Rorate Coeli1

Spuśćcie rosę, niebiosa, duchy nieobjęte,

i sztaby blasku białe, zwiastujące pieśni,

żeby, co żyje — życiem nie było przeklęte

i stało się jak światło w ciele — nie cielesne.

Spuśćcie rosę, niebiosa, fale mórz złotawe

i szczerość oczu, która jak zwierzęca — czysta,

a jeśli dzień — niech rośnie jak kolumny trawa,

a jeśli noc — niech będzie już noc wiekuista.

Spuśćcie rosę, niebiosa, rozróżnienie czynów,

i krople takie jasne, by koroną było

to, co jest nazywane za potęgę — miłość

i przez niedopełnianie pozostaje winą.

Spuśćcie rosę, niebiosa — kręgi żywe świateł

na głowy pochylone, by to, co jest mądrość,

nie odchylało na dół jak po płatku płatek

ludzi do głuchych studni i pożogi lądów.

Spuśćcie rosę, niebiosa, aby elementy2,

które są ku świętości, uczyniły świętym

i podsycane duchów płomieniem, powstały

jak łodygi wzrastania i owoce chwały,

a opadając liśćmi zwycięstwa jak złoto,

lot uczyniły dla nas albo nas dla lotu.

Wielkanoc — kwiecień 1942 r.

Przypisy:

1. Rorate Coeli (łac.) — pierwszy wers śpiewu na wejście rozpoczynającego mszę roratnią: Rorate coeli desuper, tj. Spuśćcie rosę, niebiosa. [przypis edytorski]

2. element (daw.) — żywioł. [przypis edytorski]