Pomnik studenta

W mieście *** (prawda w oczy kole)

pomnik studenta stoi na cokole,

Ze spiżu pomnik i ze spiżu cokół,

Ze spiżu także allegorie wokół:

Księgi, Pochodnie, Globusy i Sowy —

Wszystko artysta w kształt zaklął spiżowy,

A potem zaklął potwornie. Punkt. Czyli

Za pomnik widać mu nie dopłacili.

Lecz mniejsza o to. My pomnik pokażmy:

Więc na cokole stoi młodzian straszny

Pod względem garderoby. Odzian letko,

Agrafką spina przewiewne paletko,

A pod paletkiem, w miejscach dolno-tylnych,

Nie rozwiązany ma problem tekstylny,

Lecz się uśmiecha i ręce go swędzą,

Jakby za chwilę miał dostać stypendium.

A napis taki na pomniku świeci:

TEN POMNIK NARÓD WZNIÓSŁ DLA SWOICH DZIECI

DROGICH STUDENTÓW, KTÓRZY Z RÓŻNYCH WZGLĘDÓW

NIE UKOŃCZYLI STUDIÓW. I ja się tu

wcale nie dziwię.

Bo żywy student, to jest kłopot dziki.

A my, Polacy, my lubim pomniki.

Pierwodruk: „Po Prostu” 1947, nr 2.