Pinktronic

Akurat w Jędrzejowie nic nie robiliśmy,

chociaż na wyjeździe liczy się podwójnie.

Ale mieli już swoje wielbłądy,

sklep z dziwnymi kolczykami i klub abstynenta,

porozstawiane po kwadracie jak w monopolu.

To była pora, w której idzie się do pracy

na czwartą zmianę. Miałam wtedy tyle siebie,

że spokojnie mogłam ci to wszystko kupić.

Trzymam ten sen na samych koniuszkach

rzęs. Też mam dzieci w różnych miejscach,

w różnych snach i piosenkach, ale ten hymn

celularny będę trzymać dla ciebie.