Jaskółeczka (Wstańcie dzieci, wstańcie dzieci...)

Wstańcie dzieci, wstańcie dzieci,

Bo już słonko złote świeci.

Kto nie widzi rankiem słońca,

Temu smutny dzień do końca.

A kto ładnie wstaje rano,

Ten je piwo ze śmietaną.

Śpiesz się, chłopcze, śpiesz, mój mały,

Bo już wróble dawno wstały,

Wody z rzeki nanosiły,

Beczkę piwa nawarzyły.

A ty Janku, mały panku,

Stało mleczko w białym dzbanku,

Jak się muszki dowiedziały,

Wszystko mleczko wylizały.

A ty, Janku, mały śpiochu,

Wysiał czyżyk garniec grochu,

Garniec grochu, garniec maku,

A z śniadania ani znaku.

A mój Janek dudki stroi,

Kto usłyszy, to się boi.

A mój Janek śpiewa pięknie,

Kto usłyszy, to się zlęknie.


Zielona wiosna, śliczny maj,

Uczcie się dzieci, pójdziem w gaj,

Pójdziemy w gaj i na łany,

Jest tam koniczek bułany.


Jechał czyżyk od Krakowa,

Zakręciła mu się głowa.

A ten nie wart torby sieczki,

Kto w porządku nic nie chowa.


Derkacz w polu proso młóci,

Ten jest kozioł, kto się kłóci.

Derkaczowa je pierogi,

Kto się kłóci, ten ma rogi.


Chodzili tu goście

Po lipowym moście;

Kiedy sami jecie,

To mnie z sobą proście.


A ty, Janku, mały panku,

Będziesz jadał obiad w ganku,

Będziesz jadał obiad w sieni,

Nie dostaniesz nic pieczeni.

Będziesz jadał same kości,

U Filusia jegomości.


Siwe gołębie leciały,

O mego Janka pytały:

A gdzie ten Janek nieboże,

Co zajść do domu nie może?


Zaszło słoneczko w morze już,

O mój Janeczku, oczki zmruż.

Zaszło słoneczko, przyszła noc,

O mój Janeczku, dobranoc.