[Nie stój u ciemnych świata wód...]

Żonie

Nie stój u ciemnych świata wód,

gdzie sny mozolne kłębią się i dławią,

kiedy nad nimi czerwone korabie1,

smoki ogniste i obłoków łódź.

O, nie wywołuj po imieniu zła,

o, nie wywołuj przed milczącym lustrem,

tam każde oczy staną mdłe i puste

i pokalana nocą każda twarz.

Nie szukaj, nie patrz w mroczny grób,

gdzie ocienione chłodem zgniłej woni

nawet strzeliste świeczniki jabłoni

i ciało barbarzyńskie — jak gotycki trup.

Oto się liście z łodyg tęgich rwą,

jak żywe gwiazdy lecą, jak motyle lśnią

nad ludzką nędzą ciemną i kaleką

i dźwięk wydyma kwiaty na kształt złotych trąb.

Poszukaj tam, w splątanych burzach traw,

w naczyniach roślin napełnionych życiem,

gdzie w kroplach deszczu czeka cię odbicie

Boga żywego w łunach żywych barw.

Liście po żyłce odczytaj do dna,

aż w oczach twoich jak drzewa wytrysną,

aż duchy światła w powietrzu zawisną.

Naucz się życia, co przez życie trwa.

Nazwij się w ogniu, w kołysaniu wód,

w niedosięgalnych mocach powstawania.

Wtedy nie starczy słów i ukochania —

— poczujesz owoc nieba na końcach ostrych kłów.

28 grudnia 1942

Przypisy:

1. korab (daw.) — statek. [przypis edytorski]