Krajobraz zimowy

Noc. Para bucha z pysków srebrnych koni.

Przed karczmą zapalono. Dzwonki gwiazd

są z daleka, a drzewa jak kroki pogoni.

Mijamy baszty ostów jak ostrokół1 miast

rzeźbiony w gotyk śniegu, śnieg padając dzwoni,

topią się gwiazdy w nierozważny czas.

A niebo, co podobne do białej jabłoni

rozkwitającej, z wolna ciche pióro roni

w misę ziemi dymiącą od krwi i pożogi.

Jest to pióro anielskie zapomniane w śnie,

które upuścił Bóg, gdy spał. Gdy padło w ogień,

poczyna rzeźbę w nim. Jak w skrzepłą krew

zanurza się; jest dłutem w sobie, które z trwogi —

przed naszymi oczami wzbija cichym kłem

zamki doniebne, którym światło progiem,

a każdy kamień jest żyjącym Bogiem.

Noc. Para bucha. Konie w biel poniosły,

rosną głazy przejrzyste, układając kształt,

każdy kształt w bryłę zamków, co jak drzewa rosnąc

są lżejsze od obłoków i cięższe od skał,

i w nich zamyka z wolna za postacią postać,

aż tylko rybak stygnąc w nich bez ruchu został,

słychać tylko bijący po chmurach plusk wiosła

i wtedy Bóg się budzi, co uśpiony trwał,

kładzie promień na liry i milczeniem gra.

luty 42 r.

Przypisy:

1. ostrokół — wał obronny z zaostrzonych pali. [przypis edytorski]