Choinka

Rozszumiał się, rozhoworzył

Czarny bór z wieczora:

Idą, idą świerki młode

Do białego dwora.

Idą, idą na choinki,

Dla tych małych dzieci,

Muszą przebyć długą drogę,

Nim gwiazdka zaświeci.

Idą, idą z czarnej puszczy

W gościnę doroczną,

Pytają się dębów starych,

Jak tam sobie poczną?

Zaszumiały, zahuczały

Dęby przedwiekowe,

I podniosły aż pod niebo

Swoją hardą głowę.

Zaszumiały, zahuczały,

Jak królowie leśni:

— Idźcie, syny, między ludzi,

Wśród borowej pieśni.

Jak staniecie w białym dworze,

Przy lipowym progu,

Zaśpiewajcie pieśń borową

Na łowieckim rogu!

Zaśpiewajcie pieśń borową,

Jak to w leśnej głuszy

Żubr poryka, jeżąc grzywy,

A lis stula uszy...

Jak Miś bury śpi w barłogu,

Łapy ssąc na mrozy,

Jak się jeleń z rogów pyszni,

Jak wilk zmyka w łozy.

Zaśpiewajcie jak to grają

Po kniejach ogary,

Jak wiewiórka orzech gryzie,

Jak drży zając szary.

Jak to okiść srebrną frenzlą

U konarów wisi,

Jaki trop borsuczy w śniegu,

A jaki znów lisi...

Jak się echa w puszczy niosą,

Od końca do końca,

Jak my, dęby, w złocie stoim

Od jasnego słońca.

Niechże wiedzą, niechże znają

Wśród białego dworu,

Że nie byle skąd wy rodem,

Lecz z naszego boru!