któremu Chrystus nie odmówił płacy,

Chociaż ostatni przyszedł sadzić grono;

A tą zapłatą jest grób cichy, ciemny;

Tak wam płacono...

GRZEGORZ

Panie! nie mogę skończyć pacierza, co każe

Przebaczyć wrogom. Bóg ich na ziemi ukarze!

Oj paniczu mój drogi, na cóż tobie było

Ten pistolet przykładać do białego czoła?...

Pamiętam, w lesie oko miesięczne świeciło,

Szedłem, a ciągle za mną ktoś: «Grzegorzu!» — woła.

Szedłem po lesie... nagle widzę me dzieciątko

Na wrzosach, krew czerwona płynie jak rubiny...

KORDIAN

Nie wspominaj mi o tym...

GRZEGORZ

Szatańską pieczątką

Pan naznaczyłeś czoło, giniesz z owej winy.

Widzi pan... Człowiek siebie nad brata miłuje,

Gdy Bóg karał Kaima, a on zabił brata;

Więc każdy, co się kulą zabija lub truje...

zatrzymuje się i z rozpaczą:

Przewidziałem nieszczęście... lecz śmierć z ręki kata!!!

O! o! o! Panie drogi! pociesz mię, mów do mnie!

Pisarzowi napisać każę twoje słowa,

W życiu je stary Grzegorz na piersi przechowa;

Każę je dzieciom w grobie położyć — koło mnie,

Blisko... bo słowa dziecka — to staremu kwiaty...

KORDIAN

Czy ty masz dzieci?

GRZEGORZ

Och! mam syna...

KORDIAN

Czy żonaty?

Grzegorz daje znak głową, że tak

Więc jeśli się synowi twemu syn narodzi,

To go ochrzcij imieniem moim, Kordian...

GRZEGORZ

Panie,

Będę płakał wołając na wnuczka: Kordianie!

KORDIAN

O nie! tak nie nazywaj... imię mu zaszkodzi...

Nie nazywaj Kordianem...

GRZEGORZ

Paniczu mój drogi,

Nie wydzieraj, coś dawał; jam się już oswoił

Z tą myślą, że mój malec, choć nędzarz, ubogi,

Ja go będę nazywał Kordian... jeśli zbroił,

Ja go nie będę karał... Niech rośnie jak kwiatek

Kordianek mały! mój Kordianek! mój bławatek!...

śmieje się ze łzami w oczach

O panie! panie! czemuż ty go nie zobaczysz?

KORDIAN

Boże! dziecka za imię ukarać nie raczysz,

Ani mu stworzysz życie, równe memu życiu?

To dziwne! że jak człowiek tonący w rozbiciu

Chwytam się każdej słomki... szukam przeżyć siebie191...

zamyślony

Więc gdy mi wezmą życie... a starzec pogrzebie!...

Kiedyś!... za błędnym dzieckiem po łąkach lub w borze

Głos matki wołać będzie: Kordian! Kordian! — długo...

Dziecię śmiechem odpowie nad kwiecistą strugą...

A pośród ciemnych murów, gdzieś w cichym klasztorze,

Róża moja zakwitnie... Ksiądz w czarnym habicie

Pacierze nad nią zmówi... Więc róża — i dziecię. —

Oficer wchodzi z Księdzem zapłakanym

KSIĄDZ

Synu!...

KORDIAN

Na jaką idę śmierć?...

OFICER

Na rozstrzelanie...

Grzegorz pada na kolana. Kordian bierze w obie ręce jego siwą głowę i całując mówi przerywanym głosem

KORDIAN

Bądź zdrów — mój wierny — ojcze...

odchodzi

GRZEGORZ

wyciągając ręce

Panie! panie! panie!

pada na ziemię... Potem zrywa się i wybiega spiesznie za Kordianem

SCENA IX. POKÓJ W ZAMKU KRÓLEWSKIM

CAR

sam

Nudno! Szkoda, żem puścił tego szambelana,

Co jak mops na dwu łapach przede mną tańcował.

Skacz! skacz! skacz! Rad bym dostać Machmuda sułtana,

Aby skakał przede mną... Będę go częstował

Dymami siarki, prochu, aż w dymie uduszę...

patrzy na ściany

Cóż to, na ścianach gmachu pył spostrzegam brudny?

Tam w końcu pająk sidła zastawuje192 musze193.

Pył... pył... Ten pył mię bawi, świadczy gmach odludny,

To chwast na grobie wroga... Polska już ostygła,

Umarła, i na wieki. — Jak magnesu igła

Na północ obrócona, w Sybir patrzy mroźny.

Z dala trup tego kraju zdawał mi się groźny...

Marzące o podbojach myśli nieraz zwichnął...

Przyjechałem... trup zadrżał, nawet się uśmiéchnął...

Łez nie widziałem... domy kobiercami kwietne?

Dalej więc... Europę jak jabłko rozetnę,

A nóż zatruty obie zatruje połowy.

Króle! dajcie mi pokłon koronami z głowy!...

Ha! ha! albom ja wielki? albo świat ten mały?

Albo głupi świat cały? albom ja rozumny?...

Część ogromnego kraju Szach mi oddał dumny;

Garść tej ziemi kazałem spłomienić w kryształy

I kryształowe łoże Szach dostał, i wdzięczny.

O wielki synu słońca! o bracie miesięczny!

Czy ci nie zimno w łożu kryształowym cara?

Na zachodzie stugłowa wyrasta poczwara,

Lecz wkrótce w petersburgskiej każę ulać hucie

Łoże drugie z kryształu dla ludów zachodu;

Miarę na długość wezmę z moskiewskiego rodu,

A który naród dłuższy nad łoża okucie,

Kryształu nie rozciągnę, lud skrócę o głowę.

Ludy! poszlę194 wam! poszlę łoże kryształowe.

Któż to?... Brat mój!

Książę Konstanty wbiega zadyszany

Jak się masz, Kostusiu! co słychać?

WIELKI KSIĄŻĘ

Wasza cesarska mość... niech...

CAR

Nie możesz oddychać?

Widać, żeś się tu spieszył! Czemuż ci tak śpieszno?

Zapewne mi przynosisz jaką wieść pocieszną?

WIELKI KSIĄŻĘ

Ha, wasza cesarska mość... kazałeś...

CAR

Mów śmiało...

WIELKI KSIĄŻĘ

Rozstrzelać... Ha!

CAR

Tak mi się, bracie, podobało...

WIELKI KSIĄŻĘ

Niech wasza cesarska mość odwoła! niech raczy

Odwołać wyrok śmierci.

CAR

Książę, co to znaczy?

WIELKI KSIĄŻĘ

Proszę waszej cesarskiej mości, niech ten człowiek

Żyje... Nie traćmy czasu — chwili, mgnienia powiek,

Oto ułaskawienie, pióro...

CAR

Pióro moje

Spisałem na wyroku śmierci, przy nim stoję.

WIELKI KSIĄŻĘ

Wasza carska mość niech stawi żyda na papierze195,

Byle podpis... do kroćset...

CAR

Bracie, mówmy szczerze.

Chcesz ocalić Kordiana?

WIELKI KSIĄŻĘ

Chcę! chcę! chcę!

CAR

I właśnie

Dlatego zginie.

WIELKI KSIĄŻĘ

z zadziwieniem

Co? Co?

CAR

Bracie, skończmy waśnie196,

Spać mi się chce...

Książę chodzi po sali, widać w nim burzę wściekłości... bierze z kominka porcelanę i rozciska w dłoni...

WIELKI KSIĄŻĘ

Dlaczegóż wasza mość cesarska

Nie chce tej małej łaski? — Jam ci tron darował!...

CAR

Bracie, pohamuj wściekłość, co nozdrzami parska.

WIELKI KSIĄŻĘ

Przebacz, wasza cesarska mość, będę hamował,

Lecz proszę, niech ten człowiek żyje.

CAR

Tyś morderca,

Jeśli on nie morderca... Odejdź, bracie miły,

Nie chce mi się zaglądać w brudy twego serca;

Wolałbym dwumiesięczne rozrzucać mogiły.

WIELKI KSIĄŻĘ

Co? Nie rozumiem...

CAR

No! no! idź i bądź spokojny.

WIELKI KSIĄŻĘ

Bracie! bracie, z tygrysem nie zaczynaj wojny!

Jam ci tron dał, na którym siedzisz, ja przy tronie

Leżę jak lew brązowy; jeśli ja zawyję?

Jeśli usłyszą ludy, że lew ryczy? żyje?

Ludy przypomną, żem ja winien żyć w koronie,

A ty w stajni, w kazernie197 musztrować szeregi...

CAR

Książę! widzę, że wina przelałeś nad brzegi;

Co, tyś mi tron darował? Było go wziąść198, bracie,

Boś ty się w purpurowej urodził komnacie,

Sto dział grzmiało nad twoją złocistą kołyską

I dano ci greckiego cesarza nazwisko;

Lecz potem matka twoja, żona Pawła cara,

Zbrzydziła cię, wyrodku! Tyś miał nos Tatara,

Zamiast ssać łono, tyś je pokąsał jak szczenię...

Wyrosłeś. Przyszła matka i rzekła: «Tyś głupi» —

A tobie powiedziało to samo sumnienie.

Rzekła ci: «Daj tron bratu!», rzekłeś: «Niech brat kupi...»

Więc kupiono u ciebie zrzeczenie się tronu.

Było go wziąść... a co by ci zostało z plonu?

Czy śmiałbyś w oczy matki spojrzeć okiem cara?

A uśmiech jej? a słowo: Tyś głupi? a czara

Nalana zmarszczonymi rękami twej matki?...

WIELKI KSIĄŻĘ

Carze! carze! truciznę schowaj na ostatki.

Znałem was dobrze, katów bezczestnych199 i dumnych,

Was matka nauczyła zabijać słowami.

Dwóch było mądrych, trzeci głupi; do rozumnych

Ktoś rzekł: «Waszego ojca udusim szarfami»,

Odpowiedzieli: «Dobrze». — Poszli... udusili...

Pomnisz, Beningsen przyszedł i rzekł: «Pawła cara

Udusiliśmy200...» — rzekli: «Amen...» — Więc zabili,

Sami zabili ojca — a na szarfy kara...

Ha! szarfy wyrzucili jak zużyte sprzęty

Za granice moskiewskie, na kraje sąsiadów;

Darowali Europie gniazdo żółtych gadów.

A do lochu rzucili zewłok ojca święty,

Zaledwo ksiądz odszeptał jeden pacierz prędki.

Nie wynieśliście trupa na tron złotolity?

Bo spod nogi zabójców wyszedł zmięty, zbity,

Podobny do tygrysa z błękitnymi cętki.

Lecz naród krzyczał: «Syny! wyście nam ukradli

Komedyją pogrzebu, łzy wasze książęce

I widok miły królów, co tak nisko spadli...

Wynieście ojca ciało; całujcie mu ręce!

Bo my chcemy obaczyć, jakie to są cary,

Których można zabijać bez sądu i kary?»

Pamiętasz, jak zduszony kadzideł wyziewy

Całowałeś tę rękę i całun żałobny?...

A potem myłeś usta całą wodą Newy.

O! jak ty jesteś, bracie, do ojca podobny,

Patrzeć nie mogę! Zmyj twarz! zmyj twarz, podobieństwo...

Bo ja patrzeć nie mogę... Bo rzucę przekleństwo,

Które aż Bóg usłyszy...

CAR

To królewska zbrodnia.

WIELKI KSIĄŻĘ

A wszakże ci Sybircy201, których karzesz co dnia,

Mogą krzyczeć z kibitek: «Carze! z nami razem!

Jedź z nami! bo zabiłeś ojca; niechaj katy

Pocałują cię w czoło czerwonym żelazem...»

Lecz ty lud trzymasz głupi, bez żadnej oświaty.

Kilka kłosów z gwardyjskiej wyrosło równiny;

Więc na Turków! — «Michale, wiedź ich...» — on nie umie...

«Wiesz, czego chcę po tobie?» — Michał nie rozumie.

«Głupcze — krzyknąłeś — podsadź pod szeregi miny

I wysadź na powietrze!...» — Brat Michał dwa palce

Do czoła — pokłon niemy — i odszedł — a w miesiąc

Pod gwardią zatopione saletry padalce

Wybuchnęły jak piorun... aż grunt musiał przesiąc202

Krwią ruską... Car się uśmiał... i rzekł: «To pomyłka!...»

A wiesz, carze? że za to mało knuty203! zsyłka!...

Katorgi nawet mało!...

CAR

Bracie, twego serca

Powstydziłby się może najęty morderca.

Przypomnę ci zdarzenie...

WIELKI KSIĄŻĘ

Co? jakie?

CAR

Nie skłamię.

Znałeś?

mówi kilka słów do ucha Księciu

WIELKI KSIĄŻĘ

Carze! milcz! milcz! milcz!

CAR

Nie! aż cię połamię

Słowami knutowymi... aż czoło wypiekę

Do mózgu myśli twoich.

WIELKI KSIĄŻĘ

Carze! ja się wściekę!

Milcz!

CAR

Milczeć?... Wszak nie jestem sumnieniem książęcia

Ani pochlebcą płatnym...

WIELKI KSIĄŻĘ

Na wszystkie zaklęcia!...

Milcz!...

CAR

Gdzie się owa piękna Angielka podziała?

Lat szesnaście, dziecinna, płocha, jak śnieg biała,

Z błękitnymi oczyma, na balach szczęśliwa,

Na pół smutna, wesoła, mdlejąca i żywa;

Tak nieświadoma uczuć i światowej burzy,

Że mogłaby się kochać sercem w białej róży

I bronić się kotarą zakrytego łoża

Przed róż kwitnących wzrokiem...

Książę siada — i trzyma oczy wlepione w ściany

Na nią ręka boża

Wysypała brylanty wszystkie i gwiazd ognie...

Lekki twór kryształowy złamie się, nie pognie —

Tak właśnie ona...

WIELKI KSIĄŻĘ

Ona... widzę ją...

CAR

W dzień pewny

Przed dóm204 Angielki dworska zajeżdża kareta;

Zapraszają lokaje na bal do królewny.

W lekkich szatach niemyślna205 jak motyl kobieta

Przyjeżdża, wiodą w zamek — w nieznane komnaty.

Pyta, gdzie bal? gdzie światła? gdzie muzyka? kwiaty?

Wszędzie cicho... prowadzą... wiesz, gdzie wprowadzona?

Nie starłeś jeszcze z czoła śliny, którą plwała.

Mściwy — wołasz... żołnierzy wściekłych rota cała...

Wali się...

WIELKI KSIĄŻĘ

Nie kończ, carze! bo ci język skona!

CAR

Siedź i słuchaj! Wiem206 koniec zabawnej powieści.

Na piękny żart się zdobył lubownik207 niewieści;

Jak ukryć trupa? lato — nie włożyć do lodu?

A trzeba skryć przed carem, przed posłem narodu,

Z którego książę ukradł człowieka — gdzież schować?

Jeden z przyjaciół księcia podjął się usługi,

Nie zaniedbał wszelako włosów przemalować,

Twarzy przekształcić... potem jak Pylades208 drugi,

Wziąwszy odzież bogatą, krzyże, tytuł grafa,

Najął w mieście część domu i zapłacił z góry.

Do pokojów z meblami weszła wielka szafa;

Co było w szafie? nie wiem — odźwiernego córy

Myślały, że w niej szaty wieszano dziewicze.

Zamknąwszy drzwi na zamek zniknął Pylad wierny.

Upływa tydzień — drugi... szmery tajemnicze...

Przez szpary do pokojów zagląda odźwierny,

Nikogo... nagle krzyknął: «Zaraza! zaraza!»,

Więc drzwi wywalił, z szafy odbija żelaza,

Okropnego coś razem wszystkie zmysły bije;

W szafie szkielet człowieka topi się i gnije...

Na trupie zapomniany brylant ogniem błyska.

Ten pierścień mówił... i dwa powiedział nazwiska:

Jej i twoje. —

WIELKI KSIĄŻĘ

budzi się z głębokiego osłupienia — i mówi z wyciem stłumionym zrywając się z krzesła

Ha! carze! carze! znasz mordercę?

Ja ci muszę te słowa nazad w gardło wdławić!

Połknąłeś tajemnicę i nie możesz strawić?

Pomogę mieczem... Ona w sercu? wydrę serce!

Ona w mózgu? więc z mózgiem na ściany rozprysnę!

Czy wiesz, że skoro szpadą z okna tego błysnę,

Wnet czterdzieście tysięcy bagnetów poruszę.

Na co? ja ci na gardle siądę i uduszę,

Do szaf zamknę królewskich i wyjdę wesoły.

Na ulicach Warszawy tłum ludu natrafię,

«Cha! cha! cha! — zapytają — gdzie brat? gdzie car?» — «W szafie!»

Cha! cha! Cara zamknąłem jak miecz kata goły

W pochwę zgnilizny... Cha! cha! niechaj go rdza toczy!

Niech lud czuje w powietrzu! A co? drżysz, mój bracie?

Wiesz, żem silny jak tygrys... wiesz, że w tej komnacie

Jesteś sam na sam ze mną... A co? patrz mi w oczy!...

Car spogląda w oczy brata... i patrzą długo na siebie, jeden drugiego chce wzrokiem przełamać... Konstanty pierwszy spuszcza oczy... i oddala się... chodzi po sali. Car uważa każde jego poruszenie i mówi do siebie...

CAR

Dobrze! wyszedłem cało... ta moskiewska żmija

Buntu dźwignąć nie mogła... myślą się zabija...

Gdyby zamiast słów szpady dobył, już bym nie żył...

Zamyślony — w zmarszczone czoło się uderzył;

Muszę tę myśl uprzedzić... Konstanty!...

WIELKI KSIĄŻĘ

odpasuje szpadę i podaje bratu

Niech wasza

Cesarska mość tę szpadę weźmie...

CAR

Brat przeprasza...

Konstanty stoi milczący z czołem spuszczonym ku ziemi. Car bierze szpadę jego... potem podpisuje ułaskawienie Kordiana i zatknąwszy je na koniec szpady podaje księciu mówiąc:

Weź je razem ze szpadą.

Książę schyla głowę — bierze szpadę, potem dzwoni gwałtownie. Adiutant wchodzi... książę daje mu ułaskawienie

WIELKI KSIĄŻĘ

Leć na plac Marsowy209!

Weź mego konia, zabij w galop — a leć ptakiem...

Zanieś to... Biada! jeśli włos z Kordiana głowy

Spadnie, nim ty dojedziesz. —

Adiutant wychodzi

CAR

ściskając dłoń wściekle

Mój brat... już Polakiem.

SCENA OSTATNIA. PLAC MARSOWY

Z dala widać Kordiana przed plutonem żołnierzy. Na przodzie sceny Lud rozmawia

PIERWSZY Z LUDU

Patrz! teraz kat nad głową łamie lśniącą szpadę.

DRUGI Z LUDU

Jaki to krzyk? czy krzyknął?...

PIERWSZY Z LUDU

Nie, usta ma blade

I nic nie mówi — ale gdy kat szpadę łamał,

Jakiś starzec padł z jękiem, może stary sługa?...

DRUGI Z LUDU

Więc mu wzięli szlachectwo210...

TRZECI Z LUDU

Dekret dobrze skłamał:

On jako chłop nie pójdzie do chłopskiego pługa,

Pług po nim orać będzie...

PIERWSZY Z LUDU

Chcą zawiązać oczy —

Nie pozwolił...

DRUGI Z LUDU

Oficer wystąpił po przedzie...

Już ma komenderować... coś mi serce tłoczy!

Podnieśli broń do oka...

KRZYK W TŁUMIE

Stój! Adiutant jedzie!

PIERWSZY Z LUDU

Oficer go nie widzi... rękę podniósł w górę.

Przypisy:

1. Godzina, której żaden człowiek dwa razy w życiu nie słyszy — chodzi o pierwszą godzinę nowego stulecia. [przypis edytorski]

2. Żółw, z którego to zgrzebło — z pancerzy żółwi morskich wyrabiano dawniej grzebienie, guziki i inne przedmioty codziennego użytku. [przypis edytorski]

3. gwicht (daw.; z niem. Gewicht: waga, ciężarek) — ciężarek w zegarze ściennym lub stojącym. [przypis edytorski]

4. hostii, co dławi — według wierzeń ludowych, na zasadzie absolutnej sprzeczności między tym, co święte a tym, co przeklęte, diabeł nie mógł połknąć hostii, będącej symbolicznym ciałem Chrystusa, dławił się nią. Podobnie wierzono, że diabła parzy woda święcona. [przypis edytorski]

5. Lewiatan (hebr. liwjatan) — biblijny mityczny potwór morski, rodzaj monstrualnego węża lub smoka o siedmiu głowach (nie wiadomo natomiast nic o jego żądle). W Biblii stanowił uosobienie przeciwstawiającego się Bogu zła. [przypis edytorski]

6. kosa (daw.; tu forma D. lm: kós) — warkocz. [przypis edytorski]

7. kurant (starop.) — melodia wygrywana przez zegar o stałych porach (np. co godzinę, co pół godziny lub co kwadrans). [przypis edytorski]

8. Noga kossacza pająka — chodzi o kosarza, należącego do pajęczaków, jednak nie będącego w ścisłym znaczeniu pająkiem (nie ma on np. jadu); cechą charakterystyczną wyglądu kosarza są cztery pary bardzo długich nóg (mogą mierzyć nawet kilkanaście centymetrów, przy ok. półcentymetrowej wielkości głowotułowiu). [przypis edytorski]

9. asesor (daw.) — doradca sędziego; dziś popr. forma lm.: asesorzy. [przypis edytorski]

10. lata zbiegłe męczarnią — lata, których treścią, gdy biegły, była męczarnia, cierpienie. [przypis edytorski]

11. przerżchliwy — zapewne: pierzchliwy (w niektórych wydaniach występuje tu forma „pierżchliwy”); pierzchliwa pamiątka to pamiątka krótkotrwała, z łatwością pierzchająca, czyli uciekająca, znikająca. [przypis edytorski]

12. Wolter — spolszczone: Voltaire, pseudonim François-Marie Aroueta (1694–1778), fr. pisarza i filozofa epoki oświecenia (autora m.in. powiastki filoz. Kandyd); zwolennika liberalizmu, krytyka wszelkich ideologii, hierarchii kościelnej i zabobonnych wierzeń (uznano go za patrona ateizmu i rewolucji). Voltaire był niezwykle wpływową osobistością swego czasu (korespondował m.in. z carycą Rosji, Katarzyną). [przypis edytorski]

13. Russa — spolszczone nazwisko Jean-Jacquesa Rousseau (1712–1778), szwajcarskiego pisarza i filozofa (autor Umowy społecznej 1762). Rousseau był krytykiem cywilizacji i postępu, propagował hasło powrotu do natury (jemu zawdzięczamy mit „dobrego dzikusa”), uznawał bezwzględną pierwotną równość między ludźmi, ale też występował przeciw racjonalizmowi i ateizmowi; wszystkie te cechy sprawiają, że uznawano go raczej za patrona romantyzmu (a przede wszystkim poprzedzającego epokę romantyczną sentymentalizmu) niż typowego przedstawiciela Oświecenia. [przypis edytorski]

14. cichego (...) doktora — chodzi o doktora Fausta. Jest to bohater fikcyjny, postać stanowiąca sama w sobie niezwykle płodny motyw w sztuce. Faust to uczony (zarazem filozof, alchemik, przyrodnik), który, zgłębiwszy dostępną człowiekowi wiedzę, doznał rozczarowania, niedosytu i goryczy, co z kolei doprowadziło go do podpisania cyrografu z diabłem. W zamian za diabelską pomoc i usługi zapisał diabłu (występującemu pod imieniem Mefistofelesa) swą duszę. Najbardziej znanym opracowaniem tematu jest dramat Faust Johanna Wolfganga Goethego, cieszący się niebywałą popularnością w okresie romantyzmu. W romantyzmie poza ujęciami literackimi powstały również np. utwory muzyczne inspirowane historią Fausta, jak Symfonia Faustowska Liszta, kantata Berlioza Potępienie Fausta, czy opera Gounoda Faust. Wcześniej motyw podjął Christopher Marlowe (Tragiczna historia doktora Fausta 1588), a później m.in. Thomas Mann (Doktor Faustus 1947). Na wątkach faustowskich oparta jest również powieść Michaiła Bułhakowa Mistrz i Małgorzata. W polskiej literaturze motyw ten, nieco strywializowany, pojawia się w legendzie o panu Twardowskim oraz w balladzie Mickiewicza Pani Twardowska. [przypis edytorski]

15. Manfred — tytułowa postać dramatu filozoficznego George’a Gordona Byrona (1788–1824); Manfred odbywa m.in. wędrówkę po Alpach szwajcarskich. [przypis edytorski]

16. Samiż tylko rycerze ujdą nam bezkarni — sens: czy ze wszystkich rodzajów ludzi tylko żołnierzy nie uda się diabłom opętać (ze względu na cechujący ich zdrowy rozsądek). [przypis edytorski]

17. plwanie — opluwanie, plucie. [przypis edytorski]

18. pargaminowy — pergaminowy, tzn. przypominający kartę księgi, a zarazem czoło starca. [przypis edytorski]

19. szklennica — szklanica, szklanka. [przypis edytorski]

20. Kapral — tu: Napoleon Bonaparte (1769–1821), cesarz Francuzów w latach 1804–1814, król Włoch 1805–1814, twórca Księstwa Warszawskiego, wybitny wódz i polityk; po wielu zwycięstwach poniósł klęskę w trakcie wyprawy na Moskwę, pod Lipskiem i pod Waterloo, zmarł samotnie, wygnany na wyspę św. Heleny. [przypis edytorski]

21. więcéj (daw.; wym.: więcy) — obecność é tzw. pochylonego zmienia brzmienie wyrazu, przez co rymuje się on z wcześniej użytym słowem „tysięcy”. [przypis edytorski]

22. Nazwijmy od (...) nędznych chłopów — chodzi o gen. Józefa Chłopickiego (1771–1854), dyktatora powstania listopadowego (wcześniej walczył w powstaniu kościuszkowskim, wraz z Legionami Dąbrowskiego brał udział w kampaniach napoleońskich m.in. we Włoszech i Hiszpanii, został wielokrotnie odznaczony m.in. Legią Honorową i Krzyżem Komandorskim Virtuti Militari; był nadal czynnym wojskowym w Królestwie Polskim, ale na skutek osobistego konfliktu z Wielkim Księciem Konstantym podał się do dymisji). W okresie powstania listopadowego został członkiem Rady Administracyjnej i naczelnikiem sił zbrojnych, a 5 grudnia 1830 ogłosił się dyktatorem powstania. Nie wierzył w powodzenie powstania, był zwolennikiem rokowań z carem, starał się początkowo nie dopuścić do starć zbrojnych. Wskutek takiej polityki armia rosyjska pod wodzą Dybicza wkraczając do Królestwa zastała armię powstańczą nieliczną i źle uzbrojoną. Po raz ostatni swój kunszt dowódczy pokazał Chłopicki podczas bitwy pod Olszynką Grochowską; w bitwie został ranny w nogi. 17 I 1831 zrzekł się dyktatury. Po upadku powstania wyjechał do Krakowa, gdzie pozostał do końca życia. [przypis edytorski]

23. Talleyrand, właśc. Charles-Maurice de Talleyrand-Périgord (1754–1838) — fr. dyplomata i polityk, minister spraw zagranicznych Francji; książę. Mimo że był duchownym (biskupem) poparł swym autorytetem rewolucję fr. 1789 r. i został wkrótce przewodniczącym Konwentu, gdzie wcześniej patronował przeprowadzeniu ustaw dotyczących sekularyzacji dóbr kościelnych. Był reprezentantem Francji na Kongresie Wiedeńskim. Talleyrand słynął z wybitnej inteligencji oraz ciętych a trafnych wypowiedzi. [przypis edytorski]

24. nazwisko (...) Czarta — chodzi tu o księcia Adama Jerzego Czartoryskiego (1770–1861) dyplomatę, męża stanu, polityka, pochodzącego ze starej rodziny arystokratycznej. W czasie rozbiorów, po abdykacji i śmierci Stanisława Augusta uważano go za pretendenta do tronu Polski. [przypis edytorski]

25. Wódz! (...) do skrzyni (...) zniesie planów trupy — chodzi tu o generała Jana Skrzyneckiego (1787–1860), uczestnika wojen napoleońskich w armii Księstwa Warszawskiego, odznaczonego Krzyżem Kawalerskim Orderu Virtuti Militari, kawalera Legii Honorowej. W czasie powstania listopadowego Skrzynecki odznaczył się w bitwie pod Grochowem, co przyczyniło się do mianowania go 26 lutego 1831 przez Rząd Narodowy naczelnym wodzem. W tej roli nie popisał się jako strateg i po klęsce powstańców pod Ostrołęką 26 maja 1831 roku oraz utracie zaufania społecznego z powodu konfliktu z Sejmem o reformę rządu, zrezygnował z dowództwa i wystąpił z armii. Po powstaniu przebywał na emigracji w Belgii. W 1839 r. powrócił do Krakowa, gdzie pozostał do końca życia. [przypis edytorski]

26. Starzec (...) Zastygły pod wspomnień bryłą — chodzi tu o Juliana Ursyna Niemcewicza (1758–1841), cieszącego się sporym autorytetem pisarza, poetę i dramaturga (autora m.in. Powrotu posła i Śpiewów historycznych) oraz pamiętnikarza. Był posłem w czasie Sejmu Wielkiego i współtwórcą projektu Konstytucji 3 Maja, a w czasie insurekcji kościuszkowskiej sekretarzem Tadeusza Kościuszki. Po upadku insurekcji przebywał w więzieniu w Petersburgu, a uwolniony wyjechał wraz z Kościuszką do Ameryki, gdzie mieszkał kilka lat. Do Polski powrócił w 1807, by osiąść w podwarszawskim majątku i poświęcić się literaturze. Sprawował jednak również różne urzędy i funkcje publiczne. Od 1826 r. był prezesem Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Po wybuchu powstania listopadowego udał się z misją dyplomatyczną do Londynu, a następnie z upoważnienia rządu powstańczego zajmował się badaniem dokumentów tajnej policji. Po upadku powstania znalazł się na emigracji w Paryżu, gdzie pozostał do śmierci. Był związany z Hotelem Lambert i Adamem Jerzym Czartoryskim. [przypis edytorski]

27. dziewięć sułtanic Feba — w ten sposób określa się tu Muzy, opiekunki twórczości artystycznej. [przypis edytorski]

28. rószczki — dziś popr.: różdżki. [przypis edytorski]

29. Rdzę (...)/ Na Omfalii igle/ Od krwią wilgotnych Herkulesa palców — według mit. gr. Herkules, kupiony na targu niewolników przez królową Lidii Omfale, przebywał u niej w służbie przez trzy lata, wykonywał kobiece prace i był przebrany w kobiece szaty. Pobyt u Omfale wiąże się więc ze zniewieścieniem herosa, który w tym czasie przelewał krew nie w bohaterskich zmaganiach, ale kłując się igłą przy szyciu. [przypis edytorski]

30. Widzicie tę postać bladą — chodzi tu o Joachima Lelewela (1786–1861) wybitnego polskiego historyka, ideologa i działacza polit., profesora w liceum krzemienieckim i na Uniwersytecie Wileńskim (był duchowym ojcem filomatów). W dziedzinie badań hist. był twórcą tzw. szkoły lelewelowskiej, stawiającej sobie za cel całościową analizę procesów historycznych (w związku z tym np. w dorobku Lelewela znajdują się ciekawe materiały i opracowania z zakresu geografii czy religio- i kulturoznawstwa). W czasie powstania listopadowego Lelewel był członkiem Rządu Narodowego i zwolennikiem przeprowadzenia głębokich, demokratycznych reform społecznych. Po upadku powstania przebywał na emigracji w Paryżu, a następnie w Brukseli, działał m.in. na rzecz zjednoczenia skłóconych polskich emigrantów. Był przywódcą współpracującego z lewicą fr. Komitetu Narodowego Polskiego, a następnie Młodej Polski, republikańskiej organizacji związanej z Młodą Europą Mazziniego. W 1846 wstąpił do Towarzystwa Demokratycznego Polskiego. Po klęsce Wiosny Ludów wycofał się z życia politycznego. [przypis edytorski]

31. horda Nogajca — oddział konnych wojowników tatarskich; od: Orda Nogajska, powst. na Stepie Pontyjskim, w wyniku uniezależnienia od Złotej Ordy ok. 1390 r. konfederacja tureckich plemion koczowniczych, nazwana od imienia wybitnego wodza tatarskiego, Nogaja (zm. 1299), utworzona przez emira Edygeja (1352–1419) i panująca nad terytorium między Wołgą, Irtyszem, Morzem Kaspijskim i Morzem Aralskim. [przypis edytorski]

32. wierżch — dziś: wierzch. [przypis edytorski]

33. wyleci jak kruk — chodzi tu o generała Jana Krukowieckiego (1772–1850), odznaczonego Krzyżem Kawalerskim Orderu Virtuti Militari, Orderem Obojga Sycylii, Komandora Legii Honorowej. Rozpoczynał karierę w wojsku austr., a kontynuował w armii fr. i armii Księstwa Warszawskiego, brał udział w kampaniach napoleońskich (został ranny pod Smoleńskiem), po Kongresie Wiedeńskim pozostał w wojsku Królestwa Polskiego. Po wybuchu powstania listopadowego dowodził wojskami powstańczymi m.in. w zwycięskiej bitwie pod Białołęką, jednakże jego niesubordynacja wobec rozkazów gen. Chłopickiego w rozgrywającej się tego samego dnia (25 II 1831) bitwie pod Olszynką Grochowską przesądziła prawdopodobnie o klęsce Polaków. Następnie Krukowiecki został gubernatorem Warszawy, a pod koniec powstania przewodniczył Rządowi Narodowemu, a faktycznie również był wodzem wojsk powstańczych. Konserwatysta (ideowo zajmował stanowisko przeciwstawne wobec poglądów np. Lelewela czy Mochnackiego), był przeciwny prowadzeniu dalszej walki z Rosją, zajął się raczej pertraktacjami z Paskiewiczem dotyczącymi warunków kapitulacji, nie przygotował właściwie obrony Warszawy. Krukowiecki nie opuścił jednak, jak sugerują słowa dramatu „rycerzy ginących”. Po kapitulacji Warszawy pozostał w mieście, a po upadku powstania przebywał na zesłaniu w Jarosławiu i Wołogdzie do 1834 r. Następnie powrócił do Królestwa, by do końca życia zajmować się już tylko gospodarowaniem w majątku żony. [przypis edytorski]

34. drzącą — dziś: drżącą. [przypis edytorski]

35. dokonać — tu: wykończyć, dać czemuś koniec; unicestwić. [przypis edytorski]

36. zeszlij — dziś: ześlij. [przypis edytorski]

37. tuszyć — mieć nadzieję; por. wyraz pokrewny: otucha. [przypis edytorski]

38. zwiędnienie — dziś: uwiąd; rzecz. od czas. zwiędnąć. [przypis edytorski]

39. dykteryjka (z łac. dicterium: żart) — zabawne, krótkie opowiadanie, anegdota. [przypis edytorski]

40. śpiéwa — (daw.; wym.: śpiwa) — obecność é tzw. pochylonego zmienia brzmienie wyrazu, przez co rymuje się on z użytym wcześniej słowem: spoczywa. [przypis edytorski]

41. bakalarus (z łac. średniow.: baccalarius) — bakałarz (osoba, która uzyskała najniższy stopień naukowy na uniwersytecie), nauczyciel. [przypis edytorski]

42. Łamał wierzby na biedaku — chodzi o wierzbowe rózgi służace do wymierzania kar cielesnych. [przypis edytorski]

43. kobiéto (daw.; wym.: kobito) — obecność é tzw. pochylonego zmienia brzmienie wyrazu, przez co rymuje się on z „bito”. [przypis edytorski]

44. hoży — krzepki, urodziwy. [przypis edytorski]

45. piętak — piątak, zapewne: pięć groszy. [przypis edytorski]

46. mięszał — daw. forma; dziś: mieszał. [przypis edytorski]

47. hołota (ukr.) — gołota, biedota. [przypis edytorski]

48. dziatki (daw.) — dzieci. [przypis edytorski]

49. podstoli (...) szatny — funkcje przy dworze; podstoli miał za zadanie dopilnować królewskiego stołu, zaś szatny ubiorów. [przypis edytorski]

50. wbrew zwyczaju — dziś popr.: wbrew zwyczajowi. [przypis edytorski]

51. frejlina (daw; z niem. Fräulein: panna; Hoffräulein: dworka) — dama dworu (szczególnie na dworze rosyjskim). [przypis edytorski]

52. ciesali — dziś popr.: ciosali. [przypis edytorski]

53. chmurą komorów — chmurą komarów; przekształacone dla rymu z: pozorów. [przypis edytorski]

54. rycerz w zbroi (...) I (...) przebijał (...) smoka — jest to kanoniczne przedstawienie Michała Archanioła (pogromcy szatana, przedstawianego często w postaci węża) albo też św. Jerzego, który z wysokości, siedząc na białym koniu zabija smoka. [przypis edytorski]

55. odpytać — tu: odzyskać. [przypis edytorski]

56. mameluki (właśc. mamelucy; z arab. mamluk: niewolnik) — sławna ze swej bitności, wyszkolenia i sukcesów militarnych armia utworzona ze specjalnie zakupionych niewolników lub jeńców wojennych. [przypis edytorski]

57. dziobią gdyby kruki — dziobią niby kruki. [przypis edytorski]

58. wrzkomo — rzekomo. [przypis edytorski]

59. daléj — w związku z występującym tu é tzw. pochylonym wym.: dali. [przypis edytorski]

60. wcale — tu: całkiem, zupełnie. [przypis edytorski]

61. wcale — tu: w całości, całkiem, zupełnie. [przypis edytorski]

62. kto kupi niewolą włos biały — kto okupi (zapłaci za) siwiznę niewolą. [przypis edytorski]

63. Baszkirzy — naród pochodzenia tureckiego, zamieszkujący gł. Baszkirię, bliski kulturowo, językowo i etnicznie z sąsiednimi Tatarami; do przełomu XVIII i XIX w. koczowniczy naród pasterski, wraz z przybyciem osadników z Rosji zmuszeni do osiedlenia się. [przypis edytorski]

64. arkan — tu: sznur. [przypis edytorski]

65. truna (daw.) — trumna; często stosowana forma przez poetów romantycznych. [przypis edytorski]

66. Danta (daw.) — dziś popr. forma B.: Dantego; Dante Alighieri (1265–1321): filozof i polityk, jeden z najwybitniejszych poetów włoskich, autor poematu Boska Komedia, uważanego za szczytowe osiągnięcie średniowiecznej literatury wł., przedstawiającego wizję wędrówki poety przez trzy sfery świata pozagrobowego: Piekło, Czyściec i Raj. [przypis edytorski]

67. miriady (z gr. myriás, myriádos) — mnóstwo, niezliczona liczba. [przypis edytorski]

68. miasto (daw.) — tu: zamiast. [przypis edytorski]

69. skorszy — dziś popr.: bardziej skory; szybszy. [przypis edytorski]

70. szczerniał — dziś popr.: sczerniał. [przypis edytorski]

71. kornalina — tu: krwawnik, czerwony kamień szlachetny a. półszlachetny używany do wyrobu biżuterii; karneol (w starożytności porównywalny pod względem wartości z diamentem, perłą czy szmaragdem). [przypis edytorski]

72. spieka — upał, susza. [przypis edytorski]

73. może bym za zbytnią troskliwość wydała — może bym ujawniła za wielką troskliwość. [przypis edytorski]

74. Paktol a. Paktolos — rzeka w starożytnej Lidii (dziś Turcja), której piasek obfitował w złoto i srebro. [przypis edytorski]

75. zepsował — dziś: zepsuł. [przypis edytorski]

76. bliznę Kaima — chodzi tu o piętno Kaina, czyli znak zabójstwa. [przypis edytorski]

77. Punsz — chodzi o charakterystyczną postać z komedii dell’arte (to włoski Pulcinella, a angielski Punch), złośliwego prześmiewcę. [przypis edytorski]

78. półowie — dziś: połowie. [przypis edytorski]

79. niewczesny — pojawiający się w nieodpowiednim czasie (za wcześnie a. za późno). [przypis edytorski]

80. mio caro (wł.) — mój drogi. [przypis edytorski]

81. wierzyciel — osoba, której jest się dłużnym pieniądze. [przypis edytorski]

82. stoła (daw. forma) — dziś D.lp: stołu. [przypis edytorski]

83. cząty — dukat; dawny pieniądz złoty, także: czerwieniec, cząty, czerwony złoty; o wartości równej 18 złp., stanowiący również wagę handlową stosowaną daw. przez jubilerów. [przypis edytorski]

84. cesarz — tu: car Rosji. [przypis edytorski]

85. hosanna (z hebr.) — słowo oznaczające radość i uwielbienie dla Boga, występujące w Biblii, zarówno w Starym jak i w Nowym Testamencie oraz modlitwach i tekstach religijnych judaizmu i chrześcijaństwa. [przypis edytorski]

86. miserere (łac.) — słowo rozpoczynające Ps. 51, będący psalmem pokutnym i żałobnym, zawierającym błaganie do Boga o pomoc. Po polsku incipit tego psalmu brzmi: „Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej”. [przypis edytorski]

87. kędy (daw.) — gdzie. [przypis edytorski]

88. lacrima Christi (łac.) — łza Chrystusa. [przypis edytorski]

89. byłeśże — czy byłeś. [przypis edytorski]

90. Piotra gmach — tu: rzymskokatolicka bazylika na Wzgórzu Watykańskim w Rzymie, zbudowana w latach 1506–1626. [przypis edytorski]

91. Cyrk — tu: Koloseum; starożytny amfiteatr w Rzymie. [przypis edytorski]

92. Panteon — okrągła świątynia na Polu Marsowym w Rzymie, ufundowana przez cesarza Hadriana w roku 125 na miejscu wcześniejszej z 27 r. p.n.e., zniszczonej w pożarze w 64 r. n.e. [przypis edytorski]

93. dej (z arab.) — daw. oficer w tur. wojsku janczarów lub tytuł namiestników w Algierii i Tunisie; dej fezki to namiestnik Fezu, dużego miasta w Maroku. [przypis edytorski]

94. De profundis clamavi! — incip. Ps. 130; w polskim tłumaczeniu: „Z głębokości wołałem!”. [przypis edytorski]

95. Luter, Martin (1483–1546) — doktor teologii, ideolog i inicjator reformacji (jego pierwsze wystąpienie było skierowane przeciw odpustom); przełożył Biblię na niem., jest autorem wielu tekstów (m.in. katechizmu) i pieśni religijnych kościoła ewangelickiego. [przypis edytorski]

96. ergo (łac.) — więc, a zatem; z powodu. [przypis edytorski]

97. dataria (z łac. datare: datować) — władza w kurii rzymskiej zajmująca się sprawami łask, rozdzielaniem pomniejszych beneficjów i potwierdzaniem aktów prawnych wydawanych przez stolicę apostolską. [przypis edytorski]

98. Pappe satan! pappe satan! aleppe — wers rozpoczynający Pieśń VII części Piekło w Boskiej Komedii Dantego; pełni on funkcję inwokacji skierowanej do Szatana, formułę przyzywającą władcę piekieł albo niezrozumiałe przekleństwo, którym Pluton wita przybyszów (Dantego i Wergiliusza) w czwartym kręgu piekielnym, przeznaczonym dla skąpców i rozrzutników. Z trzech słów składających się na ów wers „satan” jest jedynym rzeczywiście istniejącym i rozpoznawalnym wyrazem; pozostałe są zniekształcone i różnie interpretowane. „Pape” może być kojarzone ze znaczeniem „ojciec”, zaś „aleppe” niektórzy badacze uznają za zdeformowane „alef”, czyli nazwę pierwszej litery hebrajskiego alfabetu. [przypis edytorski]

99. obbala — dziś: obala. [przypis edytorski]

100. Na pobitych Polaków pierwszy klątwę rzucę — papież Grzegorz XVI, odpowiadając na starania dyplomacji rosyjskiej, wydał 9 czerwca 1832 encyklikę Cum primum, potępiającą uczestników powstania listopadowego i samo powstanie jako bunt przeciw legalnej władzy. [przypis edytorski]

101. alleluja (z hebr.) — chwała Panu; słowo używane w Biblii Starego i Nowego Testamentu oraz modlitwach judaizmu i chrześcijaństwa. [przypis edytorski]

102. by — tu: jakby, niby, jak. [przypis edytorski]

103. sioło (daw.) — wieś. [przypis edytorski]

104. Winkelried ze Stans, Arnold — średniowieczny bohater szwajcarski (najprawdopodobniej postać fikcyjna a. legendarna), który w 1386 w bitwie pod Sempach między wojskami szwajcarskimi a austriackimi pod wodzą księcia Leopolda III Habsburga dokonał wyłomu w szyku przeciwnika przez to, że ruszył do boju z okrzykiem „Droga dla Wolności!”, chwycił pęk włóczni z pierwszej linii wroga i wbił je we własną pierś. Atak Szwajcarów, który poszedł jego śladem, zakończył się zwycięstwem. Winkelried uznawany jest za symbol poświęcenia własnego życia dla dobra ojczyzny przez odważny, celowy czyn. [przypis edytorski]

105. niosęć — skrót od: niosę cię. [przypis edytorski]

106. Te (...) rusztowanie — dziś popr.: to rusztowanie. [przypis edytorski]

107. purysta — tu: osoba dbała o czystość i precyzję wysłowienia. [przypis edytorski]

108. siła (daw.) — dużo. [przypis edytorski]

109. żywot (gw.) — brzuch. [przypis edytorski]

110. prawidło (tu w lm: prawidła) — reguła, norma; także: forma (najczęściej drewniana) o kształcie stopy wkładana do butów i służąca do wyrobu, rozciągania bądź utrzymania fasonu obuwia. [przypis edytorski]

111. kalambur (z fr.) — dowcipna gra słów. [przypis edytorski]

112. się (...) jendyczy (gw.) — indyczy się, zachowuje się jak indyk, tj. gniewnie i dumnie. [przypis edytorski]

113. bitwa pod Maciejowicami (10 października 1794) — stoczona podczas insurekcji kościuszkowskiej pomiędzy korpusem polskim a dwukrotnie liczniejszymi wojskami rosyjskimi; zakończona klęską wojsk powstańczych i wzięciem do niewoli rannego naczelnika insurekcji gen. Tadeusza Kościuszki. [przypis edytorski]

114. mariasz — rodzaj gry w karty popularnej w XVIII w., z której rozwinęła się później gra w 66 i gra w tysiąca. [przypis edytorski]

115. kozyrny — najprawdopodobniej zniekształcona forma wyrazu kozerny, tj. odpowiedni, do rzeczy; por. wyrażenie nie bez kozery, znaczące tyle co: nie bez powodu, nie od rzeczy; por. też nieużywany już poza związkami fraz. wyraz kozera: powód, przyczyna (z łac. causari: podawać jako przyczynę, rację, procesować się; bronić jakiejś sprawy); kozyrna dziewczyna: fajna dziewczyna. [przypis edytorski]

116. nie znam, jak w mariasza króli; gdy się z nimi kozyrna połączy dziewczyna, to sobie ze czterdziestu choć na dyszlu walę — niezbyt jasna wypowiedź odnosząca się do wygranej w karty, jaką zapewnia połączenie króla i damy tego samego koloru (atutowego: 40 punktów), zawierająca też aluzję do bicia króli (w rozumieniu: władców). [przypis edytorski]

117. dratwa — mocna nić, używana m.in. przez szewców. [przypis edytorski]

118. sajeta (daw.) — cienka, delikatna tkanina; kosztowne sukno. [przypis edytorski]

119. pozytywek — katarynka. [przypis edytorski]

120. łom — tu: połamane gałęzie, chrust. [przypis edytorski]

121. hołupce — dziś popr.: hołubce; hołubiec: figura w tańcu polegająca na uderzeniu obcasem o obcas podczas podskoku. [przypis edytorski]

122. baldachim (z wł. baldacchino) — przenośna lub stała osłona stanowiąca zadaszenie np. nad łóżkiem, tronem, a także noszona nad dostojnikami; tu zniekształcona forma wyrazu: baldakim. [przypis edytorski]

123. Car się ukoronował — koronacja cara Mikołaja I Romanowa na króla Polski odbyła się 24 maja 1829 r. w Sali Senatorskiej na Zamku Królewskim w Warszawie; po obrzędzie para królewska przeszła pieszo do katedry warszawskiej św. Jana drogą utworzoną przez szpalery wojska, wydarzenie obserwowało tysiące gapiów. W istocie na mocy konstytucji, w której zapisana była unia personalna Królestwa Polskiego z Imperium Rosyjskim, Mikołaj I, wstępując na tron rosyjski w grudniu 1825, po śmierci swego starszego brata, Aleksandra I, stawał się zarazem carem Rosji i królem polskiego państwa kongresowego (tzw. „Kongresówki”); późniejsza o niemal cztery lata koronacja w Warszawie była gestem symbolicznym i miała na celu m.in. pozyskanie przychylności Polaków oraz włączenie wojska polskiego w działania wojenne w Turcji (w kwietniu 1828 wybuchła wojna rosyjsko-turecka). [przypis edytorski]

124. A wiecież — konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: A czy wiecie. [przypis edytorski]

125. na pokarm (...) stawa — wystarcza na jedzenie (tzn. jest dość zamożny). [przypis edytorski]

126. wety (daw.) — deser. [przypis edytorski]

127. zagadki słać do Kuryjera — chodzi o „Kurier Warszawski”, założoną w 1821 r. najważniejszą gazetę informacyjną Królestwa Polskiego. [przypis edytorski]

128. korytarzów — dziś popr.: korytarzy. [przypis edytorski]

129. widny — dziś: widoczny. [przypis edytorski]

130. Jaż bym (...) zakrwawił — konstrukcja z partykułą -że, skróconą do ; znaczenie pytania retorycznego: czy ja bym zakrwawił; czyż ja bym zakrwawił. [przypis edytorski]

131. sumnienie — dziś: sumienie. [przypis edytorski]

132. Lepiej przy Waszyngtonie było umrzeć — pierwowzorem dla postaci Prezesa w Kordianie Słowackiego jest Julian Ursyn Niemcewicz (1758–1841), pisarz, historyk i publicysta, wolnomularz (zastępca wielkiego mówcy Wielkiej Loży Narodowej Wielkiego Wschodu Polskiego w 1781 r.), członek Komisji Edukacji Narodowej (1791–1792) i współautor (z Hugonem Kołłątajem) projektu Konstytucji 3 Maja; uczestnik insurekcji kościuszkowskiej 1794 roku (adiutant i sekretarz Tadeusza Kościuszki), ranny w bitwie pod Maciejowicami, został wzięty do niewoli i osadzony w twierdzy Pietropawłowskiej w Petersburgu, gdzie przebywał dwa lata; uwolniony w grudniu 1796 r. przez cara Pawła I, razem z Kościuszką wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie poznał m.in. George’a Washingtona i Thomasa Jeffersona, na jakiś czas osiadł w Elizabethtown, poślubił Amerykankę, Susan Livingston Kean, w 1806 r. jako pierwszy Polak otrzymał obywatelstwo amerykańskie; był członkiem Amerykańskiego Towarzystwa Filozoficznego; w 1807, w związku z powstaniem Księstwa Warszawskiego wrócił do kraju, został sekretarzem Senatu, wizytatorem szkół, pierwszym prezesem Dyrekcji Rządowej Teatru Narodowego, od 1802 członek Towarzystwa Przyjaciół Nauk (od 1827 prezes); w 1822 r. osiadł w swym majątku w podwarszawskim Ursynowie, gdzie wprowadził nowoczesne metody ogrodnictwa; również w Królestwie Kongresowym pełnił urząd sekretarza Senatu; był przeciwnikiem konspiracji niepodległościowej i zwolennikiem legalizmu; po powstaniu listopadowym (w którym był m.in. członkiem Rady Administracyjnej, członkiem sejmu powstańczego, podpisał akt detronizacji Mikołaja I Romanowa 25 stycznia 1831 r.) przebywał na emigracji w Paryżu, gdzie zmarł. [przypis edytorski]

133. za obrońce — dziś popr.: na obrońców. [przypis edytorski]

134. dowodzca — taka forma w tekście; dowódca. [przypis edytorski]

135. przedać (daw.) — sprzedać. [przypis edytorski]

136. uderzemy — dziś: uderzymy. [przypis edytorski]

137. natchnięte — dziś: natchnione. [przypis edytorski]

138. jak dwa pszczelnych roi — jak dwa pszczelne roje. [przypis edytorski]

139. ulów — dziś popr.: uli (od M. lp: ul.). [przypis edytorski]

140. tłum umniejszał głową — umniejszał tłum o głowę. [przypis edytorski]

141. Osądziła nas wartych — osądziła, że jesteśmy warci. [przypis edytorski]

142. Burbonowie — dynastia królewska wywodząca się z Francji, boczna linia Kapetyngów, pierwszym Burbonem na tronie Francji był Henryk IV (1589–1610), który dzięki edyktowi nantejskiemu wyprowadził kraj z zamętu i kryzysu wojen religijnych; wspomniana tu „czaszka spadła z Burbońskiego tułowu” stanowi aluzję nawiązanie do losów Ludwika XVI (1774–1792), ściętego w okresie terroru rewolucji francuskiej 21 stycznia 1793 r. [przypis edytorski]

143. tułowu — dziś: tułowia. [przypis edytorski]

144. przedzierżgniono — dziś: przedzierzgnięto. [przypis edytorski]

145. satrapa — namiestnik prowincji (satrapii) w starożytnej Persji, który posiadał uprawnienia administracyjne, sądowe i wojskowe; synonim tyrana. Satrapy nasze: ci, którzy posiadają władzę. [przypis edytorski]

146. Saron — żyzna równina w Izraelu, nad morzem Śródziemnym rozciągająca się między Karmelem a Jaffą. [przypis edytorski]

147. wyrok Baltazara — chodzi o wyrok boski na babilońskiego króla Baltazara. Podczas urządzonej przez niego uczty, na której posilano się ze zrabowanych w świątyni jerozolimskiej naczyń, czcząc przy tym pogańskich bożków, nagle ukazała się ręka, która wypisała tajemnicze słowa: „Mene, Mene, Tekel, Ufarsin”. Wywołało to przestrach króla Baltazara, nikt jednak nie potrafił rozszyfrować znaczenia napisu. Zrobił to dopiero prorok Daniel, który tak wyjaśnił przepowiednię: „Bóg obliczył twoje panowanie i ustalił jego kres; zważono cię na wadze i okazałeś się zbyt lekki; twoje królestwo uległo podziałowi, oddano je Medom i Persom”. Przepowiednia wkrótce spełniła się. [przypis edytorski]

148. Marek Antoniusz (83–30 p.n.e.) — wódz i polityk rzymski w l. 61–30 p.n.e.; po zamordowaniu Cezara podczas idów marcowych, 15 marca 44 p.n.e., uszedł z gmachu Senatu w obawie przed możliwą rzezią stronników dyktatora, jednak podczas pogrzebu Cezara 20 kwietnia wygłosił dramatyczną przemowę, wznosząc i ukazując zgromadzonym skrwawioną togę zamordowanego, czym wywołał wzburzenie ludu rzymskiego, a w konsekwencji zamieszki (które zmusiły spiskowców pod przywództwem Brutusa i Kasjusza do opuszczenia miasta), a następnie wojnę domową i walkę o władzę. [przypis edytorski]

149. Jahela, właśc. Jael — postać biblijna Księgi Sędziów ze Starego Testamentu, wywodząca się z nomadyjskiego plemienia Kenitów, żona Chebera, zabójczyni Sisera, dowódcy armii Kananejczyków, który po przegranej bitwie z Izraelitami uciekł i skrył się w jej namiocie; gdy zasnął, Jael zabiła go, przebijając jego skroń palikiem od namiotu (Sdz 4; 5,24-27). [przypis edytorski]

150. to jedne — dziś popr.: to jedno. [przypis edytorski]

151. chybam ja (...) obciążony — chyba jestem obciążony. [przypis edytorski]

152. Polszcze (daw. forma) — dziś: (o) Polsce. [przypis edytorski]

153. swarzyć — kłócić; tu raczej: straszyć czymś. [przypis edytorski]

154. odród — odrodzenie. [przypis edytorski]

155. Regulus, właśc. Marcus Atilius Regulus (III w. p.n.e.) — konsul i przywódca wojskowy w czasach I wojny punickiej, bohater rzym., stawiany za wzór patriotyzmu i cnoty, przede wszystkim wierności danemu słowu; doprowadziwszy do zwycięstwa Rzymian nad Kartagińczykami dostał się do niewoli, następnie uwzględniony w wymianie jeńców podczas układów pokojowych, obiecał wrócić do niewoli, jeśli układy nie przyniosą skutku, zaś dotarłszy do Rzymu, odradzał zawarcie traktatu, ponieważ korzystniejsze dla jego ojczyzny było wznowić wojnę. Zgodnie z danym słowem powrócił do Kartaginy, gdzie miał być więziony w skrzyni, którą nabijano gwoździami, głodzony oraz pozbawiany snu (w tym celu podobno odcięto mu powieki), a w końcu został ukrzyżowany. Dzieje Regulusa opisane zostały przez Appiana, Senekę, Tertuliana, Diodora i in., nie wszystkie jednak źródła potwierdzają legendę męczeńskiej śmierci Regulusa. [przypis edytorski]

156. przysięgłem — dziś: przysiągłem. [przypis edytorski]

157. pojedyńcze — dziś popr.: pojedyncze. [przypis edytorski]

158. obaczemy, zapał, trwogali przeważa — zobaczymy, czy przeważa zapał czy trwoga. [przypis edytorski]

159. zbrodnią (daw. forma) — dziś B.lp r.ż.: zbrodnię. [przypis edytorski]

160. rószczki — dziś popr.: różdżki. [przypis edytorski]

161. nié ma (daw.; wym.: ni ma) — obecność é tzw. pochylonego zmienia brzmienie wyrazu, przez co rymuje się on z „oczyma”. [przypis edytorski]

162. zwalana — powalana, pobrudzona. [przypis edytorski]

163. z malakitu — z malachitu, półszlachetnego kamienia zielonej barwy. [przypis edytorski]

164. stooki strażnik pawi — Argos (gr. Ἄργος, łac. Argus), w mit. gr. olbrzym o stu wiecznie czuwających oczach, postawiony przez Herę na straży jałówki, w którą została zamieniona nimfa Io, z którą miał miejsce Zeus. Ostatecznie Argos został przechytrzony przez Zeusa: w celu wykradzenia kochanki gromowładny wysłał boga kupców i złodziei, Hermesa, ten uśpił Argosa grą na flecie, a następnie odciął strażnikowi głowę. Hera przeniosła oczy Argosa na ogon poświęconego tej bogini ptaka, pawia. [przypis edytorski]

165. Gall, Franz Joseph (1758–1828) — lekarz-neurolog i psycholog austr., prowadził praktykę lekarską w Wiedniu (do 1802 r.), a następnie w Paryżu; twórca frenologii (z gr. phrēn: rozum), teorii neuropsychologicznej przypisującej różnym obszarom kory mózgu fizykalną odpowiedzialność za poszczególne zjawiska psychiczne, ale też za budowę i funkcjonowanie każdej części ciała; ukształtowaniu powierzchni mózgu miało odpowiadać ukształtowanie czaszki, więc badanie kształtu czaszki człowieka miało stanowić podstawę do wnioskowaniu o cechach fizycznych (np. organów wewn.) i psychicznych oraz zmianach chorobowych; autor (wraz z Johannem Gasparem Spurzheimem) dzieła Anatomie et Physiologie du Système nerveux (1810) zawierającego mapy frenologiczne mózgu. [przypis edytorski]

166. Lavater, Johann Caspar (1741–1801) — szwajcarski poeta, duchowny i kaznodzieja, zwolennik tezy, że nauki przyrodnicze poświadczają słuszność objawienia, odwołując się do nauk przyrodniczych; w medycynie autor koncepcji mówiącej o odwzorowaniu duszy w rysach twarzy i kształcie czaszki (fizjonomiki). [przypis edytorski]

167. eskulap — tu: lekarz. [przypis edytorski]

168. wcale — tu: całkiem, zupełnie. [przypis edytorski]

169. te koło — dziś: to koło. [przypis edytorski]

170. wcale — tu: całkiem, zupełnie. [przypis edytorski]

171. wziąść — dziś popr.: wziąć. [przypis edytorski]

172. Plac Saski — plac znajdujący się przed nieistniejącym Pałacem Saskim w Warszawie; dziś: Plac Piłsudskiego. [przypis edytorski]

173. Tella Szwajcara — chodzi tu o legendarnego bohatera szwajcarskiego, symbol niesubordynacji z pobudek patriotycznych wobec narzuconej władzy (w tym wypadku: władzy cesarza austriackiego). Tell wsławił się tym, że wystawiony na próbę strącił strzałą z łuku jabłko położone na głowie swego syna, nie czyniąc chłopcu krzywdy. Do tej legendy nawiązuje cała wypowiedź chóru. [przypis edytorski]

174. modlitwę rozbita — modlitwę rozbitka. [przypis edytorski]

175. sześciu żołnierzy przyprowadzają — dziś popr.: sześciu żołnierzy przyprowadza. [przypis edytorski]

176. roskolnik (z ros.) — rozłamowiec, innowierca, odszczepieniec. [przypis edytorski]

177. rozciskać — rozrzucić; tu: rozgnieść. [przypis edytorski]

178. wor (ros.) — złodziej. [przypis edytorski]

179. lochy karmelitów — klasztor karmelitów bosych w Warszawie zał. w 1639 r. przy Krakowskim Przedmieściu (obecnie nr 52/54) istniał do kasaty wszystkich zakonów w Królestwie Polskim po powstaniu styczniowym w 1867 r.; budynek klasztorny usytuowany jest obok kościoła barokowego z klasycystyczną, monumentalną fasadą pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa Oblubieńca (zw. seminaryjnym a. pokarmelickim), w sąsiedztwie daw. pałacu Radziwiłłów, przebudowanego i przemianowanego po 1818 r. na Pałac Namiestnikowski (dziś: Prezydencki), w którym odbywały się aż do powstania listopadowego posiedzenia Rady Stanu. [przypis edytorski]

180. krzyż świętej Anny, właśc. Order Świętej Anny (ros. Орден Святой Анны) — odznaczenie w Rosji carskiej, ufundowane w 1735 przez Karola Fryderyka, księcia Holstein-Gottorpu, męża Anny Romanowej (córki Piotra Wielkiego i Katarzyny I), dla uczczenia jego małżonki oraz panującej wówczas w Rosji carycy Anny; w l. 1735–1797 order domowy oraz order zasługi holsztyńskiej dynastii Schleswig-Holstein-Gottorp, panującej w księstwie Gottorp w Szwecji oraz w 1762 i ponownie od 1796 w Imperium Rosyjskim; w 1797 wcielony przez cara Pawła I do systemu orderów carskich (na najniższym miejscu w ich hierarchii); order miał kształt ciemnoczerwonego krzyża równoramiennego (początkowo greckiego, od 1816 r. kawalerskiego). [przypis edytorski]

181. Order Świętego Stanisława — polski order ustanowiony w 1765 r. przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, nadawany w Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Księstwie Warszawskim i Królestwie Polskim; od 1831 r. istniał jako odznaczenie rosyjskie. [przypis edytorski]

182. Dmitrij Dmitrijewicz Kuruta — rosyjski generał greckiego pochodzenia, szef sztabu Wielkiego Księcia Konstantego; prowadził też biuro zajmujące się raportami, donosami oraz kontrolą korespondencji w Królestwie Kongresowym. [przypis edytorski]

183. żartki (daw.) — chyży, żwawy, prędki. [przypis edytorski]

184. Niech grają Dąbrowskiego — chodzi o Mazurek Dąbrowskiego, polską pieśń patriotyczną z 1797 r., zw. też Pieśnią Legionów Polskich we Włoszech; pieśń powstała w mieście Reggio nell’Emilia w ówczesnej Republice Cisalpińskiej (utworzonej przez Napoleona Bonaparte), jej słowa zostały napisane przez Józefa Wybickiego do anonimowej melodii opartej na motywach ludowego mazura. [przypis edytorski]

185. nie stawać czegoś — brakować czegoś. [przypis edytorski]

186. byłażeś — konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy byłaś. [przypis edytorski]

187. stadło — rodzina. [przypis edytorski]

188. nicować — przerabiać jakąś część garderoby, odwracając tkaninę na lewą stronę; tu: odwracać, przekręcać. [przypis edytorski]

189. te słowo — dziś popr.: to słowo. [przypis edytorski]

190. wsięknie — dziś popr.: wsiąknie. [przypis edytorski]

191. szukam przeżyć siebie — szukam sposobu, jak przeżyć siebie samego, tzn. aby przetrwać po swej śmierci. [przypis edytorski]

192. zastawuje — dziś: zastawia. [przypis edytorski]

193. sidła (...) musze — pajęczyna; sidła (pułapka) na muchy. [przypis edytorski]

194. poszlę (daw. forma) — dziś popr.: poślę. [przypis edytorski]

195. stawić żyda na papierze — zrobić kleksa przy pisaniu. [przypis edytorski]

196. waśń — spór, kłótnia. [przypis edytorski]

197. kazerna (niem. die Kaserne) — koszary. [przypis edytorski]

198. wziąść — dziś popr.: wziąć. [przypis edytorski]

199. bezczestny — pozbawiony czci. [przypis edytorski]

200. Beningsen przyszedł i rzekł: Pawła cara udusiliśmy — aluzja do przyczyny śmierci cara Pawła I Romanowa (1754–1801). Paweł I, syn Piotra III i Katarzyny II (nieoficjalny przekaz wskazywał ojcostwo hr. Siergieja Sałtykowa a. Stanisława Augusta Poniatowskiego), cesarz Rosji w l. 1796–1801, z drugą żoną (pierwsza zmarła w połogu), Zofią Dorotą Wirtemberską (Marią Fiodorowną) miał dziesięcioro dzieci: Aleksandra (1777–1825, cara Rosji jako Aleksander I), Konstantego (1779–1831, wielkorządcę Królestwa Polskiego), następnie córki: Aleksandrę, Helenę, Marię, Katarzynę, Olgę i Annę, a wreszcie Mikołaja (1796–1855), od 1 grudnia 1825 r. cara Rosji (jako Mikołaj I) po śmierci brata Aleksandra I; ich najmłodszy syn Michał (1798–1849), wielki książę Rosji zmarł za panowania starszego brata. Próbę obalenia Pawła I podejmowano już w l. 1797–1799 (do konspiracji przeciw imperatorowi należeli m.in. następca tronu Aleksander, jego żona Elżbieta Aleksiejewna, Adam Jerzy Czartoryski i Nikołaj Nowosilcow), w 1801 r. w wyniku kolejnego spisku wyższych oficerów i dworzan ros. (należeli do niego m.in. gubernator Petersburga Peter Ludwig von der Pahlen, gen. Levin August von Bennigsen oraz Płaton Zubow i Nikołaj Zubow) w dniu 11/23 marca 1801 r. doszło do opanowania zamieszkiwanego przez cara z rodziną Zamku Michajłowskiego; wobec odmowy abdykacji na rzecz syna, Paweł I został napadnięty przez kilkunastu spiskowców, dotkliwie pobity, ponieważ się bronił, a ostatecznie uduszony szarfą. Carewicz Aleksander, który przejął władzę po ojcu w wyniku tego zamachu, miał wówczas 23 lata, carewicz Konstanty 21, zaś Mikołaj 4. [przypis edytorski]

201. Sybircy — sybiracy, przestępcy zesłani na Sybir. [przypis edytorski]

202. przesiąc — dziś: przesiąknąć. [przypis edytorski]

203. knut — bat; tu przen.: chłosta jako kara za przestępstwo. [przypis edytorski]

204. dóm — dziś popr.: dom. [przypis edytorski]

205. niemyślny — nierozważny. [przypis edytorski]

206. wiem — tu: znam. [przypis edytorski]

207. lubownik — kochanek, miłośnik. [przypis edytorski]

208. Pylades (mit gr.) — kuzyn i wierny przyjaciel Orestesa; towarzyszył mu w wędrówkach, kiedy uciekał prześladowany przez Erynie po zabiciu matki Klitajmestry i jej kochanka Ajgistosa. [przypis edytorski]

209. Plac Marsowy a. Pole Marsowe — utworzony w XVIII w. przez króla Stanisława Poniatowskiego, wzorowany na paryskim plac do rewii wojskowych, powstały na terenie daw. Nowej Wsi; wieś w 1782 a. 1784 r. została przeniesiona na obszar rozciągający się wzdłuż alei pomiędzy obecnym pl. Zbawiciela a pl. Politechniki (stąd nazwa dzisiejszej ul. Nowowiejskiej), zaś u zbiegu Al. Ujazdowskich i ul. Piusa powstał Plac Marsowy; w XIX w. odbywały się ma nim wystawy przemysłowo-rolnicze, okresowo funkcjonował też lunapark, następnie na terenach tych powstał w l. 1893–1896 istniejący do dziś park Ujazdowski (urządzony przez ogrodnika Franciszka Szaniora). [przypis edytorski]

210. wzięli szlachectwo — przed wykonaniem wyroku odbierano skazańcowi tytuł szlachecki, aby uniknąć w ten sposób pohańbienia godności szlacheckiej; skazany był zrównywany w ten sposób z chłopstwem. [przypis edytorski]