W nocy

Spojrzałem w nieba ciemności bezkresne

I wzrok mój ugrzązł w tej kopule wklęsłej,

I dziwnej trwogi dreszcze mną zatrzęsły,

Dreszcze mrożące krew w żyłach, bolesne.

W końcach mych palców lęk się ozwał, oczy

Wbiłem w dół, nie śmiąc podnieść ich ku górze:

Coś przeciwnego całej mej naturze

Czuję tam, w nieba ciemnego roztoczy.

Tam nieskończoność, wieczność, nicość — brzmienia,

Które są dla mnie tajemniczym runem,

A każde w mózg mój uderza piorunem,

I mózg druzgota1, i w zgliszcze zamienia.

Przypisy:

1. druzgota — dziś popr. forma: druzgocze. [przypis edytorski]