Przygoda nieuka

Na trzy mile, het, od Wólki,

Każdy kotki zna Anulki,

— Z czego? — może chcecie spytać.

A no, bo się uczą czytać!

Mruczusiowi w lewo, w prawo,

Elementarz jest zabawą;

Filuś trafia też litery,

Kładąc na nie łapki cztery.

Ale Burek!... straszne rzeczy,

Co się ten kot nie nabeczy,

Nie namiauczy przy czytaniu!

Ba, przy sylabizowaniu!

Woła Ania do nauki:

A ten — smyrt — i dalej sztuki:

To w śpiżarni kąśnie szperki,

To poruszy owcze serki.

To go z kuchni i od garnka

— A psik! — pędzi precz kucharka,

A niech wróbla gdzie zaoczy,

Na najwyższą gałąź skoczy.

Aż raz, patrzy, coś tu stoi.

Chce polizać, lecz się boi,

Nie wie co to, nie chce pytać,

Napis jest — nie umie czytać.

Wącha, patrzy, aż ozorek

Wystawiwszy, liznął korek...

Jak nie miauknie! Jak nie wrzaśnie!

— Gwałtu! — A to pieprz był właśnie.

Boli, piecze, szczypie, strzyka,

Skórka zlazła mu z języka,

Filuś się za boki chwyta...

— A czemuż to waść nie czyta?