Morze wracające

Pamiętasz? Było kiedyś morze

szkliste w falistych linii łukach,

morze, którego cieni można

w obrazach szklanych dni poszukać...

Morze czasami wzbierające

roznosem huku na poszumach,

szelestem w dali zamykanym

na stoodległych górskich tumach1.

Morze płaczące świstem deszczu

i perłopławiam pianorodne,

dalekie, ciche, smutne głębią

jak moje oczy twoich głodne.

Morze przebite nocą w gwiazdy

powraca czasem cicho, jaśnie,

morze potęgi i miłości,

które w twych oczach cicho gaśnie.

Przypisy:

1. tum (daw.) — kościół katedralny. [przypis edytorski]