Narodzenie z oczu

Spojrzenie po spojrzeniu rozgina wejścia coraz głębsze:

trawa dzieli się trawą, liść łamie się liściem, gną się i strzę-

pią, wplątane w ziemię biją powietrze drzewami. Spadający

las, pochylona woda, dookoła, w kole podzielonym między

drzewa drzewami pocięte, między wody, które nie potrafią

dopędzić brzegu; drzewo nabiega drzewem, woda nakrywa

wodę, pęka szklisty krąg.

Krajobraz w bezruchu obdzielany coraz mniejszymi tęcza-

mi.