Poranek Filonka

Przejdźcie góry, przejdźcie lasy,

Na calutkim Bożym świecie

Szczęśliwszego pewno kotka,

Niż Filonek — nie znajdziecie.

Nasz Filonek, kotek bury,

Ma futerko w żółte łaty,

I jest sobie jedynaczkiem

U swej mamy i u taty.

W domku u nich często bieda,

Myszki bardzo pomądrzały,

Czasem tata nie ułowi

Ani jednej przez dzień cały.

Ale nigdy się nie smuci,

Choćby bieda nie wiem jaka...

Bo mu serce rozwesela

Widok synka jedynaka.

Ledwo ranek zorzą błyśnie,

Ledwo zejdzie jasność słonka,

Śpieszy mama, śpieszy tata,

Do syneczka, do Filonka.

Mama ślicznie przyśpiewuje,

Albo cudną prawi bajkę,

A zaś tata w kamizeli

Tańczy z synkiem, paląc fajkę.

Przez dzień cały ciężka praca,

Ciężkie troski i kłopoty,

Lecz jak słonko je wyzłaca

Tego ranka promyk złoty!