Już nie pamiętam...

Już nie pamiętam, jak las szumi śniegiem,

jak słońce złotem w ciszę lasu pryska,

kiedy płaszczyzna obłąkana biegiem

ucieka pędem szalona i śliska.

Już nie pamiętam gór ogromnych wiecznią

i nocy gęstej, gwiazdami nabitej,

i pól płaszczyzny bezmiernej konaniem,

śniegiem zmierzchnącej i puchem skro-litej.

Już nie pamiętam, jak słońce w śnieg prószy

i w biele sypie ciszę pyłem złota.

Dzwonki polami biegną i szeleszczą,

cisza osiada śniegu mgłą na płotach.

Już nie pamiętam! Miasto zaczajone

zza murów, mgłą mi dusi jaźń zamarłą

i krwią już niebo mdłych, przegniłych dymów

nocą wyszło w ulice

i dławi mi gardło...