Tytuł

Andrzejowi Sosnowskiemu

Więc weź i wskaż. Dwóch z wózkiem

do szafy. Albo do śmieci. Normalnie,

pod wierzbę. Do sutereny. Tam, wiesz,

gdzie baniak i fikuśna kłódka.

Allo, panowie? Panowie jesteście?

To trzeba teraz biureczko na trzecim,

a reszta z Różą, przejść się po obiekcie.

Krzesełka, z sześciu. Nie ma się

najlepiej. Dniówka za jutro. Niech

się wskaże sam.