Godzina dziewiąta

Zielony masztowiec elewacji pręży

żagle okien w pierwszym słońcu.

Mewy anten wszczęły na dachu

świetlny zgiełk, czeszą skrzydła

nad bocianim gniazdem klatki schodowej,

którą ktoś akurat opuszcza się w dół.

Ich pióra dają znaki lusterkiem?

Lecz kim jest kobieta, która bez obaw

przemierza fale powodziowej trawy

pieniącej się czarno w korycie Warty,

czyją jest posłanką i jakie niesie wieści?