Starość

Leszczyna się stroi w fioletową morę,

a lipa w atłas zielony najgładszy...

Ja się już nie przebiorę,

na mnie nikt nie popatrzy.

Bywają dziwacy,

którzy z pokrzyw i mleczów składają bukiety,

lecz gdzież są tacy,

którzy by całowali włosy starej kobiety?

Jestem sama,

Babcia mi na imię —

czuję się jako czarna plama

na tęczowym świata kilimie...

Rok 1924