Międzyczasie

Ledwoś przebaczyła poprzednią,

przychodzi kolejna zima. W skalnej dioramie stacji

wszyscy jakby zaraz mieli się do ciebie o coś zwrócić,

nawet konduktorzy mają specjalne brzuchy,

którymi zapraszają do wnętrza pociągu. Powiedz,

jak prosiłaś o mnie? Dajcie mi już

mojego naguska, mówiłaś, brwi i usta narysuję mu

później bardzo twardym ołówkiem? To i masz,

już nie kładziesz się w zegarku, tylko ze szczerego pola

wracasz pełna spacerowiczów,

przechodniów i kobiet, którym ktoś w wózkach

podmienił niemowlęta na koty.