Przyjacielskość tego mężczyzny

nie ma nic wspólnego z braterstwem rany, odniesionej w boju.

Och, zabawmy się z patosem! (Koturn poturlamy).

Dość podpierania ściany, która stoi krzepko.

Będę się metaforyzować (serio) i fosforyzować

na wyżynach skali, głosić będę też parafrazy

biblijne, a jak sobie sięgnę, zadam się z materią.

Z losem (przeznaczeniem) będę tylko spółkować (Piękne plany!) pośrednio.

Na aforyzmy nadejdzie też moja godzina.

Najpierw będzie je ćwiczyć najbliższa rodzina,

a potem już czytelnicy, co masowo łakną

wiedzy, którą wypowiada się łatwo. I skrótowo.

W skrócie myślowym. Bo myśl owym czytelnikom

jest na co dzień potrzebna jak bułki i masło,

także świetlna moc poezji (i słowa poety), gdyby słońce zgasło.

Więc moje zapytania: dlaczego, jak, komu, po co?

Przydadzą się wszystkim jak nie wiadomo co.