O Janku Wędrowniczku
I. Janek Wędrowniczek
Chcecie poznać się z chłopczykiem,
Jankiem, wielkim podróżnikiem,
Co zwędrował ziemie, wody
I przeróżne miał przygody?
No, to patrzcie, co za mina,
Bo już powieść się zaczyna!
Janeczkowi, choć tak mały,
Dziwnie ciasne się zdawały
Bielonego domku ściany,
Dziwnie niski dach słomiany.
Więc pomyślał:
«Wiem, co zrobię!
Podróżnikiem będę sobie!
Het, precz wszystko wkoło zwiedzę,
Przejdę nawet aż za miedzę1,
Aż za wielkie te topole,
Aż za rzeczkę, het, przez pole,
Tam, gdzie ziemia tyka nieba!...
Tylko wezmę z masłem chleba».
II. Na bocianie
No, i poszedł! Stał nad rzeką
Domek Janka niedaleko,
A że zwykle do podróży
Jest potrzebny statek duży,
O czym łatwo z Robinsona2
Każdy, kto chce, się przekona,
Więc skierował Janek kroki
Na brzeg stromy i wysoki.
Tutaj wszakże niespodzianie
Osobliwsze miał spotkanie.
Z boćkiem w własnej swej osobie,
Który trzymał kiełbia3 w dziobie.
Janek w prośby:
«Mój bocianie!
Gdzie okrętów tu dostanie?4»
Bocian patrzy, aż po chwili
Rzecze:
«Jeśli mnie nie myli
Wzrok, bom zgubił okulary,
Brodząc wiosną przez moczary,
To my się już trochę znamy...
Bom panicza niósł do Mamy!
Więc to panicz tak już duży,
Że zamyśla o podróży?
Statków nie ma tu, ni łodzi,
Ale jeśli o to chodzi,
To po dawnej znajomości
Grzbietem służę jegomości».
Tu zatrzepał w wielkie loty.
No, cóż było do roboty?
Janek skoczył, jak na konia,
I pomknęli het, nad błonia5!
III. Za płotem
Szczerze powiem moje zdanie:
Licha6 podróż na bocianie!
Ledwie rzekę przelecieli,
Ledwie wioska się zabieli,
Ledwie żaby skrzekną w błocie,
Już ustaje bocian w locie,
I z klekotem w trawy spada:
«Popas tutaj! Niech pan zsiada!» —
Bardzo jeszcze wielka łaska,
Jeśli dziobem choć zaklaska,
I ostrzeże pierwej o tem,
Że popasać chce nad błotem!
Bo gdzie żabie się niebodze
Zdarzy spotkać z nim na drodze,
To o jeźdźca ani pyta:
Prosto w moczar7 brnie, i kwita!
A cóż! Każdy ma gospodę8:
Dom, kto dom; a bocian wodę.
Sprzykrzył9 Janek te reduty10:
Mokre nogi, mokre buty,
Gdy więc bocian krąg zatoczył,
Puścił go się, z grzbietu skoczył,
I zmęczony długim lotem,
Za Kasinym stoi płotem.
IV. W sadzie
Nic wybornie tak nie służy,
Jak apetyt po podróży!
Kasia sama, dzięki Bogu!
Pełną miskę ma twarogu,
Ale choć niewielkiej miary11,
Zjeść zje tyle, co i stary.
A tu jeszcze jak umyślnie,
Kogut się do łyżki ciśnie,
I dziobiskiem łap z niej sera!
Tuż kokosza12 czarna gdera:
«Cóż to? Będę jajka składać,
A nie będę sera jadać?
Ho! ho! Jajka chcesz, kochanie,
To daj sera na śniadanie! —
Toć ja muszę żywić dzieci!»
Za tą jedną druga leci...
Cała toczy się gromada...
«Co to Kasia tak zajada?»
Widząc Janek, że nic z tego,
Szedł do sadu przydrożnego,
Gdzie z nim pani Marcinowa
Zgadała13 się we dwa słowa,
I z pełnego jabłek kosza
Dała wybrać trzy — bez grosza14.
V. U owieczek
Po szczęśliwym tym popasie15,
By nie tracić nic na czasie,
Idzie Janek, jedząc w drodze,
Smakują mu jabłka srodze16.
Naraz słucha... Co za głosy?
Wstały mu na głowie włosy,
Bo wszak nieraz podróżnika
Kupa Indian spotka dzika,
O czym także z Robinsona
Każdy łatwo się przekona.
A i to się przecież zdarza,
Iż wędrowca lew przeraża,
Tygrys albo ryś zażarty...
W książkach o tym pełne karty!
Iść — czy wracać?... Zamknął oczy,
By nie widzieć, jak zwierz skoczy.
Wtem, o losie niespodziany!
Poznał, że to są barany!
W Janku wnet odżyło serce,
Jedno jabłko dał pasterce,
Co na rękach własnych trzyma
Jagnię, które matki nie ma!
VI. Na skale
«O, jak cudnie z szczytu skały
Na świat boży patrzeć cały!
Na te pola, na te rzeki,
Na ten błękit gdzieś daleki,
Na te wzgórza siniejące,
Na promienne, złote słońce!
Na ptaszyny, co nad rzeką
Przelatują gdzieś daleko,
Na ten obłok, co po niebie
Za wietrzykiem się kolebie,
Na te kwiatki, na te zioła,
Co podnoszą ku mnie czoła!»
Tak nasz Janek myśli w duszy.
Wtem chrup! Gałąź się ukruszy,
Której trzymał się nieboże,
I już noskiem ziemię orze...
VII. Do młyna
Pożegnawszy grzecznie owce,
Pobiegł Janek przez manowce17.
Nuż napotka tutaj wilka
Albo nawet wilków kilka?
Ho! ho! Pewnie że nie stchórzy!
Trzeba mężnym być w podróży.
By więc dowieść, że junakiem18,
Za przydrożnym skrył się krzakiem.
Siedzi, czeka. A nuż zbóje?
Pozabija i zakłuje!
Albo, gdyby go ścigali,
To ucieknie jak najdalej!
Siedzi, tętent słychać drogą! —
Zabiło mu serce trwogą.
Jakieś krzyki i wołania,
Pewno herszt swą bandę zgania!
Nasz bohater ledwie żyje!
Zamknął oczy, skurczył szyję.
Aż zebrawszy siły wreszcie,
Krzyknie: «Łaski, panie herszcie!»
Krzyk się odbił wielkiem echem,
Wtem ktoś głośnym parsknął śmiechem.
Ach, to Franek od Marcina,
Idzie z osłem swym do młyna!
Janek śmiechem sam wybucha,
Skacze na grzbiet kłapoucha.
I boki mu piętą ściska,
Krzycząc: «Jadę do zamczyska!»
VIII. U dróżnika
Grzeczny rycerz nie dba zgoła,
Choć mu guz wyskoczy z czoła.
A że w drodze siły trzeba,
Dobył Janek z torby chleba
I zajadał go ze smakiem,
By tym większym być junakiem.
Gdy dogryzał już ośródka,
Patrzy, stoi jakaś budka!
Dróżnik19 nie wiem gdzie się bawił,
Tylko pudla w niej zostawił.
Janek więc jak na komendę
Krzyknął: «Twierdzę tę zdobędę!
Wnet tu będzie wojna sroga,
Musi poddać się załoga!» —
Jeszcze chwila nie minęła,
A już spełnił wielkie dzieła:
Z bronią w łapie, w pełnej zbroi,
Pokonany pudel stoi,
Przed nim rycerz nasz bez trwogi,
Woła: «Baczność! Broń do nogi!»
IX. W wodzie
W Janku żądza się zapala,
Na małego wyjść kaprala,
Co to pobił wielkie ludy20!
A wtem wrócił stróż do budy.
Jakże go mój pudel zoczy21,
Jak nie szczeknie, jak nie skoczy!
Z takim wojskiem niećwiczonem
Trudno być Napoleonem!
Tak skończyły się popisy!
Z stróżem przyszły dwa urwisy,
Stach i Józiek, obaj mali,
Więc się zaraz pokumali22.
«Gdzie to panicz?» — «Podróż sobie
Dookoła świata robię!» —
Tak zakrzykną: — «O dla Boga!
To i nam tamtędy droga!
Pójdziem razem, bo tam bąki
Tną okrutnie, jak iść w łąki23!» —
Idą, patrzą, łódź na stawie:
Dalej myśleć o wyprawie!
Janek wcale się nie cofa,
By w Kolumba grać Krzysztofa24,
Więc powstaje okrzyk dziki:
— «Na odkrycie Ameryki!» —
Łódź, bo łódź! Nie ma co gadać!
Lecz gdy przyszło do niej siadać,
Stach i Józiek smyrk, bez szkody,
A nasz Janek buch do wody!
Nie wiem, jakby się skończyło,
Gdyby stróża tam nie było.
Ten usłyszał wrzaski dzieci,
I na pomoc pędem leci.
X. W chacie
Stróż był chłopak zręczny, młody,
Śmiało nura dał do wody,
A jak kaczka pływał dzika,
I wyłowił podróżnika.
Chata stała niedaleko,
Idzie, z Janka strugi cieką,
Za nim pędzą oba smyki,
Wyrzekłszy się Ameryki.
Po niedługiej w chacie chwili
Ślicznie Janka obsuszyli,
I nie myśląc długo wiele,
Dali Jóźka kamizelę,
Dali Stacha szarawary,
Wszystko prawie jednej miary.
A nim przeschnie mu ubranie,
Dali klusek na śniadanie.
Gospodyni patrzy rada,
Jak to panicz smacznie zjada,
Maryś patrzy też ciekawie,
Przy niej siedzi Stach na ławie,
Jakoś mu się to nie zdaje,
Że gość nożem kluski kraje.
On to łyżką je drewnianą,
By mu tylko dużo dano!
Janek, całej rad przygodzie,
Już zapomniał, że był w wodzie,
I przebrany, najedzony,
Rusza śmiało w dalsze strony.
XI. W lesie
Idzie, słonko mu dopieka,
Patrzy, stoi las z daleka.
Inny chłopiec, nie daj Boże
Przeląkłby się lasu może?
Ale w Janku mężna dusza!
Sporym25 tedy26 krokiem rusza,
I po chwili go nakrywa
Starych dębów zieleń żywa.
O jak cudnie tu dokoła!
Pełno kwiatków wznosi czoła,
We mchu miękkim nogi toną,
Świeżo wszędzie i zielono.
Tysiąc ptaszków w krzakach śpiewa,
Cichy pacierz szepcą drzewa,
A na głowę rzuca cienie,
Słońcem tkane ich sklepienie.
Gdzie wpierw patrzeć — Janek nie wie!
Tu wiewiórka smyrk! po drzewie,
Tu zajączek szust! przez trawę,
Tu lśnią żuczki się jaskrawe,
Tutaj z brzękiem leci pszczoła,
Tu kukułka go zawoła,
Tu znów dzięcioł w korę puka
I robaczków sobie szuka.
Biega Janek w lewo, w prawo,
Aż gdy zmęczył się zabawą,
Chce już wracać — ani rady!
Zgubił dróżkę, stracił ślady!
Huka, woła, echo niesie
Głos po coraz gęstszym lesie,
Aż po długim tak bieganiu
Z płaczem usnął w mchów posłaniu.
XII. Z powrotem
Śniło mu się — sen był miły —
Że go ptaszki obstąpiły,
Że zajączek stanął słupka,
Że wyrosła grzybów kupka,
I kapelusz swój czerwony
Widział w grzyba zamieniony.
Śniło mu się, że jest łąka,
Że on wcale się nie błąka,
Wcale z lasem się nie biedzi,
I że przy nim Tyras siedzi.
— «Tyras! Tyras!» — raźno skoczy,
Spojrzy, przetrze modre oczy,
A to nie sen, lecz na jawie
Tyras przy nim siedzi w trawie.
Więc wracali w zorzy blasku,
Jak widzicie na obrazku,
Gdzie domowa miła strzecha.
Cóż tam była za uciecha!
Jak radosnym się okrzykiem
Mama wita z podróżnikiem!
A on tylko: — «Jeść, jeść, mamo!» —
A może i my tak samo?
Przypisy:
1. miedza — wąski pas ziemi niezaoranej, rozgraniczający pola uprawne. [przypis edytorski]
2. Robinson — Robinson Crusoe, tytułowy bohater powieści przygodowej angielskiego pisarza Daniela Defoe z 1719. [przypis edytorski]
3. kiełb — gatunek drobnej ryby z rodziny karpiowatych. [przypis edytorski]
4. Gdzie okrętów tu dostanie? — inaczej: Gdzie tu można dostać okręt? [przypis edytorski]
5. błonie — łąka. [przypis edytorski]
6. lichy — zły, słaby, nie najlepszy. [przypis edytorski]
7. moczar a. moczary — teren podmokły, bagnisty. [przypis edytorski]
8. gospoda — tu: miejsca zamieszkania. [przypis edytorski]
9. sprzykrzyć — częściej: sprzykrzyć sobie coś: uznać coś za przykre; znudzić się czymś, mieć czegoś dość. [przypis edytorski]
10. reduta — tu: bal, zabawa. [przypis edytorski]
11. choć niewielkiej miary — choć jest niedużego wzrostu. [przypis edytorski]
12. kokosza — kura. [przypis edytorski]
13. zgadać się z kimś — porozumieć się z kimś; dogadać się z kimś. [przypis edytorski]
14. bez grosza — tzn. bez zapłaty; za darmo. [przypis edytorski]
15. popas — odpoczynek. [przypis edytorski]
16. srodze — okrutnie; tu przen.: bardzo. [przypis edytorski]
17. manowce — kręte, błędne drogi; bezdroża. [przypis edytorski]
18. By więc dowieść, że junakiem — inaczej: By dowieść, że jest junakiem; junak: dzielny młodzieniec. [przypis edytorski]
19. dróżnik — osoba pilnująca bezpieczeństwa przejazdu na powierzonym mu odcinku torów kolejowych, tu raczej: osoba pilnująca ruchu łodzi i przepraw na rzece. [przypis edytorski]
20. małego (...) kaprala, co to pobił wielkie ludy — chodzi o Napoleona Bonaparte, cesarza Francuzów. [przypis edytorski]
21. zoczyć — zobaczyć. [przypis edytorski]
22. pokumać się z kimś — zaznajomić, zaprzyjaźnić się z kimś. [przypis edytorski]
23. jak iść w łąki — inaczej: kiedy pójdzie się na łąki. [przypis edytorski]
24. Kolumb, Krzysztof, właśc. Cristoforo Colombo (1451–1506) — włoski żeglarz, podróżnik i nawigator, znany jako „odkrywca Ameryki”, ponieważ jako pierwszy dopłynął w 1492 r. przez Ocean Atlantycki do wybrzeży tego kontynentu nieznanego w ówczesnej Europie. [przypis edytorski]
25. spory — duży; tu: szybki. [przypis edytorski]
26. tedy — zatem, więc. [przypis edytorski]