Psalmismo

Niczego już, niczego! Ani kto teraz mieszka w tamtym mieszkaniu,

gdzie przyklejone gumą arabską na straży przewodów wentylacyjnych

brzuchate ptaki z kalendarza chroniły nas przed przeciągami

i robactwem, i ludztwem, ani czy mnie pamięta,

ani czy naprawdę wyrąbał okno w ścianie

i zrobił widok lunetarny na dom tańca w bliźniaczym mieście.

Przyszedł do mnie stół

z czwórką stołków, przypłynęła ryba, wszystko obśliniła.

Ani czy byłby nadal zainteresowany moją miłością

i w jakim wymiarze, niczego!

Ani czy ja go kocham,

czy też pozostajemy normalnie, zwyczajnie,

jak te anonimowe bułki w Panu Bogu na zawsze.