Chrystus

Przejść długim płaczem zapomnianych ścieżek

przez puste, krwawe wydmy słów i szorstkich spotkań,

spłynąć wykwitem płatków zmiodniałych na wiosnę

jak cisza biała, gęsta, miękką wonią słodka.

Przejść... gromnicami drzew odprawić święta,

krzyżami wonnych dni zasadzić puste drogi,

o łukach nieba, brudnych przechodniach pamiętać,

być przyjacielem smutnych i najcichszym bogiem.

I siać niepokój sumień w oczy — brudne szyby

na pośmiewisko i na kłamstwa wieków.

Przez drogi cierpkie, dalekie i gorzkie

po coś tu do nas przyszedł, boże czy człowieku?

I w końcu

kłamstwem rozcięli przymknięte powieki,

pękł kobalt nieba szorstkim poszumem błyskawic,

niebo spłynęło szybkim w horyzont odbiegiem

kroplami sinymi mleka ciszę zadławić.

Zastygła wolno krew na zwiędłych kartach księgi,

przechodzą bose nogi w pyle, jak co dzień

i kiedy konasz co dnia na krzyżach przydrożnych,

minę cię nieobaczny1, zmęczony przechodzień.

1939

Przypisy:

1. nieobaczny — taki, który nie dostrzega (bądź wariantowa forma słowa „niebaczny”). [przypis edytorski]