Gaj święcony

Siostro, czekajmy, póki nad gaj, który drzemie,

Miesiąc jesienny czarną naświetlając ziemię,

Uniesie się powoli, w oparach, dwurogi,

Gościńce zabieleją wśród rozlanej trwogi.

Niech oglądamy, jako płyną przez zagaje

Znów elizejskie smugi, które luna kraje...

O, milczenie! przerwane pod blaskiem, co płowy,

Owija tumanami domyślne dąbrowy,

Wodotryskiem, łkającym nagle... Kształtem biały

Cień przemknie, ślizgający się przez interwały,

Muzy, sunącej w fałdach, rozwianych podłużnie,

Harmonijnie w gościńców blakniejącą próżnię.

I w tym boru, co zda się, wpółsenny i siny,

O, siostro moja, widmem, rozgrzeszonym z winy,

Duszom naszym wróciwszy wolność, w zmierzchu starej

Melodii odnajdziemy uśmiechnięte mary.