Kartka z Broumowa albo ćwiczenia w ironii

Broumowskie Cyganiątka na czołgu w kwiatki

na którym ktoś sprajem POLSKA

napisał — jeszcze kilka godzin

w tym czeskim miasteczku

kilka godzin do zamknięcia granicy

Darek spotkany na szlaku

pojechał do Pragi nie patrząc

na krzywe spojrzenia urzędników

od ruchu ludności a ja się waham

i idę w końcu w stronę

ciemniejącej na horyzoncie Gwiazdy

znajduję rozdartą piorunem kapliczkę

gdzie modlę się z cicha

lecz drugą połówką tzw. duszy

już układam limeryk à la Joyce

i myślę o stosunku z napotkaną Czeszką

której wata wystaje skądś tam

i to mnie odstręcza Zresztą

ja się nie podobam kobietom

w chmury zaglądam jak nikt jeszcze

przede mną a schodzę ze ścian

z Broumowskich Ścian

żółtym szlakiem do Hony

skąd za 9 koron jadę do Nachodu

i tyle, byle

byle do przodu