Ranek

And if I laugh it is not to weep!

Byron.

Ledwie gasnący zdmuchnąłem kaganek,

Aż iuż na wschodzie, blady dzień zaświtał;

Rzuciwszy łoże, wybiegłem na ganek,

Bym pierwszy promyk wiosienny przywitał;

Ponury i dzdzysty, owionął mnie ranek,

Swiat w mgłach zakryty, mą duszę zasmucił;

Szczyty gór ciemny chmur otoczył wianek;

A wtym skowrónek, w obłokach zanucił!

Ty spiewasz! a ia mam zamykać tak skrycie,

I żal i tęsknotę, co me serce sciska? — —

I dla mnie dopiero zaswitało życie;

Odkąd w twe oczy zayrzałem tak z bliska! — —

Ja z wami się bawię, ia się z wami smieię,

Pozwolcie! wtych spiewkach, niechay łzę wyleię! —