Filuś, Miluś i Kizia: wesołe kotki

Nic milszego, moje dziatki,

Jak kot pięknie wychowany

Taki, jak go tu: widzicie

Nad miseczką od śmietany.

Poranek Filonka

I

Przejdźcie góry, przejdźcie lasy,

Na calutkim Bożym świecie,

Szczęśliwszego pewno kotka

Niż Filonek — nie znajdziecie.

Nasz Filonek, kotek bury,

Ma futerko w żółte łaty,

I jest sobie jedynaczkiem

U swej mamy i u taty.

II

W domku u nich często bieda,

Myszki bardzo pomądrzały,

Czasem tata nie ułowi

Ani jednej przez dzień cały.

Ale nigdy się nie smuci,

Choćby bieda nie wiem jaka...

Bo mu serce rozwesela

Widok synka jedynaka.

III

Ledwo ranek zorzą błyśnie,

Ledwo zejdzie jasność słonka,

Spieszy mama, spieszy tata,

Do syneczka, do Filonka.

Mama ślicznie przyśpiewuje,

Albo cudną prawi bajkę,

A zaś tata w kamizeli

Tańczy z synkiem, paląc fajkę.

Filuś tańczy

I

Raz Filonek wszedł do sali,

Zkąd płynęły skoczne dźwięki;

Właśnie brały lekcye tańca

I panicze i panienki.

Pierwszy Miluś, z białym gorsem,

Wdzięcznie ujął się pod boki,

I podniosłszy lewą nóżkę,

Śmiało daje sus szeroki.

II

Przy nim śliczna Kizia — Mizia,

W żółtej szarfie, w wielkiej kryzie,

I w sukience tańczy białej...

— Czy widzicie Kizię — Mizię?

Dalej Lizuś i Trojaczek,

Trzymając się za pazurki,

Naśladują żwawo skoki

Wesołego Łupiskórki.

Filuś tańczy razem z niemi,

Rad, aż śmieją mu się oczy;

Przy muzyce, przy wesołej,

Wiodą kotki tan ochoczy.

Grzeczny Mruczuś

I

Spójrzcie, jaki Mruczuś grzeczny,

Chociaż jeszcze tak maleńki!

Jakto sobie ślicznie siedzi,

Wdziawszy kurtkę i spodeńki.

Tata musi łapać myszy,

Mama dość ma pracy w domu;

Ciągle bawić się z Mruczusiem,

Sami wiecie, niema komu.

II

Mruczuś, choć tak jeszcze mały,

Doskonale to rozumie;

Nie przykrzy się mamie, tacie,

Sam się bawi jako umie.

To z biczyka sobie trzaska,

To piłeczkę w górę rzuca,

To — wio! — woła, i na sznurku,

Ciągnie raźno swego kuca.

III

Mama zajrzy raz i drugi,

Uśmiechnie się do syneczka,

I przyniesie na miseczce

To bułeczki, to znów mleczka...

Mruczuś wesół, rad zajada,

Nie krzywi się, nie narzeka...

Ejże, dzieci! Czyżby kotek

Miał być mędrszy od człowieka?

Przygoda w kuchni

I

— Będą dzisiaj naleśniki!

Już kucharka cukier tłucze,

Mama poszła po rodzenki,

U spiżarni wiszą klucze!

Tak od rana Filuś woła

Na Minetkę i Kasperka.

A wąsiki oblizuje...

I na komin chciwie zerka.

II

Filuś strasznie jest łakomy!

W całym domu wszyscy wiedzą,

Że z talerzy wylizuje,

Czego inni nie dojedzą.

Pfe! Jak brzydko! Aż niemiło

Mówić mi o takim kocie,

Wolałbym sam myszy łapać,

Albo siedzieć gdzie na płocie.

Co się mama nie nagniewa,

Nie naprosi, nie nasarka...

Ledwo skończy, aż mój Filuś

Smyk do kuchni i do garnka.

III

Wtem raz wbiega: coś się skwarzy...

Pęchu, węchu — to słoninka!

Miluś woła towarzyszy,

Do pyszczka mu idzie ślinka.

Jak nie chwyci łapką całą,

Jak nie wrzaśnie w niebogłosy:

— Aj... Aj... Aj... kotki za nim...

A wetknęły także nosy.

Zobaczyła to kucharka...

Jak nie krzyknie na nich z góry:

— A łasuchy! A niecnoty!

A marsz z kuchni, w mysie dziury!

Byłoż bólu! byłoż pisku!

Byłaż potem wstydu siła...

A w dodatku, i kucharka

Coś na drogę przyłożyła...

Awantura

Patrzcie tylko, patrzcie dzieci,

Jak ze stołu wszystko leci!

— A to Filuś tak się spisał,

Co na stołku się kołysał.

I

Do obiadu już nakryto...

Wszystkie dzieci mama woła;

Kotki biegną, podskakując,

Już obsiadły stół-dokoła.

Mama poszła do kuchenki

Przynieść befsztyk, kartofelki;

A tymczasem psotne kotki

Rozpoczęły swe figielki.

II

Filuś chyłkiem pod stół włazi,

By Milusia szczypnąć w łapkę.

Lecz nie udał mu się figiel,

I sam biedak wpadł w pułapkę.

Bo ten Miluś, sprytny kotek,

Z drugiej strony na stół wchodzi...

Cap! Filusia za czuprynkę:

— Masz za swoje pan dobrodziej!

Zaczepili o serwetę...

Z niej na ziemię wszystko spada!

Rzecz ciekawa, czy też mama

Z takich figli będzie rada?

III

Kizia mleczko chce odebrać,

Co jej porwał Mruczuś mały;

Łupiskórka kontent wielce,

Patrzy na rozgardyasz cały.

Jedno drapie, drugie bije,

Pełno krzyku, pisku, wrzasku,

Trudno nawet opowiedzieć,

I przedstawić na obrazku.

Rozgniewana mama wraca...

Dziatwa widzi wnet z jej miny,

Że za zbytki i figielki,

Nie dostanie legominy.

Karuzel

(Obrazek na okładce).

Czyście też słyszeli,

Czyście też widzieli,

Jak się kotki bawią

Na tej karuzeli?

Lecą naokoło...

Pełno śmiechu, wrzawy!

Pieski przyszły także

Do wspólnej zabawy...

Figlarz Miluś w pędzie

Łapką pchnął mopsika;

Azorek ze strachu

Do domu umyka!...

A gromada kotków

Czeka na swą koléj;

I one też pragną

Użyć tej swawoli.

Pastereczka

Grzeczna panna Kizia-Mizia

Strój pasterski wdziała na się,

I usiadłszy na murawie,

Tekturowe owce pasie.

Słonko świeci na błękicie,

W młodym gaju szumią drzewa,

Kizia-Mizia patrzy w niebo,

I piosenki sobie śpiewa:

— «Miau! Miau!... Owieczki moje,

Miau! Miau!... Wilczków się nie boję,

Miau! Miau!... Wilczki w boru siedzą,

Miau! Miau!... Owiec mi nie zjedzą.

Kocie figle

Co się stało dziś wieczorem,

Nawet mówić nie chcę o tem.

Dzięki Bogu, dziatki moje,

Że z was żadne nie jest kotem!

Bijatyka

Po wieczerzy, do łóżeczek

Cała poszła spać rodzina;

Ale z Filem psotnik Miluś

Bijatykę rozpoczyna.

Spadła kołdra i pierzynka,

Lecą jaśki w różne strony,

Filuś upadł na podłogę

Poduszeczką przywalony,

Reszta kotków, hyc!... na ziemię,

I do figlów... hejże dalej!

Pościągali prześcieradła,

Całą pościel powalali.

Wtem ze świecą wchodzi mama....

Co za rwetes? co za krzyki?

A do łóżka! Spać mi zaraz!

No! czekajcie swawolniki!....

Jak tam poszła cała sprawa,

Jak się wszystko to skończyło;

O tem nawet, drogie dzieci,

I wspominać mi nie miło.

Tyle tylko wam opowiem,

Że nazajutrz przez dzień cały,

Kotki wody nanosiły,

Prześcieradła prać musiały.

A największy figlarz Miluś,

Bez mundurka, dla pokuty,

Musiał za to w pustej sionce,

Wszystkim kotkom czyścić buty...

Powinszowanie Lizusia

Droga Mamo! Już za tydzień

Będą Twoje imieniny.

Życzę, żebyś zawsze miała,

Dużo myszek i słoniny.

Przyjmij mamo te życzenia

Od Lizusia, Twego synka,

Który chciałby się dowiedzieć,

Jak smakuje Ci słoninka?...

Droga Mamo! najserdeczniej

Całuję Twe cztery łapki,

A pamiętaj o Lizusiu,

I przyślij mu choć ochłapki!

Donoszę Ci, Mamo droga,

Że tu byłem na pokucie,

I za nocną bijatykę

Cały dzień siedziałem w bucie!

Ach, jak smutno mi na sercu,

Kiedy Ci to wszystko piszę!...

Droga Mamo na pociechę,

Przyszlij mi choć udko mysze!

W noska

Byłem dzisiaj na baliku;

Gdzie? Ot, powiem wam po cichu,

Że to balik był u kotków,

A odbywał się na strychu.

O! wesoło tam kociątkom:

Żadne nie zna, co to troska.

Wre zabawa! Kizia-Mizia

Grę prowadzi, zwaną «W noska».

Gra ta bardzo znakomita,

Na tem, dzieci me, polega,

Że się kotek kotka chwyta,

I po całym domu biega.

Chwytać trzeba za krawatkę,

A kto jej na szyi niema,

Tego się za nosek bierze,

I w pazurkach mocno trzyma.

A co wrzasku, a co śmiechu...

Co wesela i ochoty!...

Ani byście nie wierzyli,

Jakto ślicznie tańczą koty!

Filuś-Śmiałek

Jużto dawno mówią o tem:

Żyją z sobą, jak pies z kotem.

Ale Filuś nie dowierzał,

I przymierzał.

Skoro tylko psa gdzie zoczy,

To podejdzie, to uskoczy,

Ale z drogi mu nie schodzi

Pan dobrodziej!

Jeden, drugi kundys krzepki,

Ani dbał o te zaczepki;

Psu nie honor bić się z kotem,

— Co mu po tem?

Przestrzegały inne koty:

Porzuć Filuś swoje psoty,

Bo się kiedy tak zahaczysz,

Że... zobaczysz!

Ale Filuś, harda sztuka,

Z psami wciąż zaczepki szuka,

I po nosie — trzep ich z boku...

Psy... już w skoku!

Już dobrały się do skóry...

— Ajaj!... wrzeszczy Filuś, — gbury!

Toż od takiej znajomości

Bolą kości!...

A psy na to: To — nauka!

Znajdzie guza, kto go szuka,

Bo za takie awantury,

Drą ze skóry!

W ślepą babkę

CHÓR KOTKÓW

A gońże nas, babko, a gońże nas wkoło,

Hej! kotki, po pracy, bawmy się wesoło!

MILUŚ

Powiedzie nam babko,

Z jakiego ty kraju,

Czy od Wisły modrej,

Czyli od Dunaju?

CHÓR KOTKÓW

A ta ślepa babka, stara już nieboże,

Ani jednej myszki ułowić nie może.

MILUŚ

Powiedzże nam babko,

Gdzieś ty wędrowała,

Czy nie od Karpatów

Gdzie Wisełka biała?

CHÓR KOTKÓW

A gońże nas raźno! a gońże nas wkoło!

Hej! kotki, po pracy, bawmy się wesoło!

MILUŚ

Czyś ty od Karpatów,

Czyli od Dunaju!

Witajże nam babko,

W tym rodzinnym kraju!

CHÓR KOTKÓW

A ta ślepa babka, stara już nieboże,

Ani jednej myszki ułowić nie może.

Filonek mówi dzieciom «dobranoc»

Dobranoc, dziateczki! Już idę spać,

Bo jutro do pracy znów trzeba wstać;

Do jutra, do rana, już żegnam was,

Dobranoc, dziecinki, czas spocząć, czas!

Gdy wszystko odetchnie już błogim snem,

Ja siądę podumać w łóżeczku mem,

A gwiazdka co z nieba na ziemię lśni,

Ta o was, dziateczki, opowie mi.

I złotem swem okiem obejmie wraz,

I kotka w książeczce i dziatki, was!

Bo wszystko twór Boży i kotek i kwiat

I dziecię i ptaszek — i cały świat!

Kto dobrze tym kartkom przypatrzył się,

Ten więcej niż wczoraj, dziś pewnie wie;

Z obrazków i z piosnek, ze słów i z farb,

W serduszku i w główce ma nowy skarb.