Dla kogo kwiaty

— Cóż to tam za chłopczyk taki

Zrywa w zbożu śliczne maki?

Ach, to Staś, braciszek Zosi,

Na wianki jej kwiaty znosi!

Ej, Zosieńko, moja miła,

Na co ci to wszystko kwiecie,

Kiedyś wianek już uwiła?

Dosyć masz jednego przecie!

— O, niechaj się pan nie boi,

Ten wianuszek nie stracony!

Tam na drodze krzyżyk stoi,

Czarny krzyżyk pochylony.

Dokoła go ocieniły

Cztery brzózki i topola,

A na krzyżu Jezus miły

Strzeże wioski, strzeże pola.

Ledwo zorza wstanie zrana,

Krzyż w promieniach wioskę budzi,

Bo Pan Jezus, proszę pana,

Bardzo kocha biednych ludzi.

A gdy słonko już się zniża,

Gdy ptaszęta w gniazdach posną,

Widać jeszcze z tego krzyża

Jego ciemną twarz litosną.

W Jego straży i opiece

Śpią te łany, śpią te chaty,

I ta modra woda w rzece,

I te lasy, i te kwiaty.

On i dzieci małe kocha,

I strzeże je ode złego...

Widzi pan, ten wianek Zocha

Dla Jezusa zwija tego!