Achilles

W tej strasznej samotności mojej,

gdy przy mej duszy nikt nie stoi,

kiedy ostatnie ręką żywą

młodości zerwał czas ogniwo:

czyż dziw, że dusza moja marzy,

młodości chwile marzy mocne,

nadzieje swoje bezowocne,

i śni, czego jej los nie zdarzy...

Lecz w samotności posąg stawa1

przed moim wzrokiem, pełnym mgławic:

olbrzymia dumna męża zjawa

odeszła skądś od greckich nawic2

to Myrmidonów3 król straszliwy,

z hełmu wiejący pąsem grzywy,

ale umarły jest — czy żywy.

Achilles — bóstwo lat szesnastu,

gość dawno, dawno niewidziany —

jakiemuż znowu grozi miastu

i jakież wrogów gna tumany?

Po co przychodzi w pustkę moją

i złotą grzmi nade mną zbroją?

Oh! jak daleka moja dola

od trojańskiego jego pola!...

Ah, wiem! Rozumiem! Nie spełniłem!

Nie dokonałem nic i żyłem!

Pełzałem w niskim życia lesie,

brodziłem w bagnach dni powszednich,

łykałem kurz, co życie niesie,

słuchałem bicia godzin średnich,

dałem się topić nędzy życia

i wszystkim jego podłym wstrętom;

wdychałem zbójczy odór gnicia,

deptać się dałem podłym piętom,

za nędzne prawo do żywota

z pogardą dany kubek błota

piłem — — pełzałem w nędzy lesie,

ażeś ty przyszedł, Achillesie!

I upominasz się o swoje!

Za późno! Patrz — już stary stoję!

Żyję — nie lękam się Parysa4,

choć niemaczany-m w Styksie cały5, —

a ta przez duszę moją krysa6,

to znak, żem miał ją...

Jak wspaniały,

jak wielki, dumny, jaki mężny

ogromny mąż nade mną stoi —

blask z jego złotej bije zbroi,

wsparł się o jawór7 swój potężny —

on upomina się o swoje —

bierz! wszakżem tu! przed tobą stoję!...

Weź! Patrz! Ten szmat dziurawy cały,

jakiegoś kształtu te kawały,

z których nie złożysz nic; te zwoje

skręcone, zmięte, sczezłe8, szare,

z których się formy nie domyślisz;

te ognie, zamienione w parę —

to my. To życie nasze, moje!

I cóż, posągu, nad czym myślisz?

Czegóż tu jeszcze stoisz, czekasz?

Czemuż z odejściem swoim zwlekasz?

Lekarzem jesteś?... O, zaiste!

Straszną byś musiał leczyć ranę!

Odejdź — ja dalej sam zostanę,

i moje sny posępne, mgliste

dalej się będą snuć przede mną,

jak mgieł w wąwozie korowody —

ty, królu Greków, zmarłeś młody

i tylko śmierć widziałeś ciemną.

Przypisy:

1. stawa — dziś popr.: staje. [przypis edytorski]

2. nawic — popr.: naw; nawa: okręt, statek; przeznaczona dla wiernych część kościoła. [przypis edytorski]

3. Myrmidonowie — wojownicze, bezlitosne plemię greckie, poddani Achillesa. [przypis edytorski]

4. Parys — zabójca Achillesa. [przypis edytorski]

5. choć niemaczany-m w Styksie cały (mit. gr.) — Styks: rzeka w Hadesie, krainie umarłych. Matka Achillesa, gdy ten był dzieckiem, wykąpała go w Styksie, żeby nabrał odporności na rany. Podczas tej kąpieli trzymała go za piętę, która pozostała jedynym podatnym na zranienie miejscem na ciele bohatera. [przypis edytorski]

6. krysa, kresa (daw.) — szrama, blizna. [przypis edytorski]

7. jawór — dziś popr.: jawor. [przypis edytorski]

8. sczezły — zmarniały; zniszczony. [przypis edytorski]