Radyjko

Wstałam rano, kupiłam napoje i ciasteczka,

ale zamiast do ludzi, pojechałam na cmentarz,

gdzie it’s a world receiver napisano na kamyku.

Co takiego, czego byśmy sami kiedyś

dać ci nie zachcieli, nam odbierasz? Naprawdę,

naprawdę, nie wiem, co mam myśleć o tobie,

który zamiast jako modra rzeka lub eon bąbelków

wolisz przyjść pod postacią ołysiałego rżyska,

wiecznego skraju, apelu w lustrzanym żłobku.

Niepowstrzymany dzielniku, tą kostropatą łapą

od sekcji noworodków nie wiem, czy chcę,

byś mnie dotknął. Powiadam ci, naprawdę.