Na obczyźnie

Jaskółeczka smętnie nuci,

Skrzydełkami wiatr rozmiata...

Wie, ot, z gniazdka że wylata,

Ale nie wie — czy powróci.

I

Myśl się moja mgłami ściele

Na te pola, na te łąki,

Gdzie liliowe kwitną dzwonki,

Gdzie złociste brzęczą trzmiele.

Zapatrzony, zasłuchany,

Nic nie widzę dookoła,

Tylko nasze ciche łany,

Tylko nasze zbożne1 sioła2.

Co bolało — już nie pomnę,

Ognie zgasły, przyschły rany...

Tylko szumy gdzieś ogromne

Słyszę z ciszą na przemiany3.

Kosowica4 z brzękiem płynie

Przez pszeniczne, złote szlaki;

Słońce jarzy się w kalinie,

Lecą pieśnie — niby ptaki...

To rozhuknie echem niwa,

To zaśmieje się, jak żywa...

A jak trzcina, grube kłosy

Z chrzęstem lecą na pokosy5.

Hej, gromada, wy, gromada!

Czy o bracie zapomnieli?...

Cichość... nocka przędzie blada

Srebrne nici swej kądzieli.

II

Już najgorsza taka droga,

Już najgorsze takie wrota,

Co wywodzą z twego proga,

Chato moja! — Moja złota!

Już najkrwawsza taka zorza,

Najsmutniejsza taka dola,

Co wypędza het, za morza,

Z swojej ziemi, z swego pola.

Choćby ci też gdzie świeciły

Trzy księżyce i trzy słońca,

Już ty własnej nie masz siły,

Już twa dusza jest mdlejąca.

Choćby tobie dwoje żniwo,

Choćby w żniwie dwoje plonu,

Zawsze tęsknisz do zagonu,

Coś go orał sochą6 krzywą.

Zawsze dusza ci ucieka

Za te góry, za te wody,

Zawsze chata ci daleka,

Jak chleb pachnie i jak miody.

I z ptaszyną oną lotną,

Co po skraju niebios płynie,

Duszę puszczasz swą samotną

Ku zagrodzie... ku rodzinie...

III

Oj, ty morze, sine morze,

Oj, ty drogo korabiowa7!

Z trudna tutaj się uchowa,

Co wyrosło na ugorze.

Mocym pozbył od tęskności,

Dech wydychał za swojemi8...

Truchleją mi oto kości,

Że na obcej legną ziemi...

Żeby chociaż jeden dzionek,

Choć ostatnie piersi tchnienie...

Choć śmiertelny z wieży dzwonek

Na wieczyste odpocznienie...

Żeby chociaż trumna z sosny,

Co wyrosła w naszym boru9...

Żebyż hejnał on żałosny:

«Niebieskiego Pani dworu...»

Żeby chociaż krzyż u drogi

Na ostatnie te noclegi...

Żebyż wiosną białe głogi,

Żebyż zimą białe śniegi...

Cicho gasną złote zorze,

Wiatr porywa moje słowa...

Oj, ty morze, sine morze,

Oj, ty drogo korabiowa!

IV

Jać nie byłem nigdy za tem10,

Żeby gdzieś wędrować światem,

Jać się trzymał, jak jemioła,

Żywiciela mego sioła.

Świeciły mi różne zorze,

Ta gasnąca i ta złota...

A kto kiedy wiedzieć może,

Jaka burza nim pomiota?

Poiły mnie różne zdroje,

Jeden śmiercią, drugi mocą,

A kto przyśni, choćby nocą

Wszystkie ciężkie drogi swoje.

Oj, ptaszyny wy lecące,

Wy żałosne wędrowniki!

Leciałby ja — gołąb dziki —

Tam... za wami... pod to słońce...

Pod to słońce, pod te blaski,

Pod jutrzenne te kolory,

Na mazurskie nasze piaski,

Na sosnowe nasze bory...

Leciałbym ja dniem i nocą

Pod gwiaździstem11 onem12 niebem,

Na te łany, co się złocą

Mazowieckim naszym chlebem.

V

Co po chlebie — kiedy dławi?

Co po miodzie — kiedy truje?

Czasem to ci tak sumuję,

Że jak żywa mi się jawi

Ona dawna moja bieda,

One dawne ciężkie znoje,

Ono wszystko drogie moje,

Co nawrócić się już nie da.

Oj, wziąłbym ja dziś na siebie

I nie takie jeszcze brzemię

I o czarnym kopał chlebie

Płonny13 ugór... płonną ziemię.

Oj, wziąłbym ja na ramiona

I nie takie jeszcze krzyże,

Bylem wiedział, ty, rodzona,

Że do ciebie się przybliżę...

Jako czajki te nabłotne,

Za łąk twoich drżę zapachem...

Dajże czoło mi samotne

Ukołysać pod twym dachem!

Tu bo serca nic nie bawi,

Nic tu duszy nie lubuje14...

Co po chlebie — kiedy dławi?

Co po miodzie — kiedy truje?...

VI

Nockę jedną, nockę drugą

Sioło mi się śni ojczyste...

One15 olsze ponad strugą,

One lipy rozłożyste...

One lasy, one knieje,

One dęby pradziadowe...

I aż chwytam się za głowę,

I aż w piersiach coś się dzieje...

Pod okiścią16 stoją bory,

Drobny śnieżek puchem prószy,

Jamnik wietrzy lisiej nory,

Huk siekiery słychać w głuszy...

Aż tu patrzę — wiosna wstaje,

Młody liść się winie17 drzewem,

Brzmią dąbrowy, brzęczą gaje

Rozhukliwym ptasim śpiewem...

Ja się budzę cały w męce,

Pot na czole stoi rosny18

I wyciągam obie ręce

Do tej zimy — do tej wiosny...

VII

Czasem oto zmierzchem klęknę,

Przeżegnam się do pacierzy,

A gdy w cichość głos uderzy,

To aż w sobie się przelęknę.

I już dusza taje rosą,

Jak gdy słonko szron zagrzeje —

Już się echem pieśnie niosą,

Co je lud pod krzyżem pieje...

Za daleką gdzieś drużyną

Jąkam: Święty! Święty Boże!

A u stóp mi falą siną

Huczy wielkie, gniewne morze...

VIII

Oj, ty ptaszę wichrem gnane,

Ty jaskółko czarna, hoża,

Nigdyż patrzeć nie przestanę,

Tam — za góry, tam — za morza?

Od godziny do godziny

Tęskna w duszy bije troska:

Gdzie to dym mej chaty siny,

Gdzie to cicha moja wioska?

Jaskółeczka na skraj gniazda

Piersią pada, tuli dzieci,

A mnież błędna moja gwiazda

Do mogiły gdzie doświeci?...

Przypisy:

1. zbożny (daw.) — błogi, spokojny; poważny, pełen skupienia; bogobojny. [przypis edytorski]

2. sioło — wieś. [przypis edytorski]

3. na przemiany (daw.) — na przemian. [przypis edytorski]

4. kosowica (reg.) — sianokosy. [przypis edytorski]

5. pokosy — pas skoszonego zboża. [przypis edytorski]

6. socha — prymitywne narzędzie rolnicze. [przypis edytorski]

7. korabiowy — od korab: okręt, statek, łódź. [przypis edytorski]

8. swojemi — dziś popr.: swoimi. [przypis edytorski]

9. w naszym boru — dziś popr.: w naszym borze. [przypis edytorski]

10. tem — dziś popr.: tym. [przypis edytorski]

11. gwiaździstem — dziś popr.: gwiaździstym. [przypis edytorski]

12. onem — dziś popr.: onym. [przypis edytorski]

13. płonny (daw.) — nieurodzajny. [przypis edytorski]

14. lubować (daw.) — podobać się. [przypis edytorski]

15. one (daw.) — tu: te. [przypis edytorski]

16. okiść — zamarznięty śnieg zwieszający się z gałęzi. [przypis edytorski]

17. winąć (daw.) — wić. [przypis edytorski]

18. rosny (daw.) — perlisty. [przypis edytorski]