Apel poległych

J. K

Pisz teraz, bo masz dobre dni;

i następni zmarli popierają cię,

pchają wyżej, mówiąc —

jesteś tego wart, ładnie opisujesz

nasze okna,

nasze ręce na parapecie,

ślad po nas na szybie.

Odchodzimy, kiedy chcemy odejść,

nikt nas nie wybierał,

nie wierz w przeznaczenie;

już następnego dnia

ktoś szybko zedrze tapetę w słowiki,

zamuruje okno.

zrobi łazienkę w stołowym.

Przed zmrokiem w samym sercu zmierzchu

otwiera się mała przepaść,

wywija się jak robak z dzioba

języczek śmierci,

trel lekki swawolny.