Pobyt mój taki piskliwy w nieustannym głosie

To, co zasiałam: teraz boli wzeszłe przede mną. To, co pła-

kałam: coraz więcej pustych krzeseł, moje wysokie do ma-

my na mleku puste. To, co osiadłam: to zabrane zwierzętom,

to zabrane roślinom, huczna spiżarnia a wszystkiego mało

żeby dojść smaku. To, co dorosłam: dziecinnieje, coraz

innym szczebiotem zbywa. To, co płynęłam, te dźwięki.