Bez imienia

Oto jest chwila bez imienia:

drzwi się wydęły i zgasły.

Nie odróżnisz postaci w cieniach,

w huku jak w ogniu jasnym.

Wtedy krzyk krótki zza ściany;

wtedy w podłogę — skałą

i ciemność płynie jak z rany,

i w łoskot wozu — ciało.

Oto jest chwila bez imienia

wypalona w czasie jak w hymnie.

Nitką krwi jak struną — za wozem

wypisuje na bruku swe imię.

listopad, 15 XI 41 r.