W gospodarstwie

Jak to w gospodarstwie, raz wzejdzie, raz uschnie. Głupie

się urodzi, chociaż dwie głowy widać, do latania niezdatne

ma pióra jak ulał, nie po myśli, nie po naturze. Rok po roku

przychówek niby jest, niby nie ma, ale liże ręce. Zadanie moje:

NIC przygotować dla wszystkiego stworzenia,

co w tak lichą skorupę zechce.