Rada

Chcecie wiedzieć, drogie dzieci,

Jak najprędzej czas wam zleci?

Jak bez cacek, bez igraszek

Dzień przefrunie, niby ptaszek?

Nie trawcie go, jak próżniaki,

Pospuszczawszy w nudach noski,

Lecz pomóżcie starszym w pracy,

Ale żyjcie życiem wioski.

Patrzaj tylko, mój Tadzieńku,

Jak Roch idzie pomaleńku,

Jak za sobą wlecze nogi,

Jak go męczy kaszel srogi,

Jak to dyszy, jak to stęka,

Jak to z dzbankiem drży mu ręka,

Choć w nim tylko trochę wody

Niesie sobie dla ochłody.

Dalej, raźno skocz, kochanie,

Nic ci złego się nie stanie!

Pomóż dźwigać dzban starcowi,

A on ci «Bóg zapłać» powie.

Widzisz, Hańdziu, Małgorzatę,

Jak to w kaftan wszywa łatę,

Jak nie trafia nić do uszka...

Niedowidzi już staruszka.

Nawlecz igłę starowinie!

Siwą głową tobie skinie:

I wyszepcze cicho, cienko:

— O, Bóg zapłać ci, panienko! —

W czem kto może, niech posłuży:

Mały — w małem; w dużem — duży;

A za pomoc dla współbraci

Bóg wam cichym snem zapłaci.