***

Bóbr wzbiera. Mijam go po drodze.

I on mnie mija.

Ileż podmytych kurników,

upadłych płotów z wikliny!

I nie masz nikogo, który by opisał

brudne dzieci wpychające fotel

w żuka i konia bez głowy.

Rodzina się przenosi bliżej biedaszybów.

Zima nie ma końca.