Pifuś-Malarz

— Co tu dużo atramentu

Na pochwałę psuć talentu! —

Kotek Pifuś, malarz młody,

Był talentem pierwszej wody.

Chciała dama być różowa?

Namalował ją od słowa,

Choć z natury damy skóra

Była szara, albo bura.

Gdy malował dygnitarza,

(Jak to często się wydarza),

Który był mopsikiem drobnym...

Czynił go do lwa podobnym.

Lecz raz przyszła myszka mała,

Co mieć także portret chciała.

Portret straszny, tak... i srogi,

By kot przed nim trząsł się z trwogi.

Pifuś chętnie przystał na to.

Wymalował mysz rogatą,

A dla większej jej obrony,

Wilcze dodał kły i szpony.

Mysz się cieszy z arcydzieła;

Lecz gdy je oglądać jęła,

Malarz — szust! — I wnet, o dziwo

Zjadł bez trwogi myszkę żywą.