Nad rzeką

Z kamyka na kamyk, aż nad samą rzeczkę,

A gdzież to, panienko, pchasz swoją łódeczkę?

Czy na bystrą falę, na modrą głębinę,

Czyli między trawy i zieloną trzcinę?

A na tej głębinie tam się rybka pluska,

Tylko jej pod słonko świeci srebrna łuska...

A między tą trzciną złoty kaczor pływa,

Tylko się kaczuszkom u brzegu odzywa...

A na tej głębinie słonko się przejrzało,

Złotemi iskrami rzeczkę zasypało.

A u tego brzegu trzcina szepce, gada,

Prześliczne powieści dzieciom opowiada.

Szumi wiater, szumi, żagielek wydyma,

Braciszek się boi, za sukienkę trzyma.

Nie bój się, braciszku, nie pójdę ja w wodę.

Bo tam wodny dziadek ma zieloną brodę.

Ma zieloną brodę, ma zielone oczy,

Małe dzieci chwyta, jak je tylko zoczy.

A te małe dzieci mają kłopot wielki,

Muszą mu nawlekać perłami muszelki.

Muszą mu nawlekać czerwone korale,

A on jeszcze bije, jeść nie daje wcale.

Nad tą modrą rzeczką, strzeż się, panieneczko,

Bo cię porwie dziadek z tą twoją łódeczką.

O, widać, już widać tę zieloną brodę,

Strzeżcie się, dziateczki, nie chodźcie nad wodę!