Otwarcie przemian
O świcie widuję ptaki niedorosłe
jak opierzony owoc milczenia.
Kim byłem, że z chmury wyrosłem?
Kim jestem, czerniejąc jak ziemia?
Otwieram się co rok i schodzę w śnieg,
zamykam się co rok i wstaję — drzewo,
żeby przenosić liść na nieba brzeg
i spadać tonem w dół — ulewą.
Otwieram się co rok; zamykam sen do ziemi;
serce obrosłe sierścią owijam w mleczów puch —
i milczę tak, jak milczy zielone jabłko przemian,
milczę jednaki w burzach — w znieruchomieniu — ruch.
27 III 42 r., Stawisko